Czasami chciałam być facetem

Czasami chciałam być facetem
Marta Kruk, fot. archiwum prywatne Marty Kruk

„Myślę sobie o mężczyznach, którzy chyba mają trochę łatwiej. Wstaną, ubiorą pierwszą lepszą rzecz z szafy. Zęby, perfum, telefon i mogą wychodzić podbijać świat.” Rozmowa z Martą Kruk.

Przemysław Krajewski i Anna Krauss: Czy Ty zawsze chciałaś być facetem?:)

Marta Kruk: Powiem szczerze, że może nie zawsze, ale czasami tak. Chodzi mi przede wszystkim o sytuacje, w których my, kobiety, stajemy na głowie, żeby ze wszystkim zdążyć, żeby wszystko przygotować, o wszystkim pamiętać, najlepiej jeszcze sporo zarobić, a do tego oczywiście nienagannie wyglądać. Życie mam pracujących, to jest ciągły rollercoaster. Wzloty i upadki. Wiele różnych emocji. W momentach kryzysowych, gdy ilość spraw zaczyna mnie po prostu przytłaczać, myślę sobie o mężczyznach, którzy chyba mają trochę łatwiej. Wstaną, ubiorą pierwszą lepszą rzecz z szafy. Zęby, perfum, telefon i mogą wychodzić podbijać świat.

Jakbyś określiła styl muzyczny, w którym śpiewasz?

Rock-pop. Nie chciałabym się szufladkować tylko w jednym stylu muzycznym. Mogę zaśpiewać mocniejszego rocka, a zaraz potem ukoić balladą. Dodam do tego trochę jazzu, wplotę pop i otrzymamy mieszankę, w której każdy może znaleźć coś dla siebie. Taka też jest moja płyta. Pełna różnorodnych brzmień.

audio-thumbnail
Marta Zawsze chciaa by
0:00
/3:33

Ukończyłaś Państwową Szkołę Muzyczną w klasie fortepianu w Łomży, skąd pochodzisz,  oraz wokalistykę jazzową na kierunku Jazz i muzyka estradowa w Akademii Muzycznej w Gdańsku – jak wspominasz lata nauki?

Lata nauki to gromadzenie wiedzy i zbieranie różnych doświadczeń. Znacznie lepiej szła mi nauka w kierunku muzycznym niż „zwykła”, szkolna. Od tej drugiej zawsze szukałam wymówek. Koncerty, śpiewanie, instrumenty to był cały mój świat. W nim się czułam najlepiej. Na mojej drodze spotkałam dobrych pedagogów, którzy cierpliwie pomagali mi rozwijać pasję.

Czy bywasz w rodzinnym mieście, w Łomży?

Niestety przez natłok obowiązków trzymających mnie w Gdańsku bardzo rzadko mam okazję odwiedzać rodzinne strony. W Gdańsku mieszka większość mojej rodziny. Tutaj wychowuję synów. Mam również pod “kruczymi” skrzydłami moją szkołę artystyczną Musicflow, której jestem założycielem. Mam tu cały management, który pomaga mi w promocji singli i płyty. Jedna z moich sióstr mieszka nadal w Łomży. Może przy następnej okazji uda mi się odwiedzić siostrę i zagrać jakiś koncert...

Czy Gdańsk jest Ci bliski?

Gdańsk był moim wymarzonym miejscem na ziemi. Kiedyś jako dziecko, w ramach wycieczki szkolnej przyjechaliśmy do Trójmiasta. Klimat, ludzie, krajobrazy. Jest tu coś co przyciąga. Już wtedy powiedziałam sobie, że chcę tu mieszkać. Tułałam się trochę po świecie, ale nigdzie nie zagrzałam miejsca na dłużej. To w Gdańsku poznałam męża, to w Gdańsku urodziłam synów, to tutaj kręci się całe moje życie.

Byłaś finalistką konkursu na interpretację piosenek Kaliny Jędrusik – festiwal Pejzaż bez Ciebie 2017 – czy utwory Kaliny Jędrusik są dla Ciebie ważne?

