Bombki z PRL-u – źródło inspiracji

Bombki z PRL u – zrodlo inspiracji zdjęcie główne 445fd435f7eb37f8e6dc8f20

Święta Bożego Narodzenia to jedne z najpiękniejszych świąt. Najbardziej kolorowe, rodzinne, pachnące świerkiem i piernikami. W Wigilię każda rodzina zasiada do nakrytego stołu z pysznościami, w tle stoi choinka, rozświetlona światełkami i ozdobiona bombkami. To ona sprawia, że święta mają trochę z magii. Dziś wybór ozdób choinkowych jest  ogromny. Możemy przebierać w bombkach szklanych, plastikowych, papierowych, styropianowych, metalowych i drewnianych. Choinkę można ozdabiać na różne sposoby i warianty, ale są wśród nas osoby, dla których przyozdabianie choinki wiąże się z tradycją i powrotem do dzieciństwa, bo przecież w ten czas często o nich wspominamy. Niebagatelną rolę odgrywają tu bombki.  Bohaterem dzisiejszego artykułu jest pan Maciej Falowski, który od lat kolekcjonuje bombki z czasów PRL-u.

Panie Macieju, skąd Pan pochodzi? Czy tam, gdzie się Pan urodził, były tradycje ozdabiania drzewka świątecznego?

Urodziłem się i wychowałem w Radońsku, w powiecie sępoleńskim, w województwie kujawsko-pomorskim. Mieszkałem tam przez 20 lat. Od 2018 roku mieszkam w Bydgoszczy. W Radońsku choinki ubierane były w tradycyjne, szklane bombki oraz w ozdoby, ręcznie robione przez dzieci w szkole.

Kolekcjonuje Pan bombki z czasów PRL-u – to niezwykłe hobby. Skąd wziął się pomysł?

Na rozpoczęcie przygody ze zbieraniem bombek z okresu PRL-u wpływ miało kilka czynników. Od dziecka lubiłem Święta Bożego Narodzenia, to był czas, na który czekałem. Odkąd pamiętam w domu stała choinka przyozdobiona starymi bombkami babci. Z czasem się wytłukły, a resztę, która została, siostry wykorzystały na brokat. Na naszej choince więc zawitały współczesne ozdoby, dostępne w sklepach. Jednak tak przystrojona choinka nie miała tego blasku. Pewnego dnia dostałem w prezencie od sąsiadki swój pierwszy komplet starych lampek i kilka starych bombek. Były to bałwanki i gwiazdorki. Zaintrygowało mnie to i od tamtej pory zacząłem zwracać uwagę na to, co  zawieszam na choince. Był to bodziec do  wyszukiwania starych bombek, które według mnie miały duszę, bo zrobione były ludzką ręką. Zacząłem zbierać duże szklane bombki z pejzażami czy też twarzami Mikołaja, lub bałwanki. W 2016 roku, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia usiadłem do komputera i zacząłem przeglądać aukcje internetowe, gdzie trafiłem na dość spory zestaw ładnie zachowanych bombek z minionej epoki i go kupiłem. Temat bombek tak mnie wciągnął, że zacząłem przeczesywać Internet i trafiłem na bloga, w którym autor opisywał swą pasję zbierania ozdób świątecznych, która zaczęła się od znalezienia pudła starych bombek podczas sprzątania strychu w rodzinnym domu. Bloger postanowił więc odtworzyć choinkę, taką, jaką pamiętał z okresu dzieciństwa. Ta historia tak mnie urzekła, że postanowiłem również i ja spróbować tego samego. Zacząłem umieszczać na różnych grupach tematycznych posty z informacją, że poszukuję bombek z PRL-u. Odpowiedzi było wiele. Znalazły się nawet osoby, które podarowały mi bombki z tego okresu, nie oczekując nic w zamian.  I tak zaczęła rozwijać się moja pasja.

Czy zna Pan historię, jak powstawały bombki w czasach PRL-u?

Tak, oczywiście. W Polsce w czasach PRL-u istniało około 50 fabryk, które produkowały bombki głównie na rynek zagraniczny, stając się źródłem cennych dewiz. Głównym odbiorcą były Stany Zjednoczone. Bombki produkowało się ręcznie lub z użyciem formy aluminiowej, a zdobione były ręczne. Obecnie bombki robi się nie tylko ręcznie, ale też maszynowo. Zdobi się nie tylko malując wzory, ale też nakleja kalkomanię lub naklejki. Dziś mamy lepszej jakości materiał do dekorowania, a sam dekor jest bardziej precyzyjny, lecz to nie zmienia faktu, że stare bombki są po prostu urocze.

Zbiera Pan wszystkie bombki czy kolekcjonuje? Ile sztuk liczy Pana kolekcja?

Początkowo zbierałem wszystkie bombki, jakie udało mi się zdobyć na różnego rodzaju aukcjach.  Jeśli liczyć od początku to pewnie byłoby ich kilka tysięcy. Mieszkając jeszcze z mamą, miałem odpowiednią ilość miejsca do przechowywania bombek, lecz odkąd przeprowadziłem się do kawalerki w Bydgoszczy miejsca jest dużo mniej i część bombek musiałem sprzedać. Skupiłem się wtedy na „kształtkach”. (Kształtka to element dekoracyjny bardzo trudny do wykonania – jest to ozdoba dmuchana bez użycia formy). Obecnie kolekcja liczy około 600 sztuk.

W jaki sposób je Pan przechowuje?

Większość bombek trzymam w kartonach z przegródkami lub  starannie owijam w ręcznik papierowy i wkładam do kartonu wyściełanego rafią. Mniejsze kartony umieszczam w dużych pudłach, które trzymam na szafie.

Jakie ceny na aukcjach osiągają bombki kolekcjonerskie?

Od kiedy zainteresowanie bombkami z czasów PRL wzrosło, ceny na aukcjach szaleją. Całkiem niedawno szklana bombka marynarzyka osiągnęła cenę na licytacji 540 zł.

Jaką najdroższą bombkę ma Pan w swej kolekcji?

Jedna z najdroższych moich bombek to właśnie marynarzyk. Udało mi się ją kupić  bardzo okazyjnie. Obecnie bombka osiąga wysoką cenę.

A jaka jest najstarsza?

Moją najstarszą bombką jest wisior. Jest to bombka wolno dmuchana z trzema reflektorami, uzyskanymi za pomocą tłoku. Bombka jest koloru czerwonego i ma piękny motyw kwiatowy. Pochodzi z lat 50-tych i jest produkcji niemieckiej.

Czy jest jakaś bombka szczególna, taka, która ma wartość sentymentalną dla Pana?

Była kiedyś taka bombka, niestety nie przetrwała próby czasu. Miała motyw maków i produkowana była w latach 80-tych. Otrzymałem ją w prezencie od sąsiadki mieszkającej w sąsiedniej wiosce, kiedy jeszcze mieszkałem w Radońsku. Kiedy na nią patrzyłem to wracały mi wspomnienia dzieciństwa. Na szczęście są dziś firmy, które chętnie odtwarzają wzory bombek z PRL-u i bombki z motywem maku można już kupić w formie wisiora oraz w postaci kulistej.

Czy projektuje Pan bombki? Wzoruje się Pan na tych z PRL-u?

Tak. Zaprojektowałem szpic (ozdoba, którą zakładamy na szczycie choinki) z motywem maków. Miałem w planach zamówić go u koleżanki, która jest dekoratorem w jednej z fabryk produkujących bombki. Jak się okazało mój szpic był już gotowy na mój przyjazd, co mnie bardzo zaskoczyło i uszczęśliwiło. Szpic był prezentem – niespodzianką dla mnie od koleżanki oraz przyjaciela, któremu pochwaliłem się projektem.

Czy robi Pan wystawy?

Nie, nie miałem okazji robić wystawy. Jedynym miejscem, gdzie pokazuję bombki to grupy tematyczne. Mam jednak nadzieję, że  kiedyś nadarzy się okazja i będę mógł pokazać swoją kolekcję szerszej publiczności.

Czy każda bombka jest inna?

Tak. Każda bombka jest inna i wyjątkowa, ponieważ jest wykonana ręką ludzką. Bombki z PRL-u są niepowtarzalne, inaczej zdobione i mają różnego rodzaju kształty. Są bombki wolno dmuchane, bombki z formy, czy też „klejonki” (czyli doklejane są elementy) i różnią się kształtem, sposobem wykonania i dekorowania. Każda bombka formowana ręcznie, czyli wolno dmuchana, była inna, ponieważ nie można wydmuchać idealnie takiej samej bombki. Zdarzało się także, że bombki z formy różniły się między sobą.

Założył Pan grupy tematyczne na Facebooku?

