Jak dotrzymać postanowień noworocznych?

Jak dotrzymac postanowien noworocznych? zdjęcie główne 79b27442c89b77403e6b1033

Przed nami Nowy Rok, czas, o którym myślimy często jak  o nowym starcie, momencie, w którym wszystko można zmienić – wiele na pewno! Czas postanowień noworocznych! Ostatnio panuje przekonanie, że to bez sensu, bo nikt i tak tego nie dotrzymuje, a poza tym „człowiek sam siebie stresuje”. Jest w tym sporo prawdy, jednak ja jestem wielką miłośniczką tego obyczaju i zaraz wam powiem dlaczego.

Postanowienia robię od lat! I jest to jedna z przyjemniejszych chwil w roku. Lubię takie “planowanie” i mam poczucie wyznaczenia sobie kierunku i celu na najbliższy czas.

Od czego zacząć?

Kartka i długopis mają dla mnie jakąś taką moc sprawczą.;) Jak zapiszę na papierze, to po pierwsze, zawsze mogę do tego wrócić, a po drugie – jest „zapisane”, przemyślane i uwiecznione.

Tak, wiem, jak zapiszę w telefonie, kompie, też mogę wrócić, ale jednak dla mnie to co innego.

W zasadzie od początku grudnia zaczynam zastanawiać się nad tym  co bym chciała, jaki cel przed sobą chcę postawić. Nie zawsze są to wygodne rozmyślania, czasem podszyte obawą, niewygodnym tematem, zawsze jednak jest to coś, czemu chcę stawić czoła. Myślę też o tym, co udało mi się osiągnąć w danym roku i dlaczego część rzeczy zupełnie nie, widzę też, że część postanowień zupełnie zniknęła z listy moich pragnień.

W moim przypadku dzielę listę na kategorie: zdrowie, rodzina, praca, itd. W każdym punkcie wpisuje to, na czym mi zależy.

Jest pewna reguła, która pomaga w realizacji – nie piszmy elaboratów!  Piszmy kilka punktów, jak najbardziej konkretnych.

Postanowienia przede wszystkim powinny być realne. Co to znaczy? Na przykład termin: „nie będę się denerwować” – wiadomo, że to z góry skazane jest na porażkę, bo my istoty ludzkie jesteśmy pełni emocji i nie ma co się też za to obwiniać.

Konkretne, jak najdokładniejsze

Podam wam przykłady:

● „chcę uczyć się włoskiego” a  „codziennie będę robić jedną lekcję na aplikacji do nauki języka włoskiego.” Widzicie różnicę?

● “nie będę jeść glutenu” a “nie będę jeść pieczywa na śniadanie od poniedziałku do piątku”.

Tutaj to jest mój osobisty przykład, kiedy bardzo chciałam ograniczyć gluten, ale prawda jest taka, że KOCHAM BUŁECZKI.

I co zrobiłam? Na początku przestałam jeść pieczywo na śniadanie – zamiast tego omlet, owsianka, sałatka.

Potem stopniowo ograniczyłam jedzenie makaronów w czasie obiadów. Minęło kilka miesięcy, a ja widzę wielką poprawę w moim samopoczuciu, nie wspominając, że ciało również wygląda lepiej. Do tego! Raz na w miesiącu kupuję sobie bułeczkę cynamonową, kiedy naprawdę czuję wielką potrzebę.

Także, udało się, a też nie mam poczucia straty i poświęcenia.

● postanowienie „zacznę oszczędzać” – piękny plan, o którym szybko można zapomnieć.

I tu z pomocą idą nowoczesne rozwiązania – w bankach można ustawić sobie opcję oszczędzania  na „cel”. Pieniądze się odkładają bez naszej uwagi.

Za dużo i za szybko

Dlaczego nie udaje nam się dotrzymywać swoich postanowień? Wszystko chcemy od razu. To najlepsza recepta, żeby się zniechęcić. Robienie na sobie presji to droga donikąd. Chcemy za dużo i od razu. Na co dzień mamy sporo na głowie i dorzucenie do tego nierealnych planów nie pomaga.

Jak zrobić, żeby się udało?

Podsumujmy:

● pomyśl o celu, który jest ważny, naprawdę ważny DLA CIEBIE! Jak czujesz, że naprawdę chcesz tego dokonać, że jest to istotne dla ciebie – masz połowę sukcesu za sobą.

● pisz konkretnie i realnie! Tak jak napisałam wyżej, żadne tam ogólne „chcę schudnąć”, “ uczyć się nowych rzeczy” tylko: “w tygodniu nie jem czekolady i chodzę z psem na dłuższe spacery” i „zrobię ten kurs, który kupiłam kilka miesięcy temu i przestanę kupować nowe, póki nie przerobię tego, co mam”  (to jest o mnie;)).

W moim przypadku działa jeszcze plan trzymiesięczny. Co przez najbliższy czas chciałabym zrobić? Chodzić na jogę? Pić zdrowe soki? Zadbać o zdrowie? Nauczyć się nowej rzeczy? Te wszystkie punkty są na tak! I czas trzech miesięcy daje im realne ramy do spełnienia.

I pamiętajcie patrzcie na szklankę, która jest do połowy pełna, a nie do połowy pusta.

Jeśli uda wam się zrobienie chociaż jednej rzeczy, np. przebadanie się, to już jest sukces!

Metoda małych kroków. Postanowienia są dla nas, a nie my dla nich. Nie chodzi o to, aby samemu się dodatkowo stresować, że coś się nie udało z listy, dajmy sobie trochę czasu i możliwość popełnienia błędu.

Raz się nie uda, nie szkodzi. Jutro jest nowy dzień i warto nadal próbować, nie trzeba czekać na kolejny Nowy Rok.

Magdalena Pałkus