Kalina Jędrusik to jedna z wielu utalentowanych gwiazd polskiej sceny muzycznej, którą darzę wielkim szacunkiem. W pani Jędrusik urzekała mnie przede wszystkim jej charyzma i energia płynąca ze sceny. Ona czarowała publiczność. Jej twórczość jest po prostu autentyczna, tak samo jak moja. Miała swój wyjątkowy styl i może właśnie dlatego była dla mnie przykładem osoby, która tworzy i śpiewa po swojemu. Ja również w trakcie koncertów staram się interpretować różne utwory na swój sposób.

Obecnie, wraz z producentem muzycznym Krisem Górskim, pracujesz nad realizacją autorskiego albumu pt. „Meteoryt” – jak Wam się tworzy? I cóż to będzie za dzieło?

To może zacznę od krótkiego wstępu. Efektem przeżywania skrajnych emocji, o których wspomniałam wyżej, były wiersze. Wiersze zamieniły się w piosenki, ale chowałam je “do szuflady”. Dopiero mój mąż zmotywował mnie, żeby pokazać je światu. Wiedział, że samej będzie mi ciężko, dlatego poznał mnie z Krisem. To była “muzyczna miłość” od pierwszego wejrzenia. Kris całym sercem kupił mój pomysł i moje utwory. Nadajemy na tych samych falach. Nazywam go moim aniołem stróżem. Jeśli z kimś rozumiesz się bez słów, to współpraca idzie bardzo sprawnie i jest przede wszystkim przyjemnością.

Jeśli chodzi o płytę – to moja historia. Każda piosenka nawiązuje do moich doświadczeń zarówno dobrych, jak i złych. Pojawia się miłość i nienawiść, szczęście i łzy, duma i rozczarowanie. Wszystko to z czym spotykamy się na co dzień. Po prostu ludzkie sprawy. Wszystkie piosenki są ze sobą powiązane, jedna wynika z drugiej.

Muzycznie trochę rocka, trochę popu, trochę męskiego grania, a nawet rap. Myślę, że każdy odnajdzie w niej cząstkę siebie.

Na teledysku „Zawsze chciała być facetem” jeździsz konno – czy dużo jeździsz?

Tak jak w przypadku wizyt w rodzinnym mieście Łomży, niestety brakuje mi na to czasu. Gdy byłam dzieckiem jeździłam konno w ramach zajęć dodatkowych. Stajnia to był mój azyl, kontakt z końmi – moją terapią. Tam mogłam zebrać myśli i odpocząć. Bardzo się cieszę, że podczas kręcenia teledysku mogłam na chwilę oddać się swojej dawnej pasji.

Czy poza muzyką, grą na fortepianie i jazdą konną masz jeszcze jakieś pasje?

Nie wiem czy można uznać to za pasję, ale bardzo lubię nieść pomoc wszystkim, którzy tego potrzebują. Widzę to szczególnie podczas prowadzenia zajęć w mojej szkole Musicflow. Przychodzą do nas bardzo różni ludzie. Każdy ze swoją historią, dylematami i problemami, niekoniecznie muzycznymi. Uczniom w trakcie zajęć oczywiście pomagam rozwijać się artystycznie, ale dużo też rozmawiamy. Wielu ludzi naprawdę bardzo potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Większość przychodzi do nas na zajęcia, bo ma potrzebę gdzieś się wyśpiewać, a czasem nawet wykrzyczeć swoje emocje. Właśnie ta kompleksowa pomoc zarówno muzyczna, jak i mentalna sprawia mi wielką radość.

Jakie masz plany, marzenia?

Plany muzyczne to na ten moment wydanie drugiego, autorskiego singla “Dookoła zamiast do celu”. Premierę planujemy na końcówkę wakacji. Następnie będziemy szykować się do wydania całej płyty. W międzyczasie gram koncerty, m.in. na Jarmarku Dominikańskim i w Teatrze Leśnym w Gdańsku.

A prywatnie po sezonie koncertowym chciałabym poświęcić więcej czasu rodzinie i może wyjechać gdzieś na krótkie wakacje...

Marta Kruk, fot. archiwum prywatne Marty Kruk