We wrześniu 2017 roku stworzyłem pierwszą grupę poświęconą bombkom z czasów PRL-u. Nazywa się Bombki z PRL-u. Z początku grupa liczyła kilku członków, lecz nie poddawałem się i starałem się ją rozwinąć. Dodawałem zdjęcia i wklejałem różnego rodzaju ciekawostki związane z tematem. Z czasem grupa się rozrosła. Pojawiły się posty dyskusyjne, a nawet sprzedażowe. Dziś grupa liczy 4284 członków. Sukces grupy zmobilizował mnie do założenia drugiej, poświęconej sprzedaży oraz wymianie bombek. Grupa nazywa się Bombki z PRL-u – sprzedaż, kupno wymiana.

Czy te grupy łączą prawdziwych kolekcjonerów?

Moje ulubione pytanie. Tak. W grupie jest siła. Rozmawiamy o bombkach, wstawiając posty dyskusyjne czy też chwaliposty, które dotyczą „zdobyczy” (zakupu wymarzonego egzemplarza) czy też wtedy, kiedy chcemy podzielić się zdobytą wiedzą. Co roku w grudniu ogłaszamy konkurs na najładniejszą choinkę, a zdjęcie choinki, która wygra konkurs, jest umieszczane jako tło grupy. Natomiast na grupie sprzedażowej umieszczamy posty sprzedażowe, kiedy chcemy sprzedać bombki, posty wymiany, gdy chcemy wymienić się podwójnymi bombkami, a także posty poszukiwawcze, kiedy szukamy upragnionej bombki. Dzięki grupie poznałem wielu, fantastycznych ludzi. Na początku jej funkcjonowania zaprzyjaźniłem się z  kolegą z Warszawy, z którym zbieramy bombki, szukamy aukcji, a zakupem dzielimy się po połowie. Dzięki wspólnemu działaniu udało się kupić kilkanaście świetnych egzemplarzy, ale najważniejsze jest to, że zyskałem wiele przyjaźni. Z upływem czasu grono osób zbierających bombki zaczęło się powiększać i ruch w  zakresie kupna-sprzedaży ruszył z wielkim impetem. Znamy się i lubimy, wzajemnie utrzymujemy kontakt, również prywatnie. Wspieramy się w tym, co kochamy. Większość członków grupy jest dla mnie jak rodzina. Przyjaźnimy się i dużo rozmawiamy ma temat bombek, ale nie tylko. Do grupy należą również osoby, które chętnie opowiadają o swoich świętach i tradycjach z nimi związanych. Są też osoby, które z czystej ciekawości obserwują, co się dzieje na grupie bez czynnego udziału.

Czy dla Pana najlepszy prezent to bombka?

Chyba tak. Najpiękniejszym prezentem dla mnie była bombka uratowana od zagłady śmietnikowej. Nie ma lepszego uczucia i lepszego prezentu niż znalezienie bombki w takim miejscu i danie jej drugiego życia.

Czy wieszając bombki na choince często wraca Pan do wspomnień z rodzinnego domu? I co było pięknego w Pana domu w okresie świątecznym?

Zdarza mi się wracać wspomnieniami do rodzinnego domu, do pachnących cynamonem, goździkami świąt, beztroskiego dzieciństwa. Na dworze leżał śnieg, a mandarynki pachniały intensywnie. W czasach mojego dzieciństwa najskromniejszy prezent potrafił ucieszyć. Mam wrażenie, ze dziś dzieci nie znają prawdziwej magii świąt. Najpiękniejsze było wspólne spędzanie czasu z rodziną podczas sprzątania, a później świętowania, spacery i zabawy na śniegu.

Jak Pan sądzi, która choinka jest piękniejsza? Przyozdobiona w bombki minionego wieku czy w bombki produkowane dziś?

Osobiście uważam, że choinka ubrana w stare, kolorowe bombki wygląda pięknie. Nie lubię nowomodnych ozdób, ponieważ pozbawione są duszy. Dla mnie choinka musi być magiczna, bo jest ona symbolem Świąt Bożego Narodzenia, a bombki z dawnych lat posiadają tą magię. Każda z nich zawiera cząstkę historii i wspomnień. Kiedy patrzę na moje przystrojone, świąteczne drzewko to widzę siebie z czasów dzieciństwa, a wtedy mój świat był beztroski. Gdyby bombki umiały mówić, zapewne opowiedziałyby niejedną, ciekawą historię.

Rozmawiała Angelika Grobelna