Kobaltowe kółka, kropki, pawie oczka – ceramika z Bolesławca

Kobaltowe kółka, kropki, pawie oczka – ceramika z Bolesławca
Fot. Aleksandra Karkowska

Misy, miski, kubki, kubeczki, talerze, dzbany i doniczki w kobaltowe kółka, kropki, pawie oczka uwielbiane w Polsce i na całym świecie – tradycja bolesławieckiej ceramiki sięga średniowiecza!

Bolesławska ceramika jest rozpoznawalna na całym świecie dzięki swojej charakterystycznej dekoracji wykonywanej przy pomocy stempelków i pędzelka. Kobaltowe kółka, kropki, pawie oczka, jagódki, rozetki, rybie łuski… są wszechobecne na naczyniach użytkowych o różnych formach takich, jak garnki, słoje, dzbany, misy, miseczki, talerze, talerzyki, kubki, kubeczki, filiżanki, cukiernice, solniczki, doniczki, świeczniki, a także na różnego rodzaju figurkach czy ozdobach świątecznych.

Te popularne naczynia są eksportowane do kilkudziesięciu krajów na prawie wszystkich kontynentach, do najważniejszych odbiorców zagranicznych należą Stany Zjednoczone, Japonia i Korea Południowa.

Bolesławiec często jest nazywany miastem ceramiki, miastem dobrych dzbanów czy miastem dobrej gliny. W jego okolicach wydobywana jest glina kamionkowa, która od kilkuset lat jest używana do produkcji ceramiki, z której słynie miasto. Tutejsze garncarskie tradycje przetrwały wieki, mają się świetnie również dziś.

Ekspozycja stała w Muzeum Ceramiki, fot. Aleksandra Karkowska

Historia bolesławickiej ceramiki sięga średniowiecza, kiedy bolesławieccy garncarze zjednoczyli się w cech, który przez kilkaset lat ograniczał ilość czynnych warsztatów do pięciu. Ograniczenie tej liczby zniesiono dopiero w 1762 roku pod naciskiem rządu pruskiego, kiedy Bolesławiec był jednym z najbardziej liczących się ośrodków garncarskich w Europie. W mieście toczono na kole dzbanki, które pokrywane było brązowym szkliwem ziemnym. Dodawano cynowe okucia zdobione monogramami i datami.

Opisując ten okres nie sposób nie wspomnieć o Wielkim Garncu autorstwa Johanna Gottlieba Joppego, który powstał w 1753 roku. To gigantyczne naczynie miało ponad 2 metry wysokości, pojemność prawie 2000 litrów i ważyło 600 kg. Było uznane za największe naczynie na świecie i stało się symbolem Bolesławca. W 1909 roku garniec przeniesiono do nowo powstałego bolesławskiego muzeum. Do 1945 roku był jednym z najcenniejszych eksponatów muzeum. Jego późniejsze losy nie są do końca znane, prawdopodobnie został zniszczony przez Rosjan.

Ekspozycja stała w Muzeum Ceramiki, fot. Aleksandra Karkowska

W 1829 roku w mieście działało już 13 mistrzów zrzeszonych w cechu i dwóch niezrzeszonych garncarzy. W tym czasie dzbany ozdabiane były często plastycznymi nakładkami o tematyce biblijnej, motywami zwierzęcymi i roślinnymi. Często spotykanym wzorem ikonograficznym byli Adam i Ewa pod Drzewem Poznania Dobrego i Złego, herb bolesławieckiego cechu garncarzy.

W połowie XIX wieku mistrz Johann Gottlieb Altmann znacznie podniósł poziom artystyczny bolesławickich wyrobów. Wprowadził szkliwienie skaleniowe, które stosuje się do dziś, oraz zastosował do produkcji naczyń białej glinki, która wcześniej była używana jedynie to tworzenia ozdobnych nakładek. Do jego największych sukcesów należało zdobycie honorowej nagrody na Wystawie Rzemiosła w Berlinie w 1844 roku oraz złotego medalu na I Wielkiej Wystawie Światowej w Londynie w 1851 roku.

W 1882 roku wymyślono sposób dekoracji metodą stempelkową, polegającą na ozdabianiu białej powierzchni wzorami wykonywanymi za pomocą wyciętych z gąbki w odpowiedni kształt stempli. To właśnie ten sposób zdobienia najczęściej nam się kojarzy z ceramiką z Bolesławca.

