Prorok fundamentalistycznego kościoła, który trafił na słynną listę FBI

Prorok fundamentalistycznego kościoła, który trafił na słynną listę FBI
Fot. Wikipedia

Ze zdjęcia spogląda ok. 50-letni mężczyzna w okularach. Szczupła, pociągła twarz, ciemne włosy, uśmiech księgowego. Na pewno nie wygląda na przestępcę, a już na pewno nie takiego, który mógłby wylądować na liście 10 najbardziej poszukiwanych przez FBI uciekinierów. A jednak pozory mylą, a lista przestępstw, o które jest podejrzewany, przyprawia o mdłości: gwałt, molestowanie i seksualne wykorzystywanie nieletnich. Poszukiwany nazywa się Warren Steed Jeffs i jest prezydentem Fundamentalistycznego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. W strukturach tego kościoła nazywany jest Prorokiem. Co więc sprawiło, że trafił na słynną listę FBI 10 Most Wanted?

Warren Jeffs urodził się 3 grudnia 1955 roku, niemal trzy miesiące przed planowanym terminem porodu. Był oczkiem w głowie swojej matki, o uwagę ojca musiał jednak walczyć z rodzeństwem, którego ma – bagatela – 64, w tym 32 braci. Ojcem Warrena był bowiem Rulon Jeffs, prezydent sekty religijnej o nazwie Fundamentalistyczny Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (FLDS). Kościół ten to odłam mormonizmu, charakteryzujący się skrajnym fundamentalizmem w nauczaniu i praktykach. Zadaniem należących do kościoła kobiet jest rodzenie dzieci i służenie mężowi oraz praca na rzecz społeczności. Rolą mężczyzn jest pomnażanie majątku kościoła i płodzenie dzieci. Liczba żon świadczy o statusie członka kościoła.

Poligamia jest w Stanach Zjednoczonych zakazana, jednak w FLDS wielożeństwo jest jedną z doktryn, która ma nieść zbawienie. Prezydent kościoła ma decydujące zdanie na temat tego, kto, z kim może się ożenić i ile może mieć żon.

Dyrektor

Gdy Warren miał 21 lat, został dyrektorem Alta Academy, prywatnej szkoły dla dzieci członków FLDS. Pełnił tę funkcję przez ponad 20 lat, a słynął z tego, że jest pedantem i nakazuje uczniom ściśle przestrzegać zasad i dyscypliny. Był nieprzejednany, gdy uznał, że dziecko dopuściło się jakiegoś przewinienia – a wymagał przede wszystkim posłuszeństwa i grzeczności. Za każde zmarszczenie czoła, gniewne spojrzenie spode łba lub krzyk dziecko czekała kara. Sam Warren rzadko podnosił głos, wystarczyło jednak, by zrobił charakterystyczną minę, a wszyscy wokół wiedzieli, że sprawca poniesie mało przyjemne konsekwencje swojego zachowania.

Warren nauczył się manipulowania ludźmi, wpływania na ich postawy, wykorzystywania ich słabości. Szara eminencja w królestwie rządzonym przez swojego ojca, bez skrupułów decydował, kto zostanie dopuszczony przed oblicze prezydenta FLDS i jakie słowa będzie mógł mu powiedzieć.

Rulon Jeffs zmarł w 2002 roku w wieku 92 lat. Jako człowiek stojący najwyżej w hierarchii kościelnej, w chwili śmierci miał kilkadziesiąt żon (niektóre źródła podają, że było ich 20, inne – że 65). Zmarł zaledwie kilka lat po ślubie ze swoją ostatnią, 20-letnią żoną Alicią.

Warren, umiejętnie manipulując ojcem, przekonał go, że jest jedynym godnym następcą. Dlatego nikt z członków kościoła nie zadawał żadnych pytań, gdy Warren oznajmił, że nie tylko stanie na czele organizacji, ale też poślubi wszystkie żony swojego ojca. Zaledwie dwie z wdów po Rulonie nie zostały nowymi żonami Warrena – jedna z kobiet, Rebecca Wall, uciekła z sekty, druga nie wyraziła zgody, a Warren z jakiegoś powodu nie nalegał. W świetle amerykańskiego prawa jedyną jego legalną żoną jest Naomi Jessop.

Prezydent

Warren Jeffs stał się ojczymem dla swojego licznego rodzeństwa, a małżeństwa z tak liczną grupą kobiet umocniły status Jeffsa jako głowy Fundamentalistycznego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Trzeba bowiem dodać, że według doktryny tego kościoła mężczyzna musi poślubić jak najwięcej kobiet i spłodzić jak najwięcej potomstwa, aby osiągnąć najwyższy poziom zbawienia od Boga w życiu pozagrobowym.

Twórcy filmu dokumentalnego Bądźcie życzliwi: Modlitwa i posłuszeństwo, nakreślili portret Warrena Jeffsa i ukazali skalę indoktrynacji i nadużyć, do jakich dochodziło w kościele, który został uznany przez władze stanowe w Utah za sektę.

Jako przewodniczący FLDS Warren Jeffs był jedyną osobą uprawnioną do zawierania małżeństw i pełnił rolę przydzielania żon swoim mężom. Mógł także zakończyć małżeństwa i ponownie przypisać żony i ich dzieci nowemu mężowi. Nie za to jednak trafił na listę 10 najbardziej poszukiwanych przez FBI przestępców. Warren Jeffs kojarzył starszych mężczyzn z nastolatkami, żonami musiały zostawać nawet dziewczynki. Zorganizował m.in. małżeństwo 14-letniej Elissy Walls z jej 19-letnim kuzynem. Dziewczyna nie mogła odmówić poddania się woli „proroka” i rodziny, która uważała to za wyróżnienie.

„Prorok” nie zapominał przy tym o sobie. Jak podają amerykańskie media, w chwili aresztowania Warrena Jeffsa, 24 z jego 78 żon miało mniej niż 17 lat. Jedna z nich w dniu ślubu była zaledwie 12-latką. Rok później urodziła dziecko. Dlatego na Warrenie Jeffsie ciążył m.in. zarzut gwałtu na nieletniej. Przez członków społeczności, którym udało się opuścić sektę, oskarżany był też o molestowanie seksualne, mobbing, stalking i handel ludźmi. W maju 2006 roku lawinowo rosnąca liczba oskarżeń i obawy o aresztowanie sprawiły, że Jeffs pospiesznie wyjechał ze stanu Utah, w którym mieściła się siedziba sekty. FBI wydało za nim list gończy. Stał się uciekinierem, podejrzanym o zgwałcenie nieletniej poniżej 15. roku życia.

Podejrzany

Na liście FBI nie gościł jednak długo. Został aresztowany w sierpniu 2006 roku podczas rutynowej kontroli w Las Vegas. Nie stawiał oporu, był jednak mocno zdziwiony tym, że wkrótce po zatrzymaniu przedstawiono mu osiem dodatkowych zarzutów o popełnienie przestępstwa, m.in. kazirodztwa i wykorzystanie seksualne kolejnych nieletnich osób.

We wrześniu 2007 roku usłyszał wyrok za współudział w dwóch sprawach gwałtów na nieletnich, wkrótce jednak Sąd Najwyższy w stanie Utah uchylił go z powodów proceduralnych. Dla Warrena Jeffsa nie oznaczało to jednak wyjścia na wolność – został przekazany do stanu Teksas, w którym ciążyły na nim zarzuty związane z zaaranżowaniem trzech małżeństw nieletnich ze starszymi członkami sekty. Sprawa wyszła na jaw w 2008 roku, gdy policja dokonała nalotu na siedzibę FLDS po tym, jak do władz zaczęły spływać kolejne doniesienia o przymusowych ślubach. Gdy wraz z policją na ranczo, na którym znajdowała się świątynia FLDS, wkroczyli przedstawiciele departamentu ochrony rodziny, zabrano stamtąd 437 dzieci. Większość z nich wróciła później do swoich rodzin. Wszczęto jednak wiele spraw karnych dotyczących m.in. znęcania się nad dziećmi czy molestowania seksualnego.

Skazany

W 2011 roku Warren Jeffs został uznany za winnego napaści seksualnej na dziecko poniżej 15. roku życia. Podczas przeszukania jego posiadłości natrafiono bowiem na zapiski i szokujące nagrania, które udowadniały kontakty seksualne z 12- i 15-latką. Obie dziewczynki były nielegalnymi żonami Jeffsa. Dostał za to dożywocie, będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie w 2038 roku.

Skazanie prezydenta FLDS nie zakończyło jednak istnienia sekty, która uznawana jest za rasistowską, homofobiczną i supremacyjną (taką opinię wydała m.in. Southern Poverty Law Center – amerykańska prawnicza organizacja non-profit, specjalizująca się w sporach dotyczących praw obywatelskich). Wielu jego zwolenników, a przede wszystkim zwolenniczek, regularnie odwiedza go w więzieniu, z którego wynoszą „słowo Boże, głoszone za pośrednictwem proroka”. W ostatnich miesiącach amerykańskie media obiegła informacja o tym, że członkowie sekty, którzy po aresztowaniu przywódcy rozpierzchli się po Stanach, ponownie jednoczą się, przenoszą do Utah i liczą na szybkie zwolnienie Warrena Jeffsa. Częste są przypadki odbierania dzieci jednemu z rodziców, który postanowił zerwać z sektą. Tymczasem 66-letni dziś Warren Jeffs odsiaduje wyrok w więzieniu Louise C. Powledge Unit w mieście Palestine w Teksasie. Pisze książki w imieniu Jezusa Chrystusa, w których wzywa do swojego uwolnienia.