Telewizja daje mi coś zupełnie innego niż muzyka – rozmowa z Alicją Sękowską

Telewizja daje mi coś zupełnie innego niż muzyka – rozmowa z Alicją Sękowską
Fot. Archiwum prywatne Alicji Sękowskiej

„Jestem dziennikarką i prowadzę program na żywo. Miałam okazję w swoim życiu przeprowadzać rozmowy z naprawdę wielkimi gwiazdami, jak choćby Sting, Katie Menula czy Anastacia. Faktycznie raz jestem po jednej stronie, a raz po drugiej. Czerpię satysfakcję z obydwu. Telewizja daje mi coś zupełnie innego niż muzyka.”

Przemysław Krajewski: Jest pani nie tylko wokalistką, autorką tekstów i muzyki, ale także prezenterką i dziennikarką, która niejednokrotnie przeprowadza wywiady z gwiazdami…

Alicja Sękowska: Tak, to prawda, jestem dziennikarką i prowadzę program na żywo. Miałam okazję w swoim życiu przeprowadzać rozmowy z naprawdę wielkimi gwiazdami, jak choćby Sting, Katie Menula czy Anastacia. Faktycznie raz jestem po jednej stronie, a raz po drugiej. Czerpię satysfakcję z obydwu. Telewizja daje mi coś zupełnie innego niż muzyka.

Podobno z niedoszłego wywiadu… powstał projekt muzyczny i chyba trwała współpraca i przyjaźń?

Rozumiem, że ma pan na myśli Jacka Moore'a. Byłam z nim umówiona na rozmowę przy okazji jego koncertu w Polskim Radiu. Niestety z pewnych względów do rozmowy nie doszło, ale poszło to w inną stronę i zaprosiłam go do współpracy muzycznej.

Korzystając z tego, że odkrywamy pewne niuanse, sekrety. Ko napisał tekst "Nie śpię do rana”?

Tekst do piosenki „Nie śpię do rana” jest autorstwa Patrycji  Kosiarkiewicz. Bardzo lubię jej teksty. Napisała ten utwór wspólnie z Tomkiem Lubertem i ofiarowali mi ten numer tak po prostu – od siebie.

Ciekawy tekst i udana melodia, ale jest jeszcze inna pani piosenka ze świetnym tekstem i muzyką. Mam na myśli najnowszy utwór „Choć ty już nie”. Tutaj też chciałem dopytać o autora, a może autorkę tekstu i melodii…

(Śmiech).

Przyłapał mnie pan. To jest utwór, który w 100 procentach napisałam sama, zarówno tekst, jak i muzykę.

Naprawdę dobrze się tego słucha i to jest coś więcej niż lekki pop. Moim zdaniem ten utwór i teledysk przełamuje pewien utarty, nachalny schemat nadmiernej stylizacji, upiększania. Sam teledysk jest jakby kręcony z ręki na telefonie komórkowym między innymi w warszawskim metrze. Plus to, że pani też jest taka naturalna, bez makijażu, sauté, że tak powiem. Jak pani się z tym czuje?

Ja się czuję dobrze, bo nie mam nic do ukrycia, że tak powiem. Odnosząc się do teledysku, to chciałam go zrobić jako pewnego rodzaju wspomnienie, które po prostu często nagrywamy sobie na telefonach. Jesteśmy gdzieś, nagrywamy sobie krótki filmik i później wracamy do niego, przypominając sobie dawne chwile. Zarzuciłam taki temat, podzieliłam się tym z moją przyjaciółką. Ona powiedziała: No dobra, róbmy to! Ja na to: Dobra, ale my ani nie mamy żadnego sprzętu, ani nie mamy zielonego pojęcia, jak to się robi. No, ale jakieś doświadczenie telewizyjne jednak mamy, montażowe również, bo przyjaciółka Aleksandra Rajewska jest doświadczoną dziennikarką sportową.

Chcę się upewnić. Nie uzgadniałyście tego z żadną agencją PR, nie zajęłyście połowy peronu z ekipą filmową. To jest totalnie nieustawiane?

Nie będę mydlić oczu, że zrobiłyśmy super produkcję i miałyśmy mnóstwo sprzętu. Tak nie było i wydaje mi się, że ten nieskomplikowany zamysł właśnie najlepiej pasuje do tego utworu.

Zrobiłyście to na raz czy trzeba było poświęcić więcej czasu?

Wszystko było przemyślane. Nie ukrywam, że włożyłyśmy dużo pracy, tam są ujęte trzy lokalizacje. Więc nie na raz. Nie tak dawno spotkałyśmy się i powiedziałyśmy sobie: kurczę, zrobiłyśmy to! Naprawdę poczułyśmy satysfakcję.

Czuje się pani bardziej romantyczką czy pragmatyczką? Słuchając pani tekstów, można pomyśleć: romantyczna. Z drugiej strony, obserwując dynamiczny przebieg kariery w mediach, trzeba uznać, że musi być w tym pragmatyzm. Jak pani to łączy?

To jest ciekawe pytanie, ale nie mam zielonego pojęcia! Sama się nad tym zastanawiałam, bo z jednej strony mam te artystyczne zapędy i widzę w sobie cechy wrażliwych twórców, jestem też osobą dobrze, a może nawet bardzo dobrze zorganizowaną. Raczej nie zdarza się, żebym o czymś ważnym zapomniała albo coś zawaliła. Chyba nie jestem taka czarna albo biała.

Może to zależy od zadań, które pani stawia przed sobą? Praca dziennikarki, prezenterki wymaga pewnej dyscypliny.

Nie można prowadzić programu dla milionowej widowni, kiedy nie jest się zaangażowanym. I punktualnym. Kiedy studiowałam dziennikarstwo jeden z wykładowców, kiedy się spóźniłam na wykład, zamknął mi drzwi przed nosem. Ja się spóźniłam tylko 2 minuty! On mi wtedy powiedział: Czy jak będzie prowadziła Pani program na żywo, też się Pani spóźni 2 minuty? Teraz prowadzę program na żywo i nie ma takiej opcji – spóźnienie. Na przykład dzisiaj, żeby przedstawić przegląd kulturalny w programie śniadaniowym, wstałam dokładnie o 3:40. Tak to wygląda od kuchni. W tej pracy trzeba wcześnie wstawać.

Niektórym wydaje się, że piosenkarka wychodzi na scenę, zaśpiewa jeden kawałek czy dwa i cóż to jest za praca. Na scenie nie widać tego wysiłku, który trzeba włożyć w rozwój kariery.

Cóż, jeśli ktoś myśli, że sam talent wystarczy… no, to nie, nie wystarczy.

Nawet jeśli jest ten talent potwierdzony przez miliony widzów? Należy pani do laureatów programu „Mam talent”.

To prawda, był taki epizod w moim życiu, ale to jest tak samo, jak na przykład w zawodzie piłkarza. Ma talent, ale musi trenować, trenować i trenować. Ja uczyłam się śpiewać przez wiele lat. Są tacy wokaliści, którzy mają tak dobrą technikę wokalną, że potrafią zaśpiewać niemal każdy utwór, ale i tak najbardziej chcą śpiewać swoje własne piosenki. Pisanie piosenek to jest kolejna nauka. Tekst do „Choć ty już nie” napisany był dużo wcześniej, a ja tak naprawdę nie byłam przekonana, czy on faktycznie jest OK. Ktoś mądry mi powiedział: Słuchaj, ty się nie zastanawiaj, czy on jest OK, tylko wejdź do studia i zrób go. Tak zrobiłam i jest!

Myśli pani o płycie? Tych piosenek w podobnej stylistyce już jest sporo, można by zebrać to w całość.

Kiedy mówię o płycie, to słyszę takie opinie: Daj spokój, kto tam teraz słucha płyt, ja nawet nie mam gdzie tej płyty odtworzyć. Jednak dążę do tego, żeby fizycznie ten krążek mieć. Myślę, że wkrótce się to uda.

Może nastąpić taka sytuacja, że będzie pani musiała wybrać czy prowadzić programy telewizyjne – być dziennikarką czy piosenkarką. Czarne albo białe. Jeżeli będzie coraz więcej koncertów, spotkań, wywiadów…

Na razie to sobie wszystko tak naturalnie płynie i cieszę się z tego, że robię w stu procentach rzeczy, które dają mi satysfakcję, które mnie cieszą.

Tak się splotły okoliczności, że jest pani w takim miejscu, momencie, że może to wszystko robić. Wiele jest osób, które mają talent i gdzieś rezygnują po drodze i nie dochodzą do tego momentu.

Tu się nie zgodzę. Ja właśnie uważam, że każdy może. Dla mnie na początku sama Warszawa to już było coś niesamowitego, a co dopiero pracować w jednej z największych telewizji w kraju. Przyjeżdżając tutaj, nie znałam absolutnie nikogo. Tak samo było, jeśli chodzi o śpiewanie. Krok po kroku, krok po kroku. Bardzo mi się podoba taki cytat Sofoklesa: Dobry los nie jest sprzymierzeńcem bezczynnych”. Najłatwiej jest usiąść i mówić „Ona to ma tam znajomości, bo ona w telewizji pracuje”, albo „ten to jest synem kogoś znanego”. W moim życiu wyglądało to w ten sposób, że absolutnie nigdy nikt nie dał mi nic na tacy i nic z nieba mi nie spadło. Dlatego wiem, że naprawdę, jak się będzie pracować i będzie się miało pomysł na siebie, to można działać!

Co poleca pani osobom, które mają talent i chcą pójść z tym dalej?

Jako dziennikarka zajmująca się między innymi kulturą, zaproponuję na początek …książki o dochodzeniu do sukcesu, rozwoju osobistym. Na przykład „Regułę pięciu sekund” albo „Drogę artysty” – bardzo ciekawa książka, która pomaga rozwijać umiejętności artystyczne. Niedawno skończyłam czytać „Sztukę zwycięstwa” – o założycielu jednej z najbardziej znanych marek. Bardzo interesujące i inspirujące. Polecam!

Ja polecam czytelniczkom, czytelnikom bardzo interesujący i inspirujący, świeży i naturalny, najnowszy singiel Alicji Sękowskiej pod tytułem „Choć ty już nie”.