Chłopiec, którego nikt nie kochał

Chłopiec, którego nikt nie kochał

Rok 1960 zapisał się w historii ludzkości jako ten, w którym powstał zespół The Beatles, John F. Kennedy został wybrany na 35. prezydenta USA, a psy Biełka i Striełka poleciały w kosmos. To też rok, w którym urodził się Władimir Muchankin – chłopiec, który twierdził, że  nigdy nie zaznał miłości. Tym właśnie tłumaczył fakt, że został jednym z najbardziej brutalnych seryjnych morderców w historii Rosji.

Muchankin urodził się 22 kwietnia – w rocznicę urodzin Lenina. Dlatego też nazwano go Władimirem – na cześć „wodza rewolucji”. Przyszedł na świat w maleńkim chutorze Krasnoarmiejskij w obwodzie rostowskim w ZSRR. Matka chłopca miała zaledwie 19 lat, ojciec był niewiele starszy. Rodzice Muchankina nigdy się nie pobrali – planując ślub, zamieszkali u rodziców chłopaka, ale przyszła teściowa nie tolerowała potencjalnej synowej i na wszelkie sposoby uprzykrzała jej życie. Potrafiła zamykać przed nią jedzenie na klucz, przez co ciężarna dziewczyna słabła z każdym dniem. W końcu, po tym, jak kilka razy zemdlała w pracy (pracowała w kołchozie przy krowach), ktoś poinformował o jej stanie matkę dziewczyny. Ta przyjechała po nią i niemal siłą zabrała do domu rodzinnego. To był też koniec związku rodziców Władimira Muchankina – data ślubu pozostała niezmienna, ale panną młodą była już inna kobieta. Matka Muchankina ciężko to przeżyła i długo nie mogła pogodzić się z porzuceniem. Za swoje porażki obwiniała niedoszłego męża i... nowo narodzonego synka, którego wręcz znienawidziła. Chłopiec urodził się maleńki, z powodu anemii i niedożywienia matki był znacznie mniejszy od rówieśników. Nigdy zresztą nie nadrobił tej różnicy, był niski i drobny, miał przezwisko „karzeł”.

Chłopiec dorastał w poczuciu, że nikomu nie jest potrzebny. Matka była surowa, wymagająca i zimna. Za każde przewinienie karała chłopca, zmuszając, by godzinami klęczał w kącie na grochu i węglu. Od czasu do czasu usiłowała podstępem podrzucić syna ojcu – zostawiała go na ławce przed domem mężczyzny i uciekała. Dziecko godzinami siedziało i czekało na opiekuna, nigdy jednak nikt do niego nie podchodził i nie interesował się jego losem. Z czasem Muchankin zaczął rozumieć, że musi zadbać o siebie sam. Nie potrafił jednak poradzić sobie z rozgoryczeniem i tęsknotą za jakąkolwiek życzliwą osobą. Przez kilka miesięcy miał szczeniaka, którego pokochał całym sercem, zwierzę zostało jednak otrute przez sąsiadów. Teraz Muchankin nie miał już nikogo. Stał się agresywny i złośliwy. Gdy miał sześć lat, zabił po raz pierwszy – choć był mały, miał dużo siły. W bardzo drastyczny sposób zabił bezdomnego kociaka. Początkowo bardzo tego żałował, pochował szczątki kota i często odwiedzał to miejsce, z czasem jednak popadł w obsesję i co jakiś czas rozkopywał grób, obserwując proces rozkładu.

Gdy poszedł do szkoły, okazało się, że nie potrafi nawiązywać relacji z rówieśnikami. Był wyśmiewany i obrażany, często wdawał się w bójki. Pewnego dnia dyrektor szkoły zauważył na ławce, przy której siedział Muchankin, wyrytą scyzorykiem swastykę. Dyrektor uznał, że to chłopak jest za to odpowiedzialny i rzucił nim o ścianę z taką siłą, że Muchankin stracił przytomność. Przez kilka miesięcy dochodził do siebie po wstrząśnieniu mózgu. Zaczął opuszczać szkołę, a w wieku 13 lat dokonał pierwszego włamania. Dostał się do sklepowego magazynu, z którego wyniósł pięć worków z jedzeniem i alkoholem. Podobno pięć razy wracał na miejsce zdarzenia i pytał milicjantów, czy już złapali sprawcę, po czym zadowolony odchodził. W końcu został złapany na miejscu kolejnego włamania i trafił do ośrodka specjalnego, w którym uczyli się wychowankowie zlikwidowanego  niedawno poprawczaka. Panowały tam niemal więzienne zasady i surowa dyscyplina, ale to nie przeszkodziło Władimirowi w doskonaleniu fachu: kradzieży, napadów, posługiwania się nożem i bronią. Ukończył jedynie 7 klas szkoły podstawowej, nie miał więc formalnie żadnego wykształcenia. W wieku 17 lat po raz pierwszy trafił do więzienia, w którym został brutalnie zgwałcony. Później trafiał do aresztów i więzień z zadziwiającą regularnością – do 35. roku życia spędził za kratami ponad 16 lat.

Z każdym rokiem stawał się coraz agresywniejszy, popadł też w alkoholizm. Na dodatek zaczął nienawidzić kobiet: najpierw odrzucała go matka, później koleżanki z klasy, a gdy dorósł, kobiety nie chciały się z nim umawiać z powodu jego niskiego wzrostu. Choć w 1987 roku ożenił się i miał syna (który jako kilkulatek utonął podczas kąpieli w rzece), wciąż uważał, że nikt go nie kocha. Dlatego jego modus operandi podczas napadów było wybranie drobnej kobiety, uderzenie jej w tył głowy ciężkim przedmiotem i kradzież wszystkich, nie tylko cennych rzeczy. Później sprzedawał je na okolicznych targowiskach (był początek lat 90., ludzie tracili pracę i wyprzedawali majątek, przez co nikogo nie dziwił młodzieniec, sprzedający kobiece ubrania, kosmetyki i biżuterię). W końcu Muchankin zorientował się, że bardziej niż cenne przedmioty pociąga go widok krwi na głowach ofiar...

W lutym 1995 roku Władimir Muchankin pojechał odwiedzić przyrodniego brata w mieście Wołgodońsk w obwodzie rostowskim. Nie zastał go, ale w jego mieszkaniu przebywały dwie dziewczynki, córki sąsiadów, które wpadły pooglądać telewizję. Władimir Muchankin wywabił jedną z nastolatek z domu, obiecując jej pieniądze w zamian za seks. Zaprowadził ją do pobliskiego lasku i tam zamordował.

Następnego dnia wrócił do miasta Szachty, w którym mieszkał z żoną. Kilka dni później upił się i niemal wpadł pod samochód. Kierowca odjechał, a nad Władimirem pochyliła się kobieta, która chciała mu pomóc wstać. Na swoje nieszczęście, bardzo przypominała matkę Muchankina. Mężczyzna wyciągnął nóż i zadał jej 17 ciosów. Kobieta zmarła na miejscu.

W marcu Muchankin zamordował męża znajomej, która wiedziała o jego więziennej przeszłości i poprosiła go o pomoc w pozbyciu się „leniwego nieroba”. A już w kwietniu Muchankin zaatakował dwie nastolatki (dziewczyny zostały ranne, ale przeżyły) i zamordował kolejne dwie kobiety. Wszystkie morderstwa były brutalne, jednak kilka ostatnich popełnił z wyjątkowym sadyzmem, dopuszczając się nekrofilii. W sumie zamordował osiem osób: cztery kobiety, trzy nieletnie i jednego mężczyznę. Wpadł 2 maja 1995 roku, po kilku miesiącach od pierwszej zbrodni, gdy napadł na kobietę i jej dorastającą córkę. Najpierw dźgnął dziewczynę nożem. Matka zaczęła okładać napastnika torebką, wtedy nastolatce udało się uciec. Zaalarmowała dwóch mężczyzn, stojących przy garażach w pobliżu torów kolejowych. Gdy przybiegli na miejsce, Muchankin już uciekł, ale kobiety nie udało się ocalić – zmarła z wykrwawienia. Zaczęła się obława na mordercę. Władimir sam oddał się w ręce funkcjonariuszy – nie wytrzymał napięcia, chowając się w dole przy torach. Wtedy też dowiedział się, że od kilku miesięcy sprawę przypisywanych mu morderstw prowadzi ten sam śledczy, który złapał Andrieja Czikatiłę – Amurchan Jardijew. Muchankin miał skomentować tę informację słowami: „Jak się dowiecie prawdy o mnie, uznacie Czikatiłę za kurczaczka”.

Jedyne, czego obawiał się – i o co prosił – Władimir Muchankin, to wizyta matki. Bał się jej gniewu. Gdy w końcu odwiedziła go w areszcie, była jak zawsze zimna i opanowana. Nie okazała synowi żadnych emocji poza pogardą. On prosił ją o wybaczenie i powiedział, że widzą się po raz ostatni, bo zapewne zostanie skazany na karę śmierci. Kobieta nie odpowiedziała – wyszła z sali widzeń. Faktycznie, było to ich ostatnie spotkanie.

Podczas przesłuchań Muchankin ze szczegółami opowiadał o swoich zabójstwach. Godzinami męczył śledczych opowieściami o swoich planach pobicia rekordu zbrodni, dokonanych przez Czikatiłę. Bardzo liczył na to, że zostanie uznany za niepoczytalnego, tak się jednak nie stało. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że był świadomy i zdolny do rozpoznania swoich czynów. Muchankin został skazany na karę śmierci, została ona jednak zamieniona na dożywocie, ponieważ w Rosji wprowadzono moratorium na wykonywanie wyroków śmierci. Swój wyrok odsiaduje w więzieniu o poetyckiej nazwie „Czarny Delfin”, skąd wysyła w świat swoje wiersze (publikuje je m.in. na portalu poświęconym poezji), w których żali się na swoją niedolę i trudne dzieciństwo. Wciąż nienawidzi kobiet.