Więcej...

    Kobieta dojrzała, wysoko wrażliwa

    „W nas, osobach wrażliwych, jest ten miód, który tak smakuje narcyzom’’. Rozmowa z Moniką Zarach – prezeską fundacji DOES SHE.

    Przemysław Krajewski: Można powiedzieć w jednym zdaniem, jaka jest kobieta wysoce wrażliwa? Co jest istotą tego problemu?

    Monika Zarach: To jest zbyt szerokie spektrum doświadczeń, by zawrzeć to w jednym zdaniu. Na pewno to nie tylko ktoś, kto płacze na filmach. Wysoka wrażliwość jest sprawiedliwa, lojalna we wszystkim co robi. Za bardzo. Dlatego bywa pełnoetatowym ratownikiem w życiu innych ludzi. Przez otoczenie może być odbierana jako po prostu naiwny człowiek z wartościami. Tak jest na zewnątrz, ale wewnątrz jest to często długotrwałym cierpieniem związanym ze zbyt głębokim doświadczaniem bodźców. Nawet najdrobniejsze zmiany w otoczeniu mogą stanowić problem. Czasem drobiazgi potrafią naprawdę uprzykrzyć życie. Wszystkie bodźce, które do nas spływają: informacje w pracy, czyjś wzrok, niepokoje różnych kategorii. Wrażenia są spotęgowane, nakładają się na siebie, obciążają. Oczywiście nie każda wysoce wrażliwa osoba jest taka sama, niektóre są ekstrawertyczne, inne zamknięte w sobie. Każda jednak jest takim instrumentem, który rezonuje. Niektóre na przykład mają nadwrażliwy układ nerwowy, który jest bardzo blisko skóry i nawet najdrobniejsza zmiana, na przykład chwilowy przeciąg, sprawia, że czuje się chora.

    Istnieją wspólne przyczyny tak wysokiej podatności na bodźce?

    Z pewnością genetyczne, ale niezmiernie ważne jest w jakiej rodzinie się wychowasz. Podam tylko jeden aspekt: jeśli jest na przykład przemoc fizyczna i dzieci na danym etapie obserwują rodziców, wdrukowują sobie, żeby się zachowywać dobrze względem nich. Wmawiają sobie, że ich postawa złagodzi konflikty. Dziecko jest najlepszym obserwatorem, ale wnioski które wysnuwa i postawy, które przybiera na zaistniałe sytuacje bywają źródłem problemów, z którymi boryka się przez całe życie. Później jako osoba dorosła powiela ten model, przewidując niejako wydarzenia, przed którymi chciałoby siebie i otoczenie uchronić. Przewiduje przyszłość na podstawie szczątkowych informacji. Kilku szybkich zmieniających się kadrów. Jako osoba dorosła analizuje wszystko przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Tego nie da się wyłączyć. To jest jak oprogramowanie sytemu operacyjnego. Bez niego nie działasz.

    A plusy?

    Bardzo głęboko doświadczamy zmysłowość: zapachy, smaki kolory. Potrafimy zachwycić się spadającym listkiem.
    (śmiech)

    Wysoka wrażliwość pozwala nam dostrzegać subtelności, zagrożenia czy nawet odczytywać sygnały niewypowiedziane w rozmowie. W pracy może to być atutem, ponieważ potrafimy dostrzegać niuanse i podejrzane sygnały, co ma znaczenie zwłaszcza w relacjach biznesowych. Potrafimy wyłapać niewerbalne sygnały, które pomagają ocenić, czy dany klient jest godny zaufania. To zdolność dostrzegania i przetwarzania informacji, która przychodzi nam z łatwością, dając unikalne perspektywy. Świetnie działamy pijarowo, znakomicie potrafimy ocieplać wizerunek firmy, wchodzić w buty samego prezesa…

    A jak to jest u Ciebie?

    Zawsze byłam inna, czułam się inna. Słyszałam od rodziny, że jestem indywidualistką. Zastanawiałam się, dlaczego tak jest, ale nie mogąc znaleźć odpowiedzi – po prostu to zaakceptowałam. Owszem, borykałam się z różnymi problemami, ale też miałam wiele talentów, ponadprzeciętnych cech. Lubiłam taniec, śpiew (byłam w chórku szkolnym), fotografię. Wszystko mi sprawiało radość, ale nie potrafiłam się zredukować do jednej rzeczy, w której bym chciała być naprawdę dobra. To był mój odwieczny problem i z biegiem lat byłam zmęczona pewnymi rzeczami. Miałam jednak inny problem, który mnie niepokoił. Zauważyłam pewną nadwrażliwość u mojego syna. Izolował się, nie reagował entuzjastycznie na inne dzieci, na otoczenie. Zastanawiam, dlaczego on reaguje w taki sposób, nie rozumiałam tego. Chodziłam po lekarzach, robiliśmy różne dziwne badania, w tamtych czasach (było to przecież 20 lat temu) nie mówiło się dużo o tych sprawach. Z pojęciem osoby wysoko wrażliwej bardzo późno się spotkałam. Szukałam informacji wszędzie i w końcu gdzieś tam termin WWO mignął. Połączyłam kropki. Okazało się, że jest introwertycznie wysoko wrażliwy. Na przykład hałas, intensywne dźwięki mogą sprawiać mu ból. To trochę inaczej niż ja, jestem osobą ekstrawertyczną, bycie wśród ludzi nie sprawia mi problemu, lubię towarzystwo.

