Osiedle Przyjaźń – unikatowe miejsce na mapie Warszawy

Osiedle Przyjaźń – unikatowe miejsce na mapie Warszawy
Osiedle Przyjaźń

Jest takie miejsce na mapie Warszawy, gdzie czas wydaje się płynąć wolniej. Panują tu zieleń, cisza i spokój, a historia tworzy barwną opowieść. Warszawiakom znane, a przez przyjezdnych „odkrywane” – Akademickie Osiedle Przyjaźń.

Co ma wspólnego enklawa kolorowych domków z Pałacem Kultury?

Osiedle kolorowych, drewnianych domków na Bemowie powstało 70 lat temu. W 1952 roku, 5 kwietnia, Polska i Związek Radziecki podpisały umowę o budowie Pałacu Kultury i Nauki, by niespełna miesiąc później rozpocząć budowę „Daru Stalina”, symbolu „przyjaźni narodu radzieckiego i narodu polskiego”.

I w tym miejscu rozpoczyna się niezwykła historia Osiedla Przyjaźń. Do Warszawy zaczęli licznie zjeżdżać sowieccy inżynierowie i budowniczy. A że budowa pałacu miała trwać kilka lat, przyjezdnych robotników i specjalistów można było liczyć w tysiącach, bo w najbardziej intensywnym czasie budowy pałacu mieszkało tu podobno aż 4,5 tys. osób. To właśnie dla nich, na terenach Jelonek, dopiero co wówczas włączonych w granice stolicy, powstało osiedle 180 jednorodzinnych domków i większych, wielorodzinnych budynków mieszkalnych – dłuższych, parterowych, zwanych również blokami bądź pawilonami, które malowano na niebiesko w połączeniu z czerwienią lub bielą. Osiedle zaprojektowano tak, by mogło odpowiadać na potrzeby ówczesnych mieszkańców, nie tylko pod kątem dostępu do sklepów, usług czy kultury. Miejsce, bogate w tereny zielone, było idealne do odpoczynku i rekreacji, tym bardziej, że miało pełnić funkcję samowystarczalnego kompleksu, a jego teren został ogrodzony.

Kiedy budowa pałacu się skończyła, a radzieccy budowniczy opuścili osiedle, zostało ono przekazane Ministerstwu Szkolnictwa Wyższego. Zamieszkali tu pracownicy naukowi i studenci. Kadra naukowa wraz z rodzinami zamieszkiwała przeważnie domki jednorodzinne, zwane także profesorskimi. Ilość przydzielonych izb zależna była od liczebności rodziny. Większe domki wielopokojowe – bloki – przeznaczono na bazę mieszkalną dla studentów. Podobnie jak w czasie, gdy przebywali tu radzieccy robotnicy, osiedle stanowiło niezależną enklawę, w której kwitło nie tylko życie akademickie, ale i rodzinne. Znajdowało się tu przedszkole, przychodnia i apteka, sklepy, stołówka i cukiernia, a nawet kino (spuścizna po radzieckich pracownikach), któremu nadano nazwę nawiązującą do historii początków tego miejsca - Dar, a które później zostało przekształcone w miejsce gier i zabaw dla dzieci – Klub Kolorado. Była tu także… łaźnia! Kompleks posiadał własną kotłownię, ale i tak mroźne zimy dawały się we znaki mieszkańcom domków. Na osiedlu powstało boisko sportowe i korty, które zimą służyły mieszkańcom jako lodowiska. Powstał także Klub studencki Karuzela, znajdujący się w centrum osiedla, w którym, w latach jego świetności, odbywały się m.in. zabawy taneczne i koncerty.

Studenci organizowali spontaniczne imprezy, a ponieważ nad kampusem nikt nie sprawował bezpośredniego nadzoru, często nocowali znajomych spoza Osiedla Przyjaźń. Żacy nadawali zabawne nazwy uliczkom i domkom.

Mieszkańcy spędzali czas wolny na sąsiedzkich spotkaniach, rozmowach i śpiewach przy ognisku. Wszyscy tu się znali i nikomu nie przeszkadzał brak płotów pomiędzy domkami, wręcz przeciwnie, sprzyjał on budowaniu więzi pomiędzy ludźmi. Lokatorzy mając do dyspozycji teren obok domku, zakładali ogródki, w których uprawiali warzywa, sadzili kwiaty, a niektórzy hodowali także kury.

Od września 1955 roku, kiedy na Osiedle Przyjaźń sprowadzili się pierwsi pracownicy naukowi i żacy, osiedle tętniło życiem. Choć nieopodal pojawiało się coraz więcej bloków, można powiedzieć, że do lat 90. kompleks prosperował bardzo dobrze. Jednak przemiany gospodarcze w Polsce nie przysłużyły się Osiedlu Przyjaźń.

Osiedle Przyjaźń dziś

Łatwo dojechać tu od ulicy Powstańców Śląskich, skręcając następnie w ulicę Jana Konarskiego. Można wpisać w nawigację także Klub Karuzela; nieopodal budynku znajduje się parking.

Spacerując alejkami Osiedla Przyjaźń, poczujemy jego niezwykłą atmosferę, znacząco odmienną od głośnej i wiecznie pędzącej Warszawy. Wszechobecna zieleń, drzewa, kwiaty, śpiew ptaków – w tym ten melodyjny – kosów i kolorowe, drewniane domki tworzą malowniczy krajobraz i sentymentalny klimat. Może dlatego Osiedle Przyjaźń przyciąga tu nie tylko osoby z zewnątrz, które są ciekawe tego miejsca, ale także spacerowiczów z sąsiednich osiedli, chcących złapać oddech od miejskiego zgiełku i zaznać sielskiej atmosfery, jakiej obecnie próżno szukać gdzie indziej.

Oczywiście cały czas prowadzony jest tu wynajem pokoi dla studentów, ich ożywione dyskusje dają się czasem słyszeć na osiedlu. Mieszkańcy tak jak kiedyś, tak i dziś, nie są dla siebie anonimowi. Niektórzy znają się od lat. Spacerując pośród domków, zauważymy, że mieszkają tu całe pokolenia. Na boisku młodzież gra w piłkę. Starsi ludzie pracują w swoich ogródkach bądź po prostu delektują się ciszą i spokojem, odpoczywając na przydomowych gankach, witani przez wnuków wracających z plecakami ze szkoły. Młode mamy spacerują z wózkami. Ktoś biega, a ktoś inny wraca właśnie z pracy.

Ciekawostką jest to, że wśród mieszkańców osiedla były osobistości z pierwszych stron gazet, podobno mieszkał tu także prezydent Mali.

Warto dodać, że na Osiedlu Przyjaźń działa nadal sklep, w którym możemy zaopatrzyć się nie tylko w artykuły spożywcze… Znajduje się także bar z obiadami „jak u mamy”. Niektóre z pomieszczeń wynajmują firmy prowadzące działalność usługową. Jest także siłownia, bawialnia Kolorado, biblioteka publiczna. W Klubie Studenckim Karuzela przez okno widać kolorowe światła.

Domki, mimo że zachwycają swoją architekturą, nadszarpnął ząb czasu. Ich latami nieuregulowany status prawny i fakt, że mimo iż domki, przez lata zamieszkiwane są przez te same rodziny – nie są ich własnością, przyczynił się do tego, że budynki nie przechodziły gruntownych remontów i kompleks z roku na rok niszczeje.

Układ urbanistyczny Osiedla Przyjaźń został wpisany do prowadzonej przez gminę ewidencji zabytków, być może wkrótce zostaną wpisane do niej także budynki znajdujące się na osiedlu. Najlepiej byłoby jednak, gdyby Osiedle Przyjaźń, należące do Skarbu Państwa, zostało wpisane do rejestru zabytków. To mogłoby przyczynić się do łatwiejszego pozyskania środków na jego rewitalizację.

Osiedle Przyjaźń w tym roku obchodzi swój 70. jubileusz. Miejmy nadzieję, że to niezwykłe miejsce, które jest niewątpliwie ewenementem na mapie Warszawy i Polski, doczeka się szacunku należnemu mu z racji wieku jak i niesamowitej historii. Tak czy inaczej jest to miejsce, które warto odwiedzić, by udać się w sentymentalną podróż, albo po prostu odpocząć bliżej natury, której bliskości często nie zapewniają nowoczesne osiedla budowane przez deweloperów.