Ekspozycja wystawy czasowej Z bolesławieckiej gliny w Muzeum Ceramiki, fot. Aleksandra Karkowska

Ogromne znaczenie dla rozwoju ceramiki w Bolesławcu miało założenie w 1897 roku Królewskiej Zawodowej Szkoły Ceramicznej. Jej pierwszym dyrektorem został Wilhelm Pukall, kierownik techniczny Królewskiej Manufaktury Porcelany w Berlinie. W szkole zatrudniono wybitnych specjalistów, którzy kształcili kolejne pokolenia garncarzy, a także opracowywali nowe technologie produkcji i upowszechniali awangardowe kształty i dekoracje naczyń.

Zdjęcie z archiwów Zakładów Ceramicznych „BOLESŁAWIEC” Sp. z o.o.

W czasie II wojny światowej miasto i zakłady ceramiczne zostały zrujnowane. Z czasem udało się uruchomić kilka dawnych wytwórni na nowo, co zapewniło ciągłość tradycji wytwarzania kamionki w Bolesławcu. Odbudowa przemysłu była możliwa dzięki ogromnemu zaangażowaniu wybitnego artysty-ceramika Tadeusza Szafrana, profesora Szkoły Sztuk Zdobniczych w Krakowie. Jako pierwsze, w 1946 roku, zostały uruchomione Bolesławickie Zakłady Garncarsko-Ceramiczne w przedwojennej wytwórni Reinhold & Co. (obecnie Zakłady Ceramiczne „BOLESŁAWIEC” Sp. z o.o.). Kolejna była CPLiA „Ceramika Artystyczna” (obecnie Spółdzielnia Rękodzieła Artystycznego „CERAMIKA ARTYSTYCZNA”) uruchomiona w 1950 roku, która przez lata współpracowała z artystami z PWSSP we Wrocławiu (obecnie ASP).

Ekspozycja wystawy czasowej Z bolesławieckiej gliny w Muzeum Ceramiki, fot. Aleksandra Karkowska

Oba zakłady działają do dziś. Ogółem dzisiaj działa 30 producentów ceramiki bolesławskiej. Są wśród nich przedsiębiorstwa różnej wielkości, kilkuosobowe firmy rodzinne oraz zatrudniające kilkuset pracowników zakłady produkcyjne.

Zdjęcie z archiwów Zakładów Ceramicznych „BOLESŁAWIEC” Sp. z o.o.

Dzięki nim nadal żywe są dawne tradycje garncarskie Bolesławca. Naczynia wytwarza się od lat według tych samych technik. Najpierw tworzy się naczynie, które po wyschnięciu wypala się w temperaturze 800 stopni. Uzyskuje się półfabrykat biskwitowy, który następnie dekoruje się za pomocą stempelków lub pędzla, szkliwi i ponownie wstawia do pieca. Tym razem wypala się w temperaturze 1200 stopni. Proces drugiego wypalania trwa 15 godzin, podczas którego naczynia stają się odporne na uszkodzenia.

W 2021 (sierpień – październik) można było zobaczyć wystawę czasową „Z bolesławieckiej gliny” w Muzeum Ceramiki w Bolesławcu, na której prezentowano wyroby wszystkich działających współcześnie zakładów ceramicznych. To była prawdziwa uczta dla oka.

Ekspozycja wystawy czasowej Z bolesławieckiej gliny w Muzeum Ceramiki, fot. Aleksandra Karkowska

Oczywiście ceramikę z Bolesławca możemy kupić w wielu miejscach w całej Polsce, ale zachęcam by pojechać do Bolesławca. Pierwsze kroki skierujcie do Muzeum Ceramiki, gdzie jest wspaniała wystawa stała naczyń – dzbanków, wazonów, kubków, talerzy… w oczach się wszystko mieni.

Polecam również odwiedzić Żywe Muzeum Ceramiki, które mieści się przy jednym z zakładów „MANUFAKTURA W BOLESŁAWCU” Sp. z o.o. SP.K. Można tam zwiedzić zakład produkcyjny, ale też wziąć udział w warsztatach, podczas których sami możemy sobie udekorować kubek czy miseczkę. Po wypaleniu gotowy produkt przysłany zostanie do nas pocztą. A jak cieszy! Sama tego doświadczyłam. Radość ogromna, kiedy pijesz ulubioną herbatę z kubka, który własnoręcznie udekorowałaś/eś.

Od 27 lat w Bolesławcu w sierpniu organizowane jest Bolesławskie Święto Ceramiki. Może to dobry termin, by zaplanować wizytę w mieście? Zachęcam.

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY". Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.

Zdjęcie z archiwów Zakładów Ceramicznych „BOLESŁAWIEC” Sp. z o.o.