Käthe Schirmacher: wyboiste drogi gdańskiej sufrażystki

Käthe Schirmacher: wyboiste drogi gdańskiej sufrażystki
Käthe Schirmacher

Kiedy z mapy świata zniknął przedwojenny Gdańsk, wraz z nim przepadło wiele historii o dawnych mieszkańcach, zatarły się dawne ścieżki, spłonęło wiele bezcennych dokumentów. Domy, kiedyś pełne rozmów, śmiechów, płaczu lub westchnień, obróciły się w pył. Jedną z takich zapomnianych we własnym mieście gdańszczanek była Käthe Schirmacher, ikona wśród niemieckojęzycznych feministek.

Urodziła się w 6 sierpnia 1865 roku w Gdańsku, w kamienicy przy ulicy Ogarnej 101. Ojciec Käthe, Richard Albrecht Schirmacher, był kupcem, współwłaścicielem firmy handlowo-żeglugowej Th. Schirmacher, która specjalizowała się w eksporcie zboża. Matka miała na imię Klara i była córką grudziądzkiego aptekarza i botanika Juliusa Scharloka. Wyrosła w otoczeniu książek, opowieści z dalekich krajów. Ich dom był pełen przybyszów z najdalszych krańców świata.

Spragniona wiedzy buntowniczka

Käthe od najmłodszych lat przejawiała zainteresowanie nauką. Uwielbiała czytać, a kiedy ukończyła edukację w gdańskim seminarium nauczycielskim, zamarzyła o pójściu na uniwersytet. W tamtym okresie kobietom nie było wolno studiować w wielu częściach świata, także w Niemczech. Aby móc udać się na studia, Käthe musiała wyjechać z pięknego Gdańska (wówczas Danzig) do Paryża. Dzięki finansowemu wsparciu rodziny i własnej odwadze, ukończyła romanistykę. Zgromadziła też ogrom wiedzy, który stał się najcenniejszym kapitałem na życie, jaki mogła zdobyć.

W trakcie paryskich studiów została korespondentką „Danziger Zeitung” i publikowała artykuły o emancypacji kobiet we Francji. Zafascynowana rozwijającym się nurtem angażowała się w coraz więcej inicjatyw związanych z działaniami sufrażystek. Zaraz po studiach udała się do Liverpoolu, gdzie w latach 1888-1889 była nauczycielką. Z powodu choroby gardła musiała szybko porzucić tę pracę i powróciła do rodzinnego Gdańska.

Pierwsza z doktoratem

Po powrocie w rodzinne strony nie wyobrażała już sobie prowadzić trybu życia wzorem większości dziewcząt. Już w 1890 roku zaczęła uczyć na kursach dla kobiet. Czuła w tym misję, którą pragnęła realizować. Nawiązała tez kontakt z Towarzystwem Walki o Prawa Kobiet, gdzie została przyjęta z otwartymi ramionami i znalazła przestrzeń do dzielenia się swoimi doświadczeniami z Paryża.

Rok 1893 przyniósł jej podróż przez Atlantyk i wizytę w Chicago, gdzie na międzynarodowym kongresie kobiet wystąpiła z odczytem o perspektywach małżeńskich kobiet w cesarskich Niemczech. Czy bała się takiej podróży? Raczej ekscytowała, bo wreszcie mogła poczuć to, o czym słyszała od dziecka. Wiatr we włosach, zapach oceanu i zew przygody.

Dwa lata później przełamała kolejną barierę. Wyjechała do Zurychu kontynuować studia romanistyczne i zaczęła prace nad doktoratem. Jej promotorem był Heinrich Morf, a praca zatytułowana „Théophile de Viau. Sein Leben und seine Werke (1591–1626)” dotyczyła XVII-wiecznego pisarza. W dniu obrony stała się pierwszą gdańszczanką z doktoratem i jedną z pierwszych Niemek.

Wolność i misja

Wkrótce po zdobyciu lauru naukowego udała się na wyprawę do Egiptu, a następnie osiadła w Paryżu. Publikowała rozmaite artykuły w prasie francuskiej, ale też byłą korespondentką gazet austriackich i niemieckich. Napisała biografię Woltera, a także Herrenmoral und Frauenhalbheit (Moralność mężczyzn i połowiczność kobiet). W tej drugiej stworzyła narrację w oparciu o fikcyjne listy do brata, w których poddawała krytyce obłudę społeczną. Omawiała w nich niesprawiedliwości społeczne, z jakimi zderzały się kobiety. Była zapraszana na odczyty w całej Europie. Działała tak nowatorsko i aktywnie, że w 1899 roku została współzałożycielką  Związku Postępowych Stowarzyszeń Kobiecych, a pięć lat później – Światowego Związku Praw Wyborczych Kobiet.

Käthe była wyzwolona zarówno pod względem naukowym, jak i obyczajowym. Nie było jakąś ogromną tajemnicą, że nie jest zainteresowana mężczyznami. Związała się z Klarą Schleker, która jako pierwsza kobieta w historii otwierała obrady niemieckiego parlamentu jako marszałek-senior. Sporym echem odbiło się wspólne zamieszkanie pań w 1910 roku w Warlow w  Meklemburgii.

Książeczka z rodzinnych stron

W 1908 roku wydała niewielką książeczkę dla dzieci pt. „Ein Kinderbuch”, która po polsku została wydana jako „Obrazki gdańskie”. To unikalny obraz miasta widziany oczami dziecka, a właściwie nastolatki. Opowieści zawarte w książce charakteryzują się tym, że narratorami są dzieci, opisy miasta zawarto tak, że brzmią jak z perspektywy dziecka, ale ich treść nie jest banalna.

Co ciekawe, publikacja ta była tak ważna i cenna dla mieszkańców miasta, że ponoć uciekający w 1945 roku gdańszczanie często zabierali ją ze sobą wśród najcenniejszych przedmiotów, pakowanych w pośpiechu i w niewielkich ilościach. Można było przecież wziąć ze sobą tylko tyle, ile zdołało się unieść.

Napisała też niewielką nowelę, w której opisywała Gdańsk z początku XIX wieku, powieść „Die Libertad”, w której zawarła historie  z czasów paryskich studiów, a także wspomnienia zatytułowane „Flammen” („Płomienie”).

Piętno politycznej kariery

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kart życia Käthe były jej poglądy polityczne, które choć dalekie od rodzącego się faszyzmu, były mocno nacjonalistyczne. Sprzeciwiała się ona odłączeniu Gdańska (wówczas Danzig) od Niemiec i utworzeniu Wolnego Miasta Gdańska, była też jedną z czołowych działaczek Narodowoniemieckiej Partii Ludowej (Deutschenationale Volkspartei, DNVP). W latach 1919-20 była nawet deputowaną tej partii do Zgromadzenia Narodowego w Weimarze. Reprezentowała okręg Gdańsk i Prusy Zachodnie. Poza kwestią, która dotyczyła Gdańska (i trudno jej się dziwić, bo z jej perspektywy był to ład, jaki znała i nie warto tego odczytywać jako działanie przeciwko Polakom; urodziła się w niemieckim Gdańsku, mieszkała tu jej rodzina, więc chciała, aby tak zostało), Schirmacher głosiła hasła tożsame z tymi, o które walczyły sufrażystki na całym świecie. Wyrazisty język, jakim się posługiwała, może być niekiedy interpretowany współcześnie jako wręcz rasistowski. Wydaje się jednak, że mogło mieć to związek z przyjętymi wówczas formami wypowiedzi, a nie faktyczną dyskryminacją kogokolwiek we współczesnym rozumieniu. I oby tak było.

Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, w trakcie licznych odczytów, poddawała analizie sytuację polityczną Europy i wskazywała na niebezpieczeństwa wiszące nad tzw. niemieckim Wschodem. Kiedy jej prognozy stały się faktem i w 1918 roku nastał nowy ład geopolityczny, pisała płomienne i pełne pasji teksty, w których wyrażała swój stosunek do utraconych przez Niemcy terenów. Publikowała we wpływowych pismach, takich jak „Marchia Wschodnia”, czy „Duch pogranicza”. Były to bardzo opiniotwórcze pisma w tamtych czasach, a teksty Schirmacher wywierały taki wpływ na opinię publiczną, że prezydent Hindenburg nadał jej w nagrodę w 1926 roku: dożywotnią pensję honorową.

Schirmacher nie zdążyła podzielić się ze światem swoimi poglądami na temat faszyzmu i hitleryzmu. Łatwo jednak wyciągnąć wnioski, że osoba z jej poglądami musiałaby całkowicie odrzucić patriarchalne hasła hitleryzmu, model mężczyzny-wojownika i kobiety żony-wojownika. Trudno sobie wyobrazić, aby mogła coś takiego poprzeć kobieta, która większość życia poświęciła na walkę o równość.

Zapomniana wśród uliczek swojego miasta

Zmarła 18 listopada 1930 roku i została pochowana na cmentarzu we włoskim Merau. Obserwując jej zapał do nauki, rozwoju i walki o prawa kobiet, można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że jej działalność przyspieszyła przemiany społeczne na obszarach niemieckojęzycznych. Z pewnością zainspirowała wiele kobiet do wyrażania niezgody na niesprawiedliwość. Instytut zajmujący się jej intelektualną spuścizną znajduje się Wiedniu.

Dziś próżno szukać śladów Käthe w Gdańsku. Trudno się temu dziwić, zważywszy na późniejszą historię, którą wszyscy znamy. W jej dawnym domu znajduje się sklep-galeria artystyczna. Mijając jej dom warto jednak przypomnieć sobie, ze żyłą tu kiedyś dziewczynka imieniem Käthe, która zapamiętałą to miasto takim, jakiego już nie ma. Zostawiła nam po sobie opis miejsca, które zrównano z ziemią w 1945 roku. Jej niewielka książeczka zdaje się mieć dziś większą wartość niż wiele innych działań Schirmacher. To kapsuła czasu, list w butelce z przeszłości.