Nie dasz drugiemu, jeśli sam nie dostałeś. Czy zawsze tak jest?

Nie dasz drugiemu, jeśli sam nie dostałeś. Czy zawsze tak jest?

Jak doświadczenia, z jakimi się spotkaliśmy wpływają na nasze relacje, nasze funkcjonowanie i nasze jestestwo w dorosłym życiu?. Czy im więcej dostaliśmy za dziecka będzie równe temu, co będziemy umieli ofiarować innym w dorosłym życiu? A może nie mając nic, niejednokrotnie przechodząc przez piekło, jesteśmy zdolni kochać mocniej?

Często spotykam się z różnymi  opiniami na temat ludzkich zachowań czy przejętych stereotypów, jakich  doświadczyliśmy za dziecka i różnego podejścia w późniejszym, dorosłym życiu do samego  siebie, do ludzi, życia.

Wielu z nas doświadczyło choć raz w swoim życiu negatywnych sytuacji, usłyszało przykre słowa będąc dzieckiem, ale czy da się jednoznacznie wsadzić wszystkich w ramy, że będziemy zawsze powielać zachowania jakich doświadczyliśmy? Czy mając ojca alkoholika – sam nim zostanę? Czy nie doznając matczynej miłości nie mam szansy dać jej własnym dzieciom? Czy skoro ja nie dostałem, sam nie potrafię nic od siebie ofiarować?

Wiele osób twierdzi że osoby doświadczające biedy, braku miłości, przemocy słownej, fizycznej, seksualnej, same w dorosłym życiu mają trudność, by ją komuś dać. Brak im wiary w siebie, w swoje możliwości i towarzyszy im lęk, że nigdy dla nikogo nie będą wystarczająco dobre, by ktoś je pokochał.

Zaburzone poczucie własnej wartości i utwierdzanie małego człowieka w tym przekonaniu negatywnie wpływa na jego rozwój emocjonalny, psychiczny i samoocenę, co skutkuje w późniejszych etapach jego życia odizolowaniem od grupy, brakiem wiary w siebie i wewnętrzną blokadę przed dopuszczeniem do siebie kogokolwiek bliżej, z obawy przed zranieniem czy odtrąceniem.

Słowa” kamienie”, jakie usłyszeliśmy w swoim kierunku, zapamiętujemy na lata, nosząc ciężar, ciężar oprawcy, który ze słabości posługiwał się nimi by nas zranić, poniżyć rzucając w nas niczym do celu. Wielu ludzi idzie potem przez życie w samotności, nie szukając uwagi, adoracji czy uczuć. To co dla większości z nas jest codziennością, czymś naturalnym, dla nich jest nieosiągalne w ich wewnętrznych przekonaniach. Proste słowa, gesty, odrobina życzliwości w ich kierunku wywołuje paraliż, nie wiedzą jak się mają zachować, jak to przyjąć, co z tym całym dobrem jakie płynie w ich kierunku zrobić! Świadomość, że można inaczej, jest można powiedzieć – przerażająca.

Są jednak osoby, które pomimo braku własnego kąta, ciepła domowego ogniska, robią wszystko, by w swoich relacjach, domach tej miłości, szacunku, wsparcia było pod dostatkiem . Kochają całym sobą, dbają o bliskich, swoje dzieci, zapewniając im czego potrzebują, by mogły doznać, co znaczy dom pełen miłości i zrozumienia. Dom, gdzie można się schronić, odpocząć i czuć się kochanym, doceniamym i co najważniejsze – bezpiecznym. Nadrabiają ubytki z ich własnego życia, oddając i przelewając całą swą miłość na drugiego człowieka, partnera, partnerkę czy dziecko.

Łatając rany, jakich doświadczali, może raz, a może latami w zaciszu czterech ścian, gdzie nikt nie słyszał ich krzyku o pomoc.

Życie pisze różne scenariusze, stawiając na naszej drodze zarówno te dobre jak i te złe rzeczy, nieprzewidziane sytuacje i różnych  ludzi. Mierzymy się z nimi niejednokrotnie. Nikt nie zagwarantuje nam, że dzieci z bogatych rodzin, mające wszystko, czego dusza zapragnie, wyrosną na wrażliwych na krzywdę, niedostatek czy przemoc – dorosłych. Czy będą z szacunkiem traktować ludzi o mniej zasobnym portfelu, a może przeciwnie, będą traktować na równi swoich kolegów i wspierać potrzebujących nie okazując w tym swojej wyższości. Nikt tego nie przewidzi. Jedno jednak jest pewne, tu nasuwają mi słowa Stephane Garnier: „Nie dasz drugiemu człowiekowi, jeśli nie potrafisz dać niczego sobie”.

To istotne i bardzo ważne , żeby mimo złych doświadczeń dostrzec w tym wszystkim siebie i swoje potrzeby. By zatroszczyć się o to , czego nam brakowało i pozwolić sobie na miłość do siebie i zrozumienie.  Jeśli chcemy kochać, kochajmy! Jeśli wolimy stawiać wolniej kroki w otwieraniu się na ludzi, dajmy sobie na to czas. Ale najważniejsze…. Nie zapominajmy w tym wszystkim o sobie.

Trudno jest komuś coś dać , jeśli sami sobie nic nie potrafi podarować.

Ściskam Anka