Najważniejsza zasada planowania!

Najważniejsza zasada planowania!

Czy zdarzyło Ci się włożyć wiele czasu, energii i wysiłku w osiąganie celu, a na końcu poczuć tylko zmęczenie? Czy wyznaczone cele wywierają na Ciebie presję i czujesz ciężar na barkach? Czy zastanawiałeś się, może, nad pytaniem: „Czy to jest MÓJ cel?” Czy wiesz, jak na nie odpowiedzieć?

Moja przygoda z wyznaczaniem celów i planowaniem zaczęła się 6 lat temu, kiedy przyjechałam do Polski. Dopiero skończyłam studia, znalazłam się w obcym kraju, nie znając języka. Nie miałam za bardzo kasy, pracowałam jako sprzątaczka w hotelu i miałam poczucie, że coś w moim życiu poszło nie tak. Wiedziałam, że moje życie nie tak powinno wyglądać, wiedziałam, że chcę więcej, ale nie miałam pojęcia, jak to zrealizować. Wtedy paliłam, nie uprawiałam sportu, nie dbałam o zdrowe odżywianie. I właśnie wtedy po raz pierwszy sięgnęłam po rozwojową książkę i zaczęłam nieśmiało i niepewnie wyznaczać cele oraz próbować określić wizję swojego życia.

5 lat później zorganizowałam projekt „Zrealizuj swoje marzenie” i prowadziłam warsztaty z zarządzania sobą w czasie. A nawet znalazłam się na uczelni ASBiRO, gdzie robiłam wykład o planowaniu. Dla mnie to było niesamowite osiągnięcie – zrobić wykład w obcym dla mnie języku na UCZELNI.

W ciągu tych lat przerobiłam wiele różnych podejść i metod do planowania oraz wyznaczenia celów. Robiłam to z różnym poziomem konkretyzacji. Ale czasami, szczególnie po porodzie, kiedy próbowałam dalej realizować wiele zadań, tak jak byłam przyzwyczajona, czułam ogromną presję swoich własnych celów.

Chciałam wrócić do formy po porodzie i aby cele były zgodnie z zasadą SMART (konkretne, mierzalne, określone w czasie, ambitne, realistyczne). Wyznaczyłam, kiedy oraz ile kilogramów chcę ważyć. I tak cisnęłam ku temu. Zostało mi dosłownie parę kilogramów do celu, a ja nadal męczyłam siebie, aby osiągnąć wyznaczoną liczbę.

I tak to się ciągnęło, aż nie odbyłam takiej rozmowy z moim partnerem produktywności:

P: – Czy Ty teraz dobrze się czujesz w swoim ciele?

Ja: – Tak.

P: – Czy się sobie podobasz?

Ja: – Ogólnie tak.

P: – Czy podobasz się Piotrkowi?

Ja: – Tak.

P: – To skąd to ciśnienie dokładnie do tych 57 kg, jeżeli już się czujesz dobrze? Czy będziesz się czuła lepiej, kiedy schudniesz jeszcze o 2 czy 3 kg?

I wtedy się zatrzymałam i pomyślałam, skąd w ogóle to ciśnienie o te przysłowiowe 57 kg? Czy będę szczęśliwsza, jak to osiągnę? Albo zdrowsza? Czy to jakościowo zmieni moje życie? Czy to jest mój cel, czy nawiązałam go sobie pod wpływem Instagrama i zdjęć szczupłych ładnych kobiet? Czy to naprawdę ja chcę tyle ważyć, czy poddaję się presji społecznej, że kobieta chwilę po porodzie już ma być szczupła, piękna i zadbana (oczywiście, ta presja jest przede wszystkim w mojej głowie i w tych standardach, które sama na siebie narzucam)? Jak sprawdzić, czy to jest MÓJ cel i czy będę szczęśliwsza, kiedy go osiągnę oraz czy to jest coś, co narzuciłam na siebie pod wpływem świata zewnętrznego?

Właśnie tu dochodzimy do sedna. Moim zdaniem, cel wyznaczania celów (przepraszam za masło maślane) polega na tym, aby jakościowo polepszać swoje życie. Aby być szczęśliwszym po prostu.

I w końcu doszliśmy do wniosku, który przyszedł po 6 latach wyznaczania celów (wiem, długo do mnie dochodzi).

Cele powinny opierać się na wartościach życiowych.

Bardzo proste, co nie? Ale też doszłam do wniosku, że właśnie najprostsze odpowiedzi oraz najprostsze rozwiązania są tymi najlepszymi.

Nawet jeżeli nie wyznaczasz celów, myślę, że świadomość swoich wartości życiowych i tak bardzo Ci się przyda. To jest fundament i podstawa naszego szczęścia. Kiedy żyjemy zgodnie z wartościami, czujemy się szczęśliwi i spełnieni. Także jeżeli jeszcze nie masz wyznaczonych wartości życiowych, bardzo zachęcam.