Działając w słusznej sprawie

Działając w słusznej sprawie

Przed nami świeżo wydrukowany kalendarz Fundacji EPI-BOHATER. Celem akcji jest zwrócenie uwagi na problem diagnozowania i leczenia epilepsji, czyli choroby neurologicznej zwanej potocznie padaczką. Na potrzeby akcji charytatywnej dwanaście wspaniałych kobiet stanęło przed obiektywem, pokazując swoje piękno, radość życia pomimo trudności oraz pasje, jakie realizują. O tym wyjątkowym przedsięwzięciu opowiedziały portalowi DAMOSFERA prezes Fundacji Anna Alicja Lisowska i Fotografka Marta Uczciwek.

Alicja, jak to się właściwie zaczęło? Wybór tematu nie był przypadkowy, prawda?

Anna Alicja Lisowska: Fundacja została utworzona w maju tego roku, a jej rola to m.in. walka ze schematami postrzegania padaczki. Wcześniej przez 3 lata prowadziliśmy facebookowy profil „Co Te Padaki Robią?”. Właśnie tam staraliśmy się mówić, że epilepsja nie definiuje człowieka, bo mimo XXI wieku nadal trzeba przełamywać stereotypy z nią związane. Sama mam padaczkę, która towarzyszy mi od ponad 17 lat. Zakładając fanpage o takiej tematyce myślałam, że będzie to dla mnie rodzaj terapii. Przez historię zmagań z chorobą i prób jej ujarzmienia, chciałam też pokazać innym, że da się żyć z epilepsją na własnych zasadach.

Wróćmy do schematów, o których powiedziałaś na początku. Rzeczywiście są one nadal widoczne? Jak chcecie je obalać?

Anna Alicja Lisowska: Stereotypy funkcjonują zarówno w kwestiach medycznych, jak i społecznych. Takie najważniejsze, które mnie prywatnie bardzo irytują to: epileptycy rzadko kiedy mają wykształcenie lub dobrą pracę, nie mogą uprawiać żadnej aktywności fizycznej czy „matka z padaczką? – to nie możliwe!”. A badania mówią jasno: większość z nas posiada wykształcenie co najmniej średnie, nawet drobna aktywność fizyczna przyczynia się do zmniejszenia ataków, a ciąża u kobiety z padaczką jest bardzo podobna do tej standardowej. Chcemy je łamać, dlatego naszym najnowszym projektem jest inspirujący kalendarz na 2022 rok, dla każdej kobiety, która czasem potrzebuje wsparcia i pokazania jej, że nawet jak upadasz to dasz radę się podnieść.

Marto, skąd w ogóle pomysł na tę publikację?

Marta Uczciwek: Tak się składa, że jestem portrecistką i specjalizuję się w kobiecych sesjach zdjęciowych. Alicję miałam okazję poznać podczas jednego ze spotkań biznesowych, a jej historia po prostu mnie oczarowała... Walka o siebie, zmagania z przeciwnościami losu, wewnętrzna siła i chęć pomagania innym – koło tego wszystkiego nie dało się przejść obojętnie. Już wcześniej brałam udział w akcjach społecznych i projektach charytatywnych m.in. w sesjach fotograficznych dla kobiet po chorobach nowotworowych. Pomyślałam więc, iż to spotkanie także nie jest przypadkowe, a razem możemy zrobić coś wyjątkowego. Szczególnie, że jak się okazało, mamy podobną energię do działania, pasję i zaangażowanie.

Kim są bohaterki Waszego projektu?

Anna Alicja Lisowska: To niezwykłe kobiety – nowoczesne artystki, przedsiębiorcze bizneswoman, niezależne singielki, opiekuńcze mamy czy kochające partnerki. Każda z nich spełnia się zawodowo i prywatnie. Tworzą, podróżują, odkrywają siebie i świat. Krótko mówiąc: żyją pełnią życia. Są w różnym wieku, wykonują różne zawody, pochodzą z różnych części kraju, jednak łączą je dwie rzeczy: padaczka i podejście do życia – każda z nich jej się nie daje.

Skąd czerpałyście inspiracje do zdjęć? Jakie mają przesłanie?

Marta Uczciwek: Nie chciałyśmy, żeby zdjęcia do kalendarza były tylko ładnymi obrazkami. Dlatego skupiłam się przede wszystkim się na autentyczności, czyli na tym, żeby pokazać silne i piękne wewnętrznie kobiety. Chodziło o pewien stan umysłu, pogodę ducha i wiarę w konkretne wartości. Świadomość obrania określonej drogi w życiu – mimo trudności dziewczyny rozwijają pasje, spełniają swoje marzenia, nie oczekując, że los im coś przypadkowo ześle, są wdzięczne również za potknięcia i upadki, po których wstają jeszcze silniejsze. Ufają swoim przekonaniom i nie dają sobie podcinać skrzydeł.

Każdy miesiąc to przejmująca historia, piękna kobieta i… grafika w tle. Alicja, może powiesz coś więcej?

Anna Alicja Lisowska: Nie od dzisiaj wiadomo, że obraz jest wart tysiące słów. Dlatego wymyśliliśmy, by każda z naszych bohaterek wybrała jeden element, z którym chce być kojarzona. Tutaj wykorzystam moment, aby odkupić wszystkie swoje winy w postaci milionowych poprawek w wyglądzie kalendarza i podziękować grafikowi, czyli mojemu mężowi, który dzielnie to znosił.

Komu jeszcze należą się podziękowania?

Anna Alicja Lisowska: Zdecydowanie dziewczynom – wykonały ogromną pracę. Sama decyzja o udziale i pokazaniu się większej publiczności była dla nich wyzwaniem. Naszym sponsorom: Accordowi, który uwierzył w ten projekt, mimo że jesteśmy młodą fundacją oraz Muvlo, czyli dwóm kreatywnym kobietom, których kreacje możemy podziwiać na naszych bohaterkach. Marcie – za niesamowite wydobywanie piękna wewnętrznego poprzez aparat i stworzenie bardzo ciepłej atmosfery podczas sesji.

Marta Uczciwek: Dziękuję za zaufanie! To był zaszczyt… Fotografia to moja praca i pasja. Cieszę się, że daje wartość innym – zarówno w skali mikro, kiedy realizuję zdjęcia dla określonych osób na ich indywidualne potrzeby, jak i w skali makro, czyli przez włączanie się w słuszne inicjatywy społeczne, takie jak ta. Korzystając z okazji, zapraszamy więc do zakupu kalendarza i tym samym wsparcia fundacji. Pamiętajmy, że dobro wraca!

Rozmawiała Katarzyna Krauss