Podkreśliły fałdki kwiatkami, udowadniając, że piękno nie ma rozmiaru! Kampania społeczna Body Positive Marty Żabskiej

Podkreśliły fałdki kwiatkami, udowadniając, że piękno nie ma rozmiaru! Kampania społeczna Body Positive Marty Żabskiej

Nie musisz się odchudzać i zmieniać przed wakacjami! Te dziewczyny łamią stereotypy i nie wstydzą się niedoskonałości swoich ciał. Fotografka Marta Żabska kolejny raz w kampanii społecznej pokazuje różnorodność urody zwykłych kobiet. Bo piękno nie ma rozmiaru, wieku, wagi, koloru skóry czy narodowości!

Wśród modelek są zarówno nastolatki, studentki, dorosłe kobiety sukcesu, jak i mamy na pełen etat. Mają różne zawody – pracują w teatrze, w zaciszu własnej pracowni, w laboratorium, w studiu radiowym czy we własnym domu. Historia każdej z nich jest inna, pochodzą z różnych regionów Polski, a nawet z różnych krajów. Są szczupłe i z fałdkami, wysokie i niskie, z bliznami po wypadkach i gładką skórą. Dzieli je wiele, ale łączy najważniejsze – miłość i szacunek do każdego ciała, niezależnie od wyglądu czy pochodzenia.

– Do projektu zaprosiłam sześć wspaniałych, pewnych siebie i nieznających się wcześniej kobiet. Kobiet o różnych rozmiarach, kształcie, urodzie. Wspólnie postanowiłyśmy złamać stereotypowy i nierealny kanon kobiecego piękna, bo każda z nas może być gwiazdą rodem z „Dynastii”– podkreśla fotografka Marta Żabska.

Dzięki inicjatywnie fotografki zwykłe kobiety stały się modelkami, by pokazać piękno w różnorodności kobiecych ciał. Kto by pomyślał, że fałdki tłuszczu na brzuchu można pokochać i ozdobić kwiatami? One to zrobiły!

– Gdy byłam młodsza nie widziałam na Instagramie zdjęć grubych modelek. Dlatego sama chciałam mieć takie zdjęcia. Wiem, że jako 13-latka, która nie wiedziała co to akceptacja ciała i pewność siebie, potrzebowałam zobaczyć taki projekt. Oszczędziłoby mi to w jakiejś mierze wielu lat życia z kompleksami. Niestety, nie miałam tej szansy. Teraz chcę dawać tę możliwość innym kobietom – mówi Liwia Piekarczyk, studentka i modelka Plus Size.

W dobie social mediów i pięknych obrazków z Instagrama, a jednocześnie ogromnych problemów z samoakceptacją, które mają już nastolatki (!) normalizacja ciała, jego ułożenia i wyglądu w różnych pozycjach jest niezwykle ważna. To, co oglądamy w sieci wpływa przecież na nasze samopoczucie i zdrowie psychiczne.

– Mam kompleksy, nad którymi nieustannie pracuję. Sesja stała się kolejną cegiełką do kochania siebie – mówi Hanna Musiałek, twórczyni biżuterii z żywicy „Córka Natura”, która tym razem wystąpiła też w roli modelki. – W dzień sesji przypadł mi pierwszy dzień okresu, co dla mnie oznacza bardzo wydęty brzuch. Przejmowałam się tym tylko przez chwilę, później ogarnęła mnie wyczuwalna na sesji atmosfera akceptacji. Nikt przecież nie skarci mnie za brzuszek! Wreszcie poczułam, że nie muszę się z tego tłumaczyć. Taka jest przecież codzienność. Całą drogę powrotną myślałam o tym, że taką akceptację dla swojego ciała powinnyśmy mieć zawsze! – dodaje.

Fotografka celowo wybrała modelki filigranowe i te o pełniejszych kształtach, o różnej urodzie, z gładką skórą i z niedoskonałościami.

– Sesja body positive była jedną z moich pierwszych po operacji nogi. Oprócz tego, że przez unieruchomienie na kilka miesięcy przybyło mi kilogramów, na nodze została mi 7-centymetrowa blizna. Trudno zaakceptować siebie wiedząc, że ma się ograniczenia ruchowe i nie wygląda się tak samo jak wcześniej. Marta przez szkiełko aparatu pokazała nas tak pięknie, że oglądając te zdjęcia można pokochać swoje ciało dokładnie takie, jakim jest. Jest piękne, bo moje i dzielnie znosi wszystkie trudności – podkreśla Gabriela Jelonek, dziennikarka i podcasterka, która wystąpiła w roli modelki.

Marta Żabska co roku organizuje sesję body positive, aby poprzez zdjęcia złamać stereotypy.

– To nie jest zwykła sesja kobieca. To opowieść o sile kobiet, o tolerancji, o samoakceptacji oraz byciu życzliwym dla siebie oraz drugiej kobiety, całkowicie innej, niemniej równie pięknej – podkreśla fotografka.

Twórczynie sesji chcą udowodnić, że w każdej „zwykłej kobiecie” tkwi piękno – przede wszystkim wewnętrzne, które wystarczy pokazać.

– Sesję zaczęłam od zdjęcia trzech wspaniałych kobiet, które potrafiły po kilku minutach znajomości stworzyć kadr pełen bliskości i ciepła – mówi. – Nie ma tu grama fałszu, one po prostu od początku się polubiły, współpracowały i cieszyły z udziału w projekcie, który jest zgodny z wyznawanymi przez nie wartościami – dodaje.