O czym nie rozmawiać przy świątecznym stole – poradnik świąteczny

O czym nie rozmawiać przy świątecznym stole – poradnik świąteczny

Święta tuż, tuż. Na ten wyjątkowy czas czeka większość z nas. Szykujemy się na święta wiele tygodni, kupujemy prezenty, przygotowujemy dania świąteczne. Niebawem spotkamy się z bliskimi, by zasiąść wspólnie przy stole, jeść, rozmawiać i celebrować Boże Narodzenie w miłej, rodzinnej atmosferze… Właśnie, czy aby na pewno w miłej?

Polacy, tradycje i zwyczaje

Dla Polaków święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim czas spędzony i celebrowany wspólnie z rodziną. Według badań CBOS z roku na rok maleje liczba osób postrzegających ten czas głównie jako święto religijne.

Zdecydowana większość z nas spędza Wigilię w gronie najbliższych, z partnerem lub partnerką, dziećmi i rodzicami. Podczas wieczerzy wigilijnej często gościmy rodzeństwo (30%). Zapraszamy także teściów (22%), krewnych (16%) i dziadków (14%). Najrzadziej wybieramy na ten wieczór towarzystwo przyjaciół i znajomych.

Polacy niezmiennie kultywują podczas wieczerzy wigilijnej spożywanie tradycyjnych potraw (98%). Podtrzymują również w takim samym stopniu zwyczaj dzielenia się opłatkiem i składania sobie życzeń.

Praca i miejsce zamieszkania sprawiają, że nie zawsze na co dzień jesteśmy blisko z naszą rodziną i nie zawsze ze wszystkimi mamy bliski kontakt. Stąd też, kiedy spotykamy się raz na jakiś czas, nasi najbliżsi chcą się dowiedzieć o nas jak najwięcej, zadając nierzadko niewygodne i dalece niestosowne pytania związane z naszym życiem osobistym. Przy świątecznym stole poruszane są też tradycyjnie dyskusje na tematy polityczne, a także dotyczące pieniędzy i tego, jak się komu powodzi, komu się schudło, a komu przytyło.

Gorące dyskusje na krępujące i kłopotliwe tematy przy świątecznym stole to taki nigdzie nieodnotowany, ale nierozłącznie związany ze świętami Bożego Narodzenia staropolski zwyczaj, burzący w niejednym polskim domu miłą świąteczną atmosferę. O co zatem nie warto pytać i jakich tematów lepiej nie poruszać?

Pytania o życie… osobiste?

Sezon na pytania: „A masz w tej Warszawie jakąś dziewczynę (chłopaka)? A kiedy się oświadczysz? No to, kiedy ślub? A dzidziuś? To może teraz drugie, trzecie?” – można uznać za otwarty! Dociekliwość naszej rodziny sprawia, że miła atmosfera zdaje się ulatniać wraz z każdym kolejnym pytaniem, a magiczny świąteczny klimat staje się już tylko teorią. Dlaczego zatem nasi najbliżsi, z założenia przecież dobrze życzący nam ludzie, zadają nam zbyt osobiste pytania, oczekując odpowiedzi na rodzinnym forum, jednocześnie nierzadko opiniując lub piętnując nasze życiowe decyzje?

Biorąc pod uwagę ilość informacji, do których mamy dostęp każdego dnia, dotyczących znanych osób i ich życia prywatnego, o których rozpisują się portale plotkarskie, a sami celebryci chętnie dzielą się nim ze swoimi obserwatorami w social mediach, rozmowy na osobiste tematy i nasza ciekawość wydają się być po prostu odruchowe, a nawet normalne. Wokół nas też coraz mniej tematów uznaje się za tabu. Czy warto jednak zadawać kłopotliwe pytania i właściwie po co?

Większość członków rodziny zapewne stwierdzi, że pytanie, na przykład o starania o dziecko, jest wyrazem troski, a nie złej woli, czy też brakiem inteligencji emocjonalnej. Dodają często do tego zdziwieni: „Ile ty masz lat? Przecież już najwyższy czas! Ja w twoim wieku…” Pytający i jednocześnie opiniujący często jednak nie zdają sobie sprawy, że za brakiem potomstwa mogą stać problemy zdrowotne któregoś z partnerów lub nieudane próby powiększenia rodziny zakończone poronieniem, albo po prostu brak chęci posiadania potomstwa lub kolejnych dzieci. Dlatego te pytania mogą nie tylko kogoś urazić, ale także zwyczajnie sprawić ogromną przykrość. Nikt nie chce przecież podczas rodzinnego świętowania wracać do problemów, trudnych emocji, a tym bardziej przykrych wspomnień. Warto zastanowić się w tej kwestii również nad życzeniami dotyczącymi potomstwa kierowanymi do par. Nasze dociekliwe, bezmyślne, podyktowane jedynie ciekawością pytania i dywagacje dotyczące tego tematu mogą zamienić czyjś wieczór w piekło!

Pytania o nowego partnera lub partnerkę, zaręczyny, „no bo przecież już tyle lat razem”, albo co gorsza pytania o byłych partnerów, kiedy ktoś zdecydował o rozstaniu lub rozwodzie, także należą do kategorii: kłopotliwe i nie na miejscu. Zwykle postawione pod ich ostrzałem osoby, najpierw się czerwienią, a następnie wydają z siebie długie „yyyy…”, po czym usiłują udzielić wymijającej odpowiedzi. Po co zatem pytać?! Przecież to dorośli ludzie i sami decydują o tym, z kim chcą dzielić swoje życie lub nie. A może za rozstaniem kryje się depresja?

Te pytania są po prostu niekulturalne. Zadawanie ich, szczególnie podczas spotkań w większym gronie, jest brakiem taktu, bo nie jest tajemnicą, że dla nimi „obdarowanych” są krępujące.

Nie należy również nikomu narzucać swojego sposobu na życie, a tym bardziej pouczać co do życiowych wyborów.

A co, jeśli zżera nas ciekawość dotycząca szczegółów związków i planów co do zaręczyn i ślubów? Trudno. Zamiast zadawać niedyskretne, osobiste pytania, zapytajmy po prostu – co słychać? Odpowiadający będzie miał możliwość wyboru, o czym chce nam opowiedzieć i jakimi informacjami o sobie z nami się podzielić.

Co tam, panie, w polityce?

Tematy polityczne potrafią zgromadzić ciemne chmury nad każdym rodzinnym spotkaniem. Aby nie narażać na szwank świątecznej, spokojnej atmosfery, lepiej ich nie poruszać. Prawie zawsze przy stole znajdują się osoby o odmiennych poglądach politycznych. Rozgorzałe dyskusje na ten temat niewiele wnoszą, bo nikogo nie przekonamy podczas jednego wieczoru do naszych racji. Nie warto więc nawet próbować!

Tobie to się powodzi!

„Ty to nie masz na co narzekać, powodzi ci się” – takie oceny przychodzą większości Polaków z dużą łatwością. Często opiniujący widzą tylko wierzchołek góry, czyli zawodowy sukces, dobre stanowisko, a może nowy samochód, nie zdając sobie sprawy, że za powodzeniem kryje się przede wszystkim czyjaś ciężka praca, brak czasu na wakacje lub dla rodziny… No, ale nie narzekajmy!

Asertywność na pierwszym planie

Co zatem zrobić, gdy ktoś podczas rodzinnego spotkania niefrasobliwie zada nam krępujące pytanie? Pamiętajmy, że nie musimy na nie odpowiadać. Możemy zakomunikować to w najprostszy sposób, słowami: „nie chcę o tym/na ten temat rozmawiać”. Nie należy natomiast unosić się i reagować na niestosowne pytania agresywnie w myśl zasady, że najlepszą formą obrony jest atak, lub co gorsza zbywać zainteresowanie bliskich milczeniem. Święta to dobra okazja do treningu asertywności i wyznaczania granic.

O czym zatem rozmawiać?

Wsłuchujmy się w naszych rozmówców, a nie tylko mówmy, zarzucając ich dziesiątkami pytań, jak na przesłuchaniu. Wówczas tematy zaczną pojawiać się same, a rozmowa będzie się toczyć w sposób naturalny i niewymuszony. Akceptacja i wzajemny szacunek do siebie rozmówców z całą pewnością przyniosą w ten świąteczny czas o wiele więcej korzyści dla naszych rodzinnych relacji. W końcu mamy święta, a ciekawość to przecież pierwszy stopień do piekła…