    Rozumiem, że początkowo nie odbierałaś tego jako swój osobisty problem, tylko diagnozowałaś syna. Potem dopiero stwierdziłaś: O kurczę, ja też to mam! Co wtedy poczułaś?

    Ulgę. Że już wiem, kim jestem i że nie jestem sama, że jesteśmy w tym razem: ja i on. To jest wspaniała chwila, potrafisz odpowiedzieć na pytania, które niesiesz przez całe życie… No, to jest komfort nie do opisania. Wtedy też znalazłam fora internetowe osób z tym samym problemem. To jest naprawdę fajne uczucie, gdy wchodzisz na grupę, gdzie wszyscy mówią tym samym językiem. Nie mogę sobie z czymś poradzić, ale widzę, że skoro on i ona też nie mogli, to ja też nie muszę tak od razu. Na forum wyrażamy swoje zdanie, dzielimy się doświadczeniem. To może komuś pomóc, bo my jesteśmy na przykład o ten kawałek dalej niż dana osoba. Mamy pewne tematy przepracowane. Jestem jednak daleko od tego, żeby mówić komuś, co ma robić. Jeśli coś radzę wprost, to udać się po prostu do specjalisty, bo nie znam tej osoby i jej przeszłości. Nie wiem, jakie było jej dzieciństwo, jakie przeżyła traumy i na czym trzeba się w pierwszej kolejności skupić. Sama mogę okazać się złym doradcą, a tu potrzebni są specjaliści.

    Wiele osób z wysoką wrażliwością jest samotnych?

    Wiesz, mam takie dni, że nie jestem w stanie niczego zrobić. Moja motoryka mówienia jest opóźniona, moja pamięć jest zbyt obłożona, jestem wyprana z energii. Odwołuję spotkania. Izoluję się. Nie odbieram telefonu. My, wysoko wrażliwi, nie widzimy sensu brania udziału w wyścigu szczurów, walce o swoje, pokazywaniu swojej racji. Wchodzenie w relacje bywa też dla nas ryzykowne. Niestety przyciągamy partnerów destrukcyjnych. W nas, osobach wrażliwych, jest ten miód, który tak smakuje narcyzom… Wchodzimy w relacje na pełnych emocjach, z dobrym nastawieniem, czasem nie dostrzegamy, że może stać się coś złego. Wchodzimy jak w dym, mimo iż gdzieś tam czujemy tę negatywność danej osoby. Myślimy o tym, zamartwiamy się, próbujemy uleczyć, mija czas, a taki człowiek zatruwa nas, wypija krew. Źródłem samotności może być lęk przed feralnym spotkaniem niewłaściwej osoby, która może zawiesić na mnie swoje pazury. Dlatego może niektóre z nas, jeśli już spotkają mężczyznę, który by zaakceptował to, jaka jestem krucha i delikatna w środku, czasem paradoksalnie płoszę go tymi maskami osoby pewnej siebie, przenikliwej, może zimnej.

    Zakładam je z obawy przed zranieniem, a raczej bym powiedziała, że chcę ochronić siebie. To pozory, ale trzeba spędzić razem trochę czasu, zaufać sobie nawzajem, by opadły. Jest jeszcze taka bardziej nieoczywista strona nadwrażliwości, która powoduje, że bardzo odbieramy uczucie drugiej osoby, utożsamiając się z jego emocjami, że już do końca nie wiemy, czy to są czyjeś uczucia, czy moje własne… Miałam przyjaciółkę, pracowałyśmy razem Wdrażałam ją do pracy, szkoliłam i kiedy ona odkryła, że jest WWO, weszła w proces zmian nie tylko zawodowych, ale też i prywatnych i nagle się okazało, że od lat żyła z narcyzem. Dzisiaj jest w zupełnie innym miejscu: po rozwodzie, w innej pracy. Samotność nie musi być złym wyborem.

    Rozumiem, że osoby nadwrażliwe, zniszczone doświadczeniami potrzebują zacząć od nowa, stanąć stabilnie na własnych nogach, przewartościować swoje życie. I tym potrzebom wyszłaś naprzeciw, zakładając fundację?

    Przede wszystkim uważam, że trzeba nieść pomoc kobietom dojrzałym wysoko wrażliwym. Wiem z mojego życia, z doświadczenia mojej mamy, że kobieta, która przekracza pewien próg wieku, ma większy problem z tym, żeby zająć się sobą niż młode pokolenie. Na przykład chcesz zacząć nową pracę. Twoja mądrość, doświadczenie ten kapitał, którzy predysponuje do danej funkcji, przegrywa z plastycznością młodszych koleżanek, które pracodawca może sobie dowolnie kształtować. Z bilansów urzędów pracy wiadomo, że mężczyzna w tym samym wieku, na tym samym stanowisku, z tym samym stażem zarabia więcej i po latach przepracowanych kobiety z tymi samymi kompetencjami mają na przykład przyznawaną znacznie niższą emeryturę.

    Oczywiście, jest wiele szkoleń, programów-z których można korzystać. Ja także z wielu z nich korzystałam, ale one kompletnie do mnie nie trafiały, były po prostu adresowane do kogoś innego. Ważne jest, aby psycholog, terapeuta czy nawet doradca zawodowy znał spektrum problemu i wiedział, czym jest WWO i potrafił dostosować program do specyfiki takiej osoby. Czuję potrzebę stworzenia programu szkoleniowego, doradztwa psychologicznego, doradztwa zawodowego, być może nawet kursów zawodowych (bo jest dużo osób, które chcą się przekształcić na zawód wygodny i optymalny dla osoby wrażliwej), żeby każda dojrzała kobieta, która przejdzie przez taki proces fundacyjny, mogła samodzielnie stanąć na nogi. Takie holistyczne podejście: od a do zet. Pracuję nad tym, żeby zbudować relację z urzędami pracy i pracodawcami. Pracodawca czasem nie wie jaką perełkę u siebie ma, gdzieś schowaną za biurkiem. Warto ją odkryć! Kobiety WWO potrzebują też wsparcia prawnego, często są uwikłane w toksyczne relacje, które trudno przerwać.

    Ile trwałby taki proces fundacyjny?

    Krótko! Kilka miesięcy, pół roku. WWO nie lubi czekać! Potrafi dążyć do celu, ale nie lubi tego robić długo.
    (śmiech)

    DOES SHE… tak się nazywa Twoja świeżo założona fundacja. To zagadkowa nazwa, jak uśmiech Mony Lisy. Chyba dobra dla pełnego osobowości i osobliwości wachlarza nadwrażliwych istot. Jakie działania planujesz w najbliższym czasie?

    Kompletuję zespół ekspercki, tworzymy stronę internetową, składamy wnioski o dotacje. To nasze wewnętrzne działania. Na zewnątrz cały czas utrzymuję kontakt z wieloma osobami WWO. Można powiedzieć, że grupujemy się, tworzymy zespół i wkrótce usłyszycie o nas więcej.

    Pozostaje mi zazdrościć. Trochę musi upłynąć wody w Wiśle, żeby wrażliwi mężczyźni zaczęli się grupować i organizować podobne fundacje, ale to już temat na inną rozmowę.

    Dziękuję Ci za spotkanie.

    Dziękuję.

    Czym jest WWO (z ang. HSP)?
    Wrażliwość na przetwarzanie sensoryczne to cecha temperamentu lub osobowości obejmująca „zwiększoną wrażliwość centralnego układu nerwowego i głębsze przetwarzanie poznawcze bodźców fizycznych, społecznych i emocjonalnych”. Cechę tę charakteryzuje „tendencja do «pauzy, aby sprawdzić» w nowych sytuacjach, większa wrażliwość na subtelne bodźce i zaangażowanie głębszych strategii przetwarzania poznawczego w celu podjęcia działań zaradczych, a wszystko to wynika ze zwiększonej reaktywności emocjonalnej, zarówno pozytywne, jak i negatywne”.
    Uważa się, że człowiek ze szczególnie wysokim poziomem SPS ma „nadwrażliwość” lub jest osobą wysoce wrażliwą (HSP). Terminy SPS i HSP zostały ukute w połowie lat 90. XX wieku przez psychologów Elaine Aron i jej męża Arthura Arona, którzy opracowali kwestionariusz skali osoby o wysokiej wrażliwości (HSPS), za pomocą którego mierzy się SPS. [Źródło: Wikipedia]

    Więcej o psychologii znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY