Więcej...

    Vermeer genialnym artystą był, czyli sukces wystawy w Rijksmuseum

    Odwiedzający mogli ukraść spojrzenie „Dziewczyny z perłą” Johannesa Vermeera.

    ***

    Ta wystawa była skazana na sukces. Wiedziano o tym od początku, kiedy tylko podjęto decyzję o sprowadzeniu z różnych stron świata i zgromadzeniu w jednym miejscu większości zachowanych obrazów mistrza Johannesa Vermeera. Zawczasu przygotowano sprzedaż biletów w systemie online, aby każdy zainteresowany mógł je nabyć. W ciągu kilku dni sprzedano pół miliona biletów i… system nie wytrzymał napływu chętnych.

    Na stronie pojawił się komunikat: „Ze względu na ogromne zainteresowanie wystawą Vermeera, obecnie jest ona bardzo obciążona. Prosimy spróbować innym razem.” Wtedy zaczęło się szaleństwo. Bilety na czarnym rynku osiągały zawrotne ceny. Na jednej z aukcji internetowych w Stanach Zjednoczonych wylicytowano wejściówkę za 3000 dolarów. Celebryci świata sztuki, krytycy i blogerzy rywalizowali w pomysłach, jak dostać się do Rijksmuseum. Niemal każdy, kto interesuje się sztuką lub chciał za takiego uchodzić – czuł, że po prostu musi spróbować zobaczyć tę wystawę.

    ***

    „To nie jest zwykła wystawa, to prawdziwe arcydzieło” pisał The Guardian.

    „Bezcenne i absolutnie doskonałe” komentowano w The New York Times.

    „Wystawa o ogromnym znaczeniu” wtórował Financial Times.

    Organizatorzy padli ofiarą własnego sukcesu. Szukali sposobów, jak wyjść naprzeciw rosnącym oczekiwaniom i presji, by udostępnić wystawę jeszcze większej liczbie odbiorców. Wkrótce można było ją obejrzeć online, ale to była tylko namiastka, prawdziwe dzieła sztuki przecież po prostu trzeba oglądać na żywo. Wymyślono…zwiedzanie wystawy po zamknięciu muzeum dla tzw. przyjaciół – patronów muzeum, którzy wnieśli oczywiście dodatkową opłatę. Po zmroku tłumy nowych przyjaciół przemierzały korytarze Rijksmuseum.

    Ci bardziej zaradni i zaprawieni w bojach zabierali ze sobą przyrządy. Lunety i lornetki pozwalały przyjrzeć się z bliska detalom arcydzieł. Prawie wszyscy odwiedzający relacjonowali wydarzenie w social mediach. Niektórzy przy okazji przechwalali się, jak to po drodze zobaczyli jeszcze wiele innych wystaw, nie tylko w Rijksmuseum w Amsterdamie. Kto bogatemu zabroni po drodze odwiedzić Berlin czy Antwerpię? Niech inni zazdroszczą! Ukoronowaniem art tour było oczywiście selfie z widocznym za plecami jednym z obrazów mistrza.

    ***

    Oczywiście przy tych najbardziej znanych dziełach było to wręcz niewykonalne – tam zawsze stal tłum. Kto nie miał szczęścia, cierpliwości albo mocnych łokci – fotografował się na tle budynku, dzierżąc w dłoni fanty nabyte w muzealnym sklepie. Fotka z Rijskmuzeum stała się wyznacznikiem przynależności do elity.

    Jestem przekonany, że autor byłby dumny z tak licznych odwiedzin. Wszak najprawdopodobniej był karczmarzem, dziedzicząc gospodę po ojcu. Zapewne chętnie przytuliłby za życia jakiś grosz a conto sprzedanej dzisiaj puli biletów albo choć jeden procent aktualnej wartości jego obrazów. Odchodząc z tego świata, pozostawił po sobie niemałe długi….
    „Sztuka staje się memem i dzieli los celebrytów” – stwierdziła nie tak dawno nestorka polskiej krytyki prof. Maria Poprzęcka w wywiadzie dla radia Tok FM. W rozmowie z Wojciechem Szotem w Gazecie Wyborczej pani profesor stawia sprawę jeszcze ostrzej, mówiąc o zadręczaniu naszą obecnością znawców sztuki i samych arcydzieł.

    ***

    „Sztuka jest dzisiaj przedmiotem masowej konsumpcji. Muzea prześcigają się w podawaniu rekordów frekwencji. Wciąż są jednak ludzie, którzy uważają, że ich kontakt ze sztuką ma charakter nie tylko poznawczy, ale też kontemplacyjny. Oni potrzebują ciszy i spokoju. Już 100 lat temu różni subtelni esteci wybrzydzali na muzea, pisząc, że chcą oglądać dzieła w samotności. Tak jak często oglądał je ten, kto je zamówił”.

    Takie wypowiedzi dolały oliwy do ognia niczym słynne „nie dla idiotów” noblistki. Internet rozżarzył dyskusję do czerwoności. Czy Vermeer wielkim malarzem był, czy nie? I w ogóle dla kogo jest sztuka? Dla kuratorów, krytyków czy dla zwykłych ludzi? Oberwało się nie tylko Holendrowi, ale także naszym rodzimym twórcom np. Łempickiej. Wiele osób broniło mistrza, że wcale nie był koniunkturalistą, że może jego malarstwo jest banalne, ale wszak subtelnie oddaje stany emocjonalne i niesie ukojenie w niespokojnych czasach. „To prawdziwy kunszt, a nie jakieś współczesne bohomazy” napisał jeden z odwiedzających.

    ***

    „Kobieta przy oknie”, „Kobieta w błękitnej sukni”, „Dziewczyna czytająca list” Vermeera to malarstwo kameralne w sensie dosłownym. Przedstawienia uchwycone są niczym w camera obscura. Mają w sobie coś z metaforyki marzeń sennych. Artysta, być może szukając dystansu i azylu w swoim głośnym domu, wśród hałastry dzieci, wszędobylskiej i majętnej teściowej, temperamentnej żony – tworzył w ciasnej, zamkniętej przestrzeni wyidealizowany świat onirycznych pań, skrywających niecne tajemnice pod pozorną niewinnością. Kobiety rozmaitego autoramentu zostały uchwycone w chwilach intymności, gdzieś w kącie, na skraju izby, w codziennych czynnościach.

    Na obrazie „Warząca perły” szalki wagi są puste. „Pijana służąca przy stole” ma prowokacyjnie rozpięty dekolt, a grubo ciosana „Mleczarka” marzy o miłosnej przygodzie. Vermeer chętnie nadaje postaciom erotyczne aluzje. Robi to chłodno i beznamiętnie. Jak demiurg. Pająk, owijający kokonem swoją zdobycz. Kobiety – motyle, które zastygły na chwilę. Targane emocjami, tęsknotą i pragnieniami. Przyszpilone za szybą gabloty, niemogące się z niej wydobyć. Dzisiaj zachwycają, ale czy ówcześni mieszczanie przyszliby tak tłumnie na wystawę prac rzeczoznawcy malarskiego Vermeera? Wycyzelowane obrazy nie zyskały wielkiej popularności za życia autora. „Dziewczyna w turbanie” została kupiona na aukcji w 1881 roku za niewielką wówczas kwotę 2 guldenów i 30 centów. Niedawno na aukcji w Sotheby’s za mniej znany obraz Vermeera zapłacono 30 mln dolarów.

    ***

    Bilet do Rijksmuseum na wystawę „W poszukiwaniu utraconego czasu” kosztował około trzydziestu euro, co w zamyśle czyniło ją dostępną dla zwykłego zjadacza chleba, nawet jeśli nie należał do „przyjaciół muzeum”. To pospolite ruszenie do galerii sztuki podoba mi się. Jeśli chciałbym spędzić pół dnia w jakiejś kolejce, to właśnie tam. Nie tak dawno próbowałem się dostać na wystawę Fangora w Gdańsku i spędziłem ponad dwie godziny w długim ogonku.

    W pięknych okolicznościach przyrody miejskiego parku i w miłym towarzystwie emerytek i młodzieży. Ech, ta dzisiejsza młodzież! Przyjechali pociągiem z odległego miasta na wystawę obrazów. Kogoś może żenować selfie z wystawy, ktoś nie czuje się dobrze w towarzystwie zwyczajnych ludzi, a ktoś inny będzie wybrzydzał na realizm szkoły holenderskiej. Krytykom może przeszkadzać nadmierny udział publiki.

    Może tak być rzeczywiście, że wchodząc w przestrzeń ekspozycji, doświadczamy namiastki tego, co mogą poczuć możni tego świata, którzy mają możliwość w samotności kontemplować arcydzieła stanowiące ich własność. Jednak suweren do muzeum państwowego wchodzi jak do siebie, jego udziały wynikające z faktu płacenia podatków i przynależności do otwartej społeczności Uni Europejskiej może i są maleńkie jak główka od szpilki, a nawet mikroskopijne, ale czynią go uczestnikiem i beneficjentem tego splendoru. Galeria, zabiegając o niego, chlubi się wynikami sprzedaży biletów i ogłasza kolejne rekordy frekwencji. Jesteśmy skazani na „tułaczkę” w tłumie parweniuszy, na kolejkę do selfie, a multiplikowane, publikowane na tysiącach zdjęć obrazy mistrzów mogą „być zmęczone” naszą natarczywością.

    ***

    Bieganie z aparatem w galerii sztuki jest dalekie od stanu kontemplacji, ale przecież przeważnie oglądamy dane arcydzieło tylko raz w życiu! Każdy chce utrwalić tę chwilę i oznajmić całemu światu: Przybyłem, zobaczyłem i zrobiłem zdjęcie. Przyjemnie jest wracać do takich chwil, przeglądając zdjęcia. Na refleksje czas przychodzi później. W muzeum poruszamy się w rytmie tłumu, sprawdza się słynne „nie spać – zwiedzać”! Opcje są dwie: zostać milionerem lub milionerką i kontemplować w samotności zakupione dzieła albo odwiedzać galerie i muzea, polując na bilety i uczestnicząc w spektaklu wyreżyserowanym przez dział PR instytucji.

    Nie oszukujmy się, nie ma darmowych arcydzieł. Koszty i stopień skomplikowania zaaranżowania takiej wystawy są zbliżone do organizacji trasy koncernowej gwiazdy muzyki pop. Kupując bilety, nabywamy w pakiecie chwilę pobytu na Olimpie i mały łyczek ambrozji… Odwiedzający mogli ukraść spojrzenie „Dziewczyny z perłą” Johannesa Vermeera, Mony Lizy północy, rywalki Giocondy Leonarda da Vinci. Która z nich jest piękniejsza, bardziej zagadkowa, elektryzująca? Orzec może ten, kto już był w Luwrze i miał okazję zająć się poszukiwaniem utraconego czasu w Rujskmuzeum.

    ***

    Szczerze zazdroszczę wybrańcom, którym udało się obejrzeć wystawę, a zwykłym śmiertelnikom, którzy nie mieli tej okazji (a którzy doczytali tekst do końca), podaję na pocieszenie link, pod którym można obejrzeć obrazy z ekspozycji:

    https://www.rijksmuseum.nl/en/johannes-vermeer?fbclid=IwAR2JV8H0Vklu9sGJdwtR2cD4kqaUe8xoayjhpKJ4LbE4QJe-NVBf-vBZqIU

    Pozostaje nam czekać na kolejne wielkie wydarzenie, kolejne show. Patrząc na sukces amsterdamskiej wystawy, można przewidywać rychłe „the best of” kolejnej gwiazdy. Dzisiaj Vermeer, wczoraj na przykład Hopper czy peregrynująca po europejskich muzeach Frida Kahlo. Który z mistrzów następny wyrusza w tournée? Podobno El Greco wybiera się do Palazzo Reale w Mediolanie jesienią tego roku…

    Rijksmuseum Vermeer Pleinkant, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Rijksmuseum Vermeer Pleinkant, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Vermeer – Installatie, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Vermeer - Tentoonstelling - Pers 6, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Vermeer – Tentoonstelling – Pers 6, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Vermeer - Tentoonstelling - Pers 9, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum
    Vermeer – Tentoonstelling – Pers 9, fot. Materiały prasowe Rijksmuseum

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY