Czy na pewno to co widzisz jest prawdziwe?

Czy na pewno to co widzisz jest prawdziwe?
Photo by Milada Vigerova / Unsplash

Kim jestem? Chyba nawet na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Kiedyś umiałam, dziś już nie. Uśmiecham się, bo tego oczekuje ode mnie świat, ale w środku płaczę i nie potrafię przestać.

Kiedy poczułam ten potworny smutek w środku? Chyba od dawna go czułam, ale ciągle wstawałam i szłam do przodu. I nagle, któregoś dnia, zrozumiałam, że ciągle udaję. Udaję, że jestem szczęśliwa, udaję, że jestem kobietą sukcesu, podczas gdy tak naprawdę jestem zezwłokiem chodzącym po ziemi.

Zawsze chciałam mieć rodzinę. Życie jednak napisało dla mnie inny scenariusz. Znaczy ja temu życiu też pomogłam go pisać. Nie stałam bezwolnie i nie patrzyłam na to, co ono mi przynosi. Jednak bagaż traum z dzieciństwa nie pozwalał zawsze świadomie i mądrze dokonywać wyborów.

Teraz, gdy na większość rzeczy jest za późno, wiem to już. Wiem to dzięki terapii, dzięki mojej ciężkiej pracy nad samą sobą. Tylko czy jestem przez to szczęśliwsza? Nie bardzo. Jestem samotną kobietą po 50., która nie ma męża ani dzieci. Mam ciekawą pracę, której poświęcam się w 1000%, bo cóż mogę innego robić? Wyglądam nieźle, wszyscy postrzegają mnie za kobietę szczęśliwą, kobietę sukcesu, ja jednak skrzętnie skrywam swój smutek.

Nie, nie jestem singielką. Singielka jest jednak z wyboru. Jestem starą panną. Mam przyjaciół, owszem, ale oni wszyscy mają rodziny, więc wieczory i weekendy w większości spędzam sama.

Wiem, że nie ma idealnych związków, rodzin, sytuacji, jednak będąc z kimś macie do kogoś otworzyć gębę, nawet się pokłócić. Kiedyś zorientowałam się, że cały weekend milczałam, z nikim  nie rozmawiałam. Z nikim. Było to bardzo dojmujące uczucie. Bolesne. Bolało całe ciało, nie tylko dusza. Łzy lały się strumieniem, który nie chciał się zatrzymać. Tony chusteczek, o które potykałam się niemalże, walały się dosłownie wszędzie. Czy były to łzy oczyszczenia? Nie. To był płacz nad samą sobą, że tak wszystko się potoczyło.

I oczywiście, staram się szukać jasnych stron tej sytuacji - że nie jestem od nikogo zależna, że nikogo o nic nie muszę pytać, że mogę robić co mi się żywnie podoba. Ale czy aby na pewno to jest taki raj? Nie.

Nie dajcie sobie wmówić, że zdążycie. Zdążycie założyć  rodzinę, mieć dziecko itd. W pewnym momencie możecie obudzić się z ręką w nocniku. Rozejrzycie się wokół siebie i zobaczycie same pary, potem rodziny z dziećmi. I jakbyście nie były częścią ich życia, bo się przyjaźnicie, to te wieczory, poranki czy weekendy będziecie mieć samotne. Nie dajcie sobie wmówić, że modne jest bycie singielką. Że nie musicie być z kimś, by być szczęśliwe. Tak, owszem, są osoby, które tego nie potrzebują, ale człowiek jest zwierzęciem stadnym, stworzonym do życia z kimś a im jest starszy tym boleśniej odczuwa samotność.

Imię i nazwisko znane redakcji. Chcesz się podzielić swoją historią? Napisz: [email protected]