Więcej...

    Dobra sztuka dostępna {Project Room}

    „Chciałabym, żebyście Państwo czuli się u nas dobrze. Ta sztuka jest dla was!” Rozmowa z Krystyną Różańską-Gorgolewską, kuratorką Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, przewodniczącą jury konkursu {Project Room}.

    ***

    Przemysław Krajewski: Tłumy na wystawach, czternaście tysięcy głosów od publiczności w zeszłym roku, dwieście zgłoszeń konkursowych. Na czym polega fenomen {Project Room}?

    Krystyna Różańska-Gorgolewska: Zawsze mnie męczyła ta hermetyczność świata sztuki, taki szklany sufit, często nepotyzm. Nie akceptuję tego. Zależało mi na tym, żeby konkurs odbywał się w formule open call. Cieszy mnie, gdy nasi laureaci mówią: Wygrałem, mimo że ja naprawdę nie znam ludzi z jury! Nikt mnie nie poparł, nie rekomendował, nie miałem tam żadnych znajomości. Po prostu wysłałem zgłoszenie.

    Jak wybrać dobrą sztukę. Skąd w ogóle można to wiedzieć, być tego pewnym dzisiaj?

    To jest trudne pytanie. Co jest sztuką, a co nie? Czasem śmiejemy się z memów, że ktoś na wystawie się zastanawia nad szklanką z herbatą zostawianą przez panią, która tam pilnuje. To są to niby śmieszne obrazki, ale świadczą o tym, że ta granica pomiędzy sztuką, a tym, co nią nie jest – bywa naprawdę płynna i uznaniowa. Pewnym kryterium jest muzeum, galeria sztuki – słowem jest jakaś instytucja, najlepiej duża i prestiżowa. Zazwyczaj uznajemy, że to, co jest wystawione w instytucji, to już na pewno jest sztuką.

    ***

    Tymczasem artyści, zwłaszcza młodzi napotykają na bariery w dojściu do własnej wystawy, rozwoju kariery, o której nie zawsze decydują względy merytoryczne, a często tak zwane plecy, koneksje rodzinne i nie zawsze zdrowy rynek sztuki. My w gronie jury, razem ze Stanisławem Brachem, profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie; Rafałem Łubowskim, profesorem Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu oraz Grzegorzem Wnękiem, profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie rozmawiamy długo. Jednak zdarza się, że jeden z nas prosi: Słuchajcie, z tej dyskusji mnie wyłączcie, bo ja pośrednio znam tego twórcę, on ma pracownię z moim znajomym. Naprawdę zależy nam na uczciwym wyborze.

    Dlatego Pani zrobiła małą rewolucję w tym projekcie?

    Konkurs powstał w 2012 roku i miał taką formułę troszeczkę zamkniętą w stosunku do uczestników. Grono kuratorów i dyrektorów instytucji wybierało artystów z własnych kręgów i każdy (tak pozwolę sobie stwierdzić) poniekąd przynosił trochę swojego kandydata. Chciałam to zmienić.
    Bardzo mi zależało, na tym, żeby ten konkurs otworzyć i wprowadziłam dwie zasadnicze zmiany. Wpierw stworzyliśmy czytelny regulamin ogłaszany do powszechnej wiadomości, z którym to regulaminem można się w łatwy sposób zapoznać. Naprawdę, wcześniej nie było regulaminu w takiej formie i przez to konkurs był też tak bardzo hermetyczny.

    ***

    Najbardziej istotne jest jednak to, że zrezygnowaliśmy z formuły wyboru laureatów przez to trochę zamknięte grono, na rzecz właśnie open call. To jest bardzo fajna formuła, bo zgłaszają się teraz do tego cyklu wystaw wszyscy artyści, którzy chcą: absolwenci uczelni artystycznych, którzy nie ukończyli 40. roku życia lub studenci i to jest podstawowym założeniem. Wymagamy oczywiście dojrzałej koncepcji artystycznej, wyrazistej linii, przedstawienia siebie w jakimś biogramie, pewnego dorobku artystycznego, co nie zawsze jest takie oczywiste. Moje obserwacje są takie, że poziom nauczania warsztatu w uczelniach artystycznych od kilkudziesięciu lat spada.

