Prawda, wolność, samotność

Prawda, wolność, samotność

Każdy ma swoje wyobrażenie o związku, ja wychowałam się w domu, w którym posiadanie rodziny było priorytetem. Jednak był też bardzo utarty schemat tej rodziny, mama, tata, dwoje dzieci. I tylko ten schemat był dopuszczalny. Nie, żebym ja widziała w tym coś dziwnego, nie, ja po prostu nie widziałam w tym schemacie siebie…

Na jakiej planecie chciałabyś żyć? Zapytałam, w sumie nie oczekując zbyt głębokiej odpowiedzi. Nie wiem, usłyszałam, chyba na takiej, w której ludzie mówią sobie prawdę i tylko prawdę, przecież to od tej prawdy wszystko, co w koło nas, się zaczyna. Spojrzałam na nią, a jej długie blond włosy powiewały na wietrze. Nie wiedziałam do końca o co jej chodziło, ale uznałam, że ma trochę racji, w końcu prawda pozwala nam żyć zgodnie z naszymi zasadami, bo mówiąc o nich, inni mają szanse je usłyszeć. Spojrzałam na nią po raz kolejny, oprócz prawdy, co byłoby na tej planecie? Nie wiem – odparła, chociaż nie. Na tej planecie mogłaby być też wolność. Taka wolność, gdzie każdy robi, co chce i to, co kocha. Spojrzałam w dal, piękna wizja – pomyślałam. Ale dość niebezpiecznie drążyłam temat, co jest jeszcze oprócz prawdy i wolności? Nie bałam się, co powie, ja chyba czekałam dość niecierpliwie na to, co usłyszę. Prawda, wolność i samotność, to wszystko. Obróciłam się w jej stronę, a ona miała bardzo smutne oczy. Dlaczego samotność? Zapytałam. Prawda, powoduje wolność, a wolność, powoduje samotność. Nie ma tak, że mówisz prawdę i czujesz się wolna, i masz wokół  siebie rzeszę ludzi. Jedno i drugie powoduje, że nikt nie chce się z tobą zadawać – skończyła mówić i odeszła, a ja stałam tam i nie rozumiałam, a bardzo chciałam. Bardzo chciałam. Bo mi zależało… może na poznaniu sekretu, a może na niej.

Lubię nasze rozmowy. Czemu je lubisz? – zapytała. Bo wiem, że są głębsze niż wszystkie inne rozmowy w moim życiu, bo gdy mówisz każde słowo, ja je łykam i pielęgnuję – nie pozwoliła mi dokończyć, mówiąc: nie powiedz czegoś, co mogłoby ci kiedyś przeszkodzić. Odwróciłam głowę, westchnęłam i czekałam na to, co mi jeszcze ciekawego powie. Dlaczego taka dla mnie jesteś? – zapytałam. Jaka? – zdziwiona szukała czegoś w torebce. Zimna, mało powiedziane, lodowata. Przecież ja tylko chcę być obok ciebie – spojrzałam na nią. Patrzyłam długo, a ona nie mówiła nic. Powiesz mi coś? – wykrztusiłam. Nie, młoda, nie powiem. Przemyśl sobie dlaczego – i dalej szukała czegoś w torebce. Nie wiem, a chciałabym wiedzieć. Czemu jesteś taka zimna… Czemu odtrącasz mnie, a przecież ja się staram być dla Ciebie tutaj – pierwszy raz byłam tak szczera z nią i z samą sobą. I widzisz, młoda, jeden stopień pokonałaś, prawda. Dzięki niemu powędrujesz na kolejny stopień… wolność, a potem będzie już tylko samotność. Pomyśl, czy to na pewno to, czego chcesz – spojrzała na mnie, jakby liczyła, że zaprzeczę. Może być i ta cała wolność, i ta samotność, jeśli musi być – krzyknęłam. Musi! – podniosła wzrok i długo patrzyła na mnie z miną prawie wściekłą. Wiesz dlaczego? – dopytała. Już chciałam coraz mniej. Bo mi powoli przestawało zależeć… i na tym sekrecie, a może i na niej.

Ok, pomyślałam, może nie potrafię sprostać oczekiwaniom – znowu mi przerwała. Potrafisz! To nie o oczekiwania chodzi – skończyła i w końcu znalazła w torebce to, czego tak długo szukała. Przez cały czas szukałaś pomadki, zamiast mnie wysłuchać? – zapytałam, bo nie mogłam znieść, że ciągle jest coś ważniejszego ode mnie. Nawet o pomadkę jesteś zazdrosna? – rzuciła mi wyzwanie i patrzyła na mnie z tym uśmiechem, który nie dawał mi spokoju nocami. To nie o zazdrość chodzi! – krzyknęłam i powtórzyłam, nie o zazdrość chodzi, tylko o czas i poświęcenie – nastała cisza. Patrzyła na mnie i czekałam na odpowiedź. Nie pomyliłam się. Szybko dostałam swoje pytanie: Jakiego rodzaju poświęcenia szukasz? – zapytała, jakby od razu wiedziała, że nie będzie właściwej odpowiedzi. Nie wiem jakiego, może poświęcenia, czasu, uwagi, zaangażowania – znowu przerwała mi, mówiąc cicho: czyli nie wiesz, czego sama chcesz, ale oczekujesz poświęcenia… to takie typowe – kręciła głową, a ja byłam coraz bardziej zła, na siebie, na nią, na wszystko. Przecież ja nie chciałam powiedzieć nic złego, ale z każdym zdaniem widziałam, jak ją tracę. Jak bardzo jej nie rozumiem. I już nic nie chciałam. Bo mi nie zależało ani na sekrecie, ani na niej.

Widziałam jej twarz długo przed moimi oczami, nawet jak już straciłam ją z pola widzenia. Zacierały mi się kontury i wiele pewnie moja wyobraźnia zmieniła. Nie wiem, czemu mi na niej zależało. Nie wiem czemu zadawałam jej tyle pytań. Chciałam akceptacji, chciałam poznać ten sekret, chciałam poznać ją samą. Tylko ona była zimna i nie chciała rozmawiać. Może chciała, ale miała inne oczekiwania niż ja. Czasem myślę, że mnie naprawdę kochała, tylko może nie umiała wyrażać uczuć. No cóż, kiedyś może ją spotkam, ale nie wiem, czy będę miała w stosunku do niej takie oczekiwania, jakie miałam teraz. Czasem chciałabym zwyczajnie powiedzieć i jej, i sobie, i całemu światu, że tak – kocham inną kobietę. Ale może ona właśnie chciała mi to wszystko przekazać, że jeśli świat pozna tę prawdę, poczuję się wolna, bo nic nie będzie mnie ograniczać, ale poczuję się samotna, bo ile osób ze mną udźwignie i tę prawdę, i tę wolność. Może ten pierwszy zawód miał mi pokazać, gdzie tak naprawdę jestem i gdzie tak naprawdę zmierzam. Byłam zła na siebie, że nie sprostałam wyzwaniu, ale może to nie był ten czas i to miejsce. Może ten dzień nadejdzie. I to nie tak, że ja nic nie chciałam, chciałam za dużo, to nie tak, że mi nie zależało na sekrecie czy na niej. Zależało i nadal zależy. Tylko zrozumiałam, że sekretem było to, że całe moje życie to będzie jedno wielkie wyzwanie, bo i tak nie ucieknę ani od tego, kim jestem, ani od tego – kim chcę być.

Często siedzimy w skórze kogoś, kim nie jesteśmy, kim w ogóle nie chcemy być. Szukamy aprobaty dla tego, co robimy, jak robimy, kogo kochamy i w jaki sposób. Nie jesteśmy inni, gorsi, bo nasze uczucia kierowane są do takich a nie innych osób. Każdy z nas jest inny i każdy jest dla siebie sterem, okrętem i każdy ma prawo do prawdy, która daje wolność, tylko nie każdy jest gotowy na to, co nastąpi później, a ta gotowość przychodzi z czasem.