Ellis Island - klucz do raju

Ellis Island - klucz do raju

Kilkanaście milionów imigrantów przybywających do Ameryki przeszło przez Ellis Island. Tu wszyscy zostali przesłuchani przez urzędników i przebadani przez lekarzy pod względem fizycznym i psychicznym. Tu się odbywała selekcja, kto może zostać, a kto ma wracać. To „wyspa klucz” do wymarzonych drzwi Ameryki.

Ellis Island to nieduża wyspa w New York Harbor, niedaleko Manhattanu, położona w granicach New Jersey. Tu znajdował się punkt rejestracji i kontroli imigrantów przybywających do Ameryki. Dziś to Narodowe Muzeum Imigracji na Ellis Island mieszczące wiele pamiątek, zdjęć, danych pasażerów, obrazujących historię imigracji do Stanów Zjednoczonych.

„W latach 1892-1954 do portu nowojorskiego przypłynęło ponad szesnaście milionów sześciuset imigrantów. Przeważająca większość z nich przeszła przez Ellis Island. Ponad sześciuset dziesięciu tysiącom odmówiono wstępu do Stanów Zjednoczonych”. (Małgorzata Szejnert, „Wyspa klucz”, Kraków 2009)

Imigranci przybywali tu po długiej męczącej podróży przez ocean. Większość z nich przebywała na wyspie zaledwie kilka godzin, ale niektórzy spędzili tu wiele tygodni.

Wszyscy przybysze byli przesłuchiwani przez urzędników oraz badani przez lekarzy pod względem fizycznym i psychicznym. „Lekarz inspekcyjny, który obrzuca imigranta szybkim spojrzeniem, musi zwrócić uwagę na sześć elementów: skórę głowy, twarz, szyję, ręce, sposób chodzenia i ogólną kondycję fizyczną i psychiczną” (Małgorzata Szejnert, „Wyspa klucz”, Kraków 2009).

Urzędnik zadawał pytania. Nie wiem, szczerze, co było bardziej stresujące, badanie czy wywiad, szczególnie, że przybyli nie rozumieli języka. Poniżej ankieta Franciszki Jagielskiej przybyłej do męża w 1912 roku.

Pochodzenie: Rosja, polskie

Ostatnie miejsce zamieszkania: Dulsk, Rosja

Wiek w dniu przybycia: 42

Stan cywilny: mężatka

Wzrost: 5 stóp, 3 cale (160 cm)

Ile ma pieniędzy: nie ma

Czy była przedtem w Stanach: nie

Z kim płynie: sama

Kto kupił bilet: mąż

(…)

Umie czytać, pisać: nie

Poligamistka, anarchistka: nie

Zdeformowana, kaleka: nie

(Małgorzata Szejnert, „Wyspa klucz”, Kraków 2009).

Na podstawie wyniku takiej rozmowy i badania lekarskiego było stwierdzane, kto z imigrantów może pozostać w USA, a kto musi wrócić skąd przybył. Często były to dramaty ludzkie, rozdzielane były rodziny.

Ellis Island to „wyspa klucz”, jak nazwała ją Małgorzata Szejnert w swojej książce o tym właśnie tytule. Szejnert szczegółowo opisuje historię tego wyjątkowego miejsca, podając wiele faktów, cytatów, dokumentów, fotografii. Bardzo wnikliwie opisuje losy ludzi przybyłych pod zatłoczonymi pokładami statków, a także pracowników stacji. Wyspa to klucz do Ameryki, do raju. Albo ten klucz otwierał drzwi przed przybywającym z daleka obywatelem, albo je bezlitośnie zatrzaskiwał. Około 2 procent osób musiało wrócić do Europy, z powodów zdrowotnych, chorób psychicznych, a nawet kryminalnej przeszłości. Zatrzymywano „idiotów, chorych umysłowo, nędzarzy, poligamistów, osoby, które mogą stać się ciężarem publicznym, cierpią na odrażające lub niebezpieczne choroby zakaźne, były skazane za zbrodnie lub inne haniebne przestępstwa, dopuściły się wykroczeń przeciw moralności”. (Małgorzata Szejnert, „Wyspa klucz”, Kraków 2009).

„Możesz sobie wyobrazić, jak się wyrusza z dziesięciorgiem dzieci i bez pieniędzy albo z dwudziestoma pięcioma dolarami, albo coś i przybywa do miejsca, gdzie nie możesz mówić w swoim języku, gdzie nie rozumiesz ani jednego słowa, gdzie możesz się znaleźć w rękach złego człowieka. To wymagało mnóstwa odwagi.” (Małgorzata Szejnert, „Wyspa klucz”, Kraków 2009).

W czasie I i II wojny światowej obiekty były też wykorzystywane przez wojsko amerykańskie do przetrzymywania jeńców wojennych. Po zamknięciu stacji w latach 50. XX wieku budynki zmarniały, aż do ich częściowego otwarcia w 1976 roku. Całkowicie odnowione budynki zostały dopiero w 1990 roku, kiedy powstało Muzeum Imigracji. Na ekspozycji odtworzono etapy kontroli, jakiej poddawani byli przybysze, sala główna, czyli poczekalnia, pomieszczenia sypialne, sala bagażowa, pokój badań lekarskich czy pokój przesłuchań. W muzeum znajduje się również Centrum Historii Imigracyjnej Amerykańskich Rodzin, w którym znajdują się nagrania wspomnień imigrantów.

W 2018 roku pojechałyśmy z Barbarą Caillot do Kanady i USA, zbierać wywiady do naszej książki „Marsz marsz BATORY”. Rozmawiałyśmy z osobami, które emigrowały do USA i Kanady na pokładzie legendarnego transatlantyku M/S Batory. Podczas pobytu w Nowym Jorku odwiedziłyśmy Ellis Island. Poprosiłyśmy o wizytę w muzeum w celu przejrzenia ich archiwów pod kątem pasażerów z Batorego. Zostałyśmy zaproszone na wyspę jako „researchers”, czyli badaczki. Na wyspę przypłynęłyśmy łodzią służbową dla pracowników, a nie promem, jak przypływają turyści odwiedzający muzeum. Jedna z naszych bohaterek, która przybyła na Batorym do Nowego Jorku, spędziła na wyspie kilka tygodni. Przybyła do USA 3 września 1939 roku, podczas rejsu wybuchła wojna. Idąc korytarzami muzeum widziałyśmy ją w tym miejscu… i te miliony osób, które przeszły przez to miejsce. Pani Janina wspominała, że jej mama za żadne skarby nie chciała tam zostać, a ona sama mówiła, że nie było tak źle, pościel była czysta, jedzenie ciepłe.

W październiku 2022 byłyśmy tam ponownie. Tym razem, by przekazać naszą książkę „Marsz marsz Batory” do biblioteki Muzeum i podziękować za ich pomoc w realizacji naszego projektu. Przechodząc korytarzami czułam obecność milionów osób, które tu były. Przeszły przez „wyspę klucz” do wymarzonej Ameryki.

W Ameryce w każdej rodzinie ktoś skądś przybył. Albo przez Ellis Island, albo przez inny port – morski lub lotniczy, legalnie lub nie.

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY", „FOTO z misiem”. Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.