    Absolwenci często nie mają podstawowych umiejętności warsztatowych, które artysta powinien mieć, aby z wachlarza takich umiejętności móc świadomie wybrać te, które najbardziej oddają przekaz, sens jego pracy.
    Kolejną zmianą w naszym konkursie było to, że w dotychczasowych edycjach jury wręczało dwie nagrody. Ja nie wiem właściwie, z czego wynikała taka decyzja, dlaczego były dwie nagrody jury, a nie jedna. Zlikwidowaliśmy jedną z nich, a raczej wymieniliśmy na rzecz publiczności. Teraz są dwie równorzędne nagrody: jury i publiczności.

    ***

    Czym jest ten konkurs dla artystów?

    Przede wszystkim, już na etapie zgłoszenia jest dużym impulsem do tego, żeby się w ogóle zastanowić nad swoją propozycją, własną twórczością, jej przekazem. To już samo w sobie jest cenne. Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało jak pouczanie, ale młodym ludziom jest często potrzebne, żeby na początku drogi mogli otrzaskać się z zasadami, które w świecie sztuki instytucjonalnej funkcjonują. Przede wszystkim, żeby umieli zaprezentować siebie. Jest mnóstwo bardzo fajnych, wartościowych i bardzo dobrze rokujących artystów, którzy nie potrafią pokonać bariery autopromocji. Równolegle świetnie funkcjonują średniego autoramentu autorzy, którzy mają do perfekcji opracowany PR.

    Niemało jest galerii i marszandów, także internetowych aukcji – sprzedają sztukę do salonów nowych mieszczan. Poprawną, ale naprawdę niewnoszącą niczego nowego. Wasz konkurs jest przeciwwagą dla takich działań.

    Jestem bardzo zadowolona z tego, że się udało wprowadzić formułę open call i teraz mamy zgłoszenia z całej Polski, z różnych ośrodków akademickich. Dzięki temu proponujemy ciekawy przekrój tego co myślą młodzi twórcy, jakie są ich wrażliwości. To jest bardzo ciekawe: ile jest wśród tych ofert propozycji ciekawych, ile wtórnych, jakie można przewidywać trendy. Przeglądanie i śledzenie tych procesów jest fascynujące. Dla mnie samej laureaci bywają zaskoczeniem, ale także pracownicy Zamku Ujazdowskiego, który pracowali przy poprzednich edycjach projektu, bywają zaskoczeni – nie tylko wyborami, ale też skalą konkursu. Nikt nie kalkulował tego, że będzie tyle zgłoszeń, tylu odwiedzających i tak dużo głosów od publiczności. Mówimy przecież w sumie o przeważnie mało jeszcze znanych artystach, niszowej bądź co bądź sztuce współczesnej…

     

    ***

    Jesteście jedną z najlepszych galerii w kraju. Nominowany twórca wchodzi w przestrzeń artystów tej tego formatu jak Abakanowicz, Kozyra, Sasnal i wielu innych. Ja wierzę, że jakaś cząstka energii tego, co stało na podłodze lub wisiało na ścianach, plus przeżycia uczestników – debiutant wchodzi ze swoimi pracami w tę emanującą przestrzeń… no i dostaje przy okazji konkretne pieniądze.

    Zwycięzcy otrzymują po dwadzieścia tysięcy i jest to kwota, mówiąc kolokwialnie „na rękę”. Natomiast sześciu nominowanych ma w trakcie konkursu swoje wystawy. Zamek Ujazdowski zapewnia im pełne zaplecze merytoryczne, techniczne, produkcyjne, promocyjne.

    Opowiedzmy o tym więcej, bo nam się może wydawać, że przygotowanie wystawy to po prostu powieszenie obrazów na ścianie…

    Zdziwiłby się pan. Czasem trzeba kupić lub zbudować duży namiot, czy na przykład zdobyć gdzieś starą szafę lub kotary. Sam zespól koordynacji to minimum sześć osób. Trzeba przygotować mnóstwo dokumentów, podpisać umowy. Panowie z działu technicznego, którzy realizują fizycznie aranżację wystawy, jej architekturę, współpracują z działem koordynacji, kuratorem i z artystą. Równolegle pracuje dział komunikacji, który zajmuje się promocją tego wydarzenia. To jest taka powiedziałabym bardzo dobrze naoliwiona maszyna i bardzo w Zamku profesjonalna.

     

    ***

    Okoliczność, z jaką artysta może mieć do czynienia jedynie w dużej instytucji. Pamiętajmy, że najczęściej pierwsze wystawy młody artysta realizuje samodzielnie, bez lub z ograniczonym budżetem i często nawet nie może ingerować w daną mu przestrzeń. W zamku, dla wszystkich działów realizujących wystawę artysta jest w centrum, wszyscy pracują nad tym, żeby jego wizja została zrealizowana z jego oczekiwaniami. W drodze do tego celu doświadczenia poszczególnych ludzi pracujących przy wystawie składają się później na taki, a nie inny efekt. Każdy szczegół ma znaczenie, jest więc bardzo wiele wątków do przedyskutowania z twórcą, na przykład stopień połysku farby, jaką ma być pomalowana podłoga, rodzaj i charakter oświetlenia, etc.Przepraszam, cały czas mówimy „debiutujący”, ale ci twórcy, moim zdaniem są artystami, którzy już w bardzo się świadomy i dojrzały sposób tworzą. Choć często to dopiero współpraca z takim nazwijmy to molochem jak my, jest dla nich trampoliną, możliwością wybicia się i zaistnienia z tym, co już mają, co już osiągnęli.

    ***

    Chciałbym zobaczyć afterparty po takim wernisażu…

    (śmiech)

    Cóż, artyści mają swoje charaktery, także współpraca z nimi jest różna… Każda i każdy z nich jest diametralnie inną osobą. Są wśród nich osoby towarzyskie, ale są także introwertycy, postacie bardzo hermetyczne i czasem trzeba z nich dosłownie wyciskać informacje, ale z wszystkimi się fantastycznie pracuje, o czym oni sami mówią, często w bardzo wzruszający sposób.

    Wspominała Pani o Nagrodzie Publiczności, można będzie oddać swój głos na stronie CSW (ja już mam swój wybór), ale też po prostu warto przyjść i zobaczyć te wystawy.

    Jesteśmy instytucją państwową finansowaną z podatków i chciałabym, żebyście Państwo czuli się u nas dobrze. Ta sztuka jest dla was! Po to są publiczne muzea i galerie – żeby wychodzić naprzeciw potrzebom publiczności. Oczywiście istotna jest rola kuratorów i tego, abyśmy my widzowie byli świadomymi odbiorcami sztuki, uczestnicząc w wydarzeniach kulturalnych jak najczęściej i mieli na temat eksponatów swoje własne zdanie. Dalszego niby odwiedzający nie miałby prawa na przykład skrytykować wystawy?

    ***

    Oczywiście mam na myśli dyskusję, a nie vox populi, bo gdybyśmy się tylko kierowali tylko tym, co większość by chciała oglądać, to mógłby dojść do sytuacji, żebyśmy mieli w galerii same upraszczając zachody słońca i jelenie na rykowisku. Sztuka nie musi być bezproblemowa i estetycznie przyjemna. Współcześnie potrzebujemy wyzwań i umiejętnie zadanych pytań, żebyśmy się nad pewnymi aspektami naszego życia czy świata zechcieli się zastanawiać. Jednak przekraczając próg galerii, muzeum powinniśmy mieć prawo poczuć, że wchodźmy w przestrzeń wolności, nawet jeśli przy okazji się trochę zdenerwujemy. Odbiorca nie powinien mieć kompleksów w wyrażaniu swojego zdania, mówiąc czasem wprost, że król jest nagi. Druga strona też czasem powinna się czuć zobowiązana, żeby rozmawiać, wyjaśnić. Nie tylko w zawiłym tekście kuratorskim i zdaniami poszóstnie złożonymi, po to, żeby zrobić mętlik w głowie, tylko mówiąc językiem komunikatywnym. Nawet rzeczy trudne da się wytłumaczyć w prostych słowach.

    ***

    Interesuje się Pani tym, jak się rozwijają kariery laureatów poprzednich edycji?

    O, tak. Bardzo. Czasem to idzie bardzo szybko. Na przykład u Macieja Raucha, który bardzo krótko po tym, jak został laureatem Nagrody Publiczności w zeszłorocznej edycji naszego konkursu, niemal z marszu organizował kolejne wystawy, był zresztą także finalistą V Ogólnopolskiego Konkursu Malarskiego im. Leona Wyczółkowskiego i został uwzględniony w rankingu najlepszych polskich artystów współczesnych Kompas Młodej Sztuki.
    Maciej Rauch podoba się wielu, ale także wzbudza kontrowersje…
    To jest przede wszystkim malarstwo naprawdę warsztatowo wysokiej klasy. Maciej jest niesamowicie zespolony ze swoja sztuką. On niczego nie wymyśla pod zapotrzebowanie na ładne obrazki. Można się z nim zgadzać lub nie, ale on naprawdę ma wiele do zaoferowania. Jego sztuka jest wieloznaczna, może zaintrygować i inspirować.

    ***

    Rozwój twórcy czasem odbywa się etapami, jakby przechodząc z komnaty do komnaty. Konkursy otwierają kolejne drzwi i nowe możliwości.
    Dlatego warto walczyć o uczciwość, transparentne zasady podejmowania werdyktów. Coś panu powiem – kiedyś sama to sprawdziłam i z własnej ciekawości obejrzałam sobie listy pedagogów na pewnej uczelni artystycznej na przestrzeni lat i znalazłam parę głównych nazwisk, które się w kółko przewijały. Tak po prostu na tysiąc przeróżnych artystów funkcjonujących w naszym niemałym kraju, akurat na jednej uczelni artystycznej powtarza się ciągle, dajmy na to taki Kowal (oczywiście to nie jest prawdziwe nazwisko, na danej uczelni wszyscy wiedzą, o kogo chodzi) i jego familia. I to jest normalne? I nikogo to nie gorszy?! U nas każdy ma równe szanse.

    Zatem spotkajmy się i dyskutujmy. Dobra sztuka jest dostępna dla wszystkich w Centrum Sztuki Współczesnej Zamku Ujazdowskim. Aktualnie trwa wystawa Zuzanny Srebrnej (do 23.04.2023) i to jest czwarta ekspozycja podczas te-grocznego konkursu {Project Room}. Przed nami jeszcze: Kolektyw Tarta 18.05. – 25.06 oraz Yolik Nal 6.07. – 13.08. W ciągu paru dni od zakończenia ostatniej wystawy będzie można przez miesiąc głosować na wybraną wystawę. W drugiej połowie września będziemy już wiedzieli, kto otrzyma nagrodę Pu-bliczności i nagrodę jury.

    Daniel Dąbrowski {Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Daniel Dąbrowski {Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Jagoda Stączek 1{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Jagoda Stączek 1{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Jagoda Stączek{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Jagoda Stączek{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Konrad Dobrucki{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Konrad Dobrucki{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Maciej Rauch{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski
    Maciej Rauch{Project Room} Zdjęcie z archiwum CSW Zamek Ujazdowski

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY