Kazimierz Dolny w kolorze „blue”

Kazimierz Dolny w kolorze „blue”
Fot. Aleksandra Karkowska

Wąwozy wokół Kazimierza Dolnego nad Wisłą wiosną mają błękitny kolor – to kwitną przylaszczki, fiołki i inne wiosenne kwiaty.

Uwielbiam Kazimierz Dolny. Mam w nim swoje ulubione miejsca, knajpki, galerie, widoki, wąwozy… Lubię ot tak „wyskoczyć” do Kazimierza chociaż na jeden dzień, to niecałe dwie godziny drogi z Warszawy.

Zawsze pierwsze kroki kieruję na Rynek, obowiązkowa kawa w jednej z kawiarenek. Kawa z widokiem na Farę. Można poobserwować ludzi kręcących się po Rynku. Szczególnie ciekawie jest tu w dni targowe, we wtorki i piątki można tu kupić świeże jajka czy mleko prosto od krowy, miody, ziemniaki, fasolę, kosze wiklinowe, kwiaty i owoce w zależności od sezonu. Wszystko od gospodarzy. Ten targ jest bardzo autentyczny.

Warto zajrzeć do Muzeum Nadwiślańskiego. W holu na dole znajduje się makieta Kazimierza.

Z Rynku przez Mały Rynek, gdzie często jest targowisko, ale z antykami, obrazami, odzieżą, biżuterią, udaję się w kierunku ulicy Krakowskiej. Po drodze obowiązkowy stop w Piekarni Sarzyńskich po maślanego koguta lub cebularz na drogę. Skubiąc lokalny przysmak idę nieśpiesznie ulicą Krakowską, obserwuję domy, które tu są wyjątkowe. Na końcu ulicy znajduje się piękny spichlerz, w którym dziś działa hotel i restauracja.

Dalej bulwarem ruszam wzdłuż Wisły w kierunku Mięćmierza. Za zjazdem do przeprawy promowej do Janowca wchodzimy w las, lekko pod górkę, wąskim wąwozem. Chwilę później mijamy ruiny domu Jana Albrechta. Kilka kroków dalej mamy przepiękny widok na Wisłę, cały Mięćmierz, a po prawej stronie widać zamek w Janowcu.

Tu można mieć wrażenie jakby czas się zatrzymał. Warto się pokręcić, obserwując przyrodę, detale starych drewnianych domów, usiąść na chwilę na ławce przy studni czy nad Wisłą. Warto zajrzeć do jedynej w Mięćmierzu karczmy, gdzie gospodarz zawsze Cię uroczo zaczepi, bo twierdzi, że do niego nie przychodzą klienci, ale rodzina.

I wracamy w kierunku Kazimierza. W zależności od nastroju możemy wybrać drogę krótszą lub dłuższą, każda poprowadzi przez wąwozy: Wąwóz Dębowe Góry, Wąwóz Plebanka czy Wąwóz Małachowskiego.

Już w Kazimierzu polecam dojść ulicą Nadrzeczną do ulicy Lubelskiej, malowniczej uliczki, na której są galerie sztuki. Idąc w kierunku Rynku, mijamy po lewej stronie dawną synagogę, w której dziś działa hotelik. Tuż obok restauracja Bajgiel, w której podają wyśmienitą zalewajkę na zakwasie z kiszonej kapusty i rewelacyjną paschę.

Jeśli mamy dość, można wracać, jeśli nie, to warto zajrzeć do Fary, na ruiny zamku, można wejść na Górę Trzech Krzyży, skąd rozpościera się piękny widok na kazimierski Rynek. Można też przejść najbardziej znany  wąwóz – Korzeniowy.

Kazimierz jest piękny o każdej porze roku, ale wiosną jego okolica przyjmuje kolor niebieski! Przylaszczki, fiołki i miodunki kwitną tu w ilościach „hurtowych”.

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY". Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.