Więcej...

    Galeria nasycona Bieszczadami – rozmowa z twórcami z Galerii Barak-Bieszczady

    Wyjechali w Bieszczady, tam się pokochali, zachwycili przyrodą i bieszczadzkim duchem wolności. Stworzyli galerię, która skupia wielu artystów, a dzieła, które sprzedają – zachwycają pięknem. Często spotykają „dobre anioły”.:)

    Anna Krauss: Pierwsze pytanie MUSI dotyczyć bieszczadzkich Aniołów.:) To pierwsze, oczywiste skojarzenie. Czy bliska jest Państwu piosenka Starego Dobrego Małżeństwa o bieszczadzkich Aniołach?:))

    Galeria Barak-Bieszczady – Krzysztof Franczak: Chyba każdy, kto był w Bieszczadach lub o nich słyszał, zna tę piosenkę. Dla nas ta piosenka ma szczególne znaczenie, bo w naszym bieszczadzkim życiu często spotykaliśmy „dobre anioły”. Podobno sami jesteśmy też tak postrzegani (śmiech). Ja w początkach artystycznej działalności – odkryłem dla siebie materiał rzeźbiarski, jakim jest karpina sosnowa: nasączony żywicą rdzeń obumarłych drzew iglastych tworzył niezwykłe formy, jakby zastygłe postaci. Widziałem w nich duchy mieszkańców opuszczonych wsi. Tak zaczęły powstawać „Anioły z Tworylnego”, „Anioły z Doliny Sanu”, „Anioły z Bukowego Berda” i in. Do motywu aniołów często wracamy w swojej twórczości.

    Czy możecie Państwo coś więcej o sobie powiedzieć czytelnikom? Czy macie Państwo wykształcenie artystyczne? A może zrezygnowaliście Państwo z pracy w korpo i wyjechaliście w Bieszczady?

    Krzysztof Franczak: Kiedy przyjechaliśmy w Bieszczady nie było jeszcze korporacji w dzisiejszym rozumieniu. Ale hasło „Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady” zrealizowaliśmy zanim zrobiło medialną karierę. Każde z nas przyjechało osobno – tu się poznaliśmy, zakochaliśmy się w sobie i w Bieszczadach, i tu postanowiliśmy zostać na zawsze. Róża jest magistrem sztuki teatru, choć przerwane studia dokończyła po latach; ja nie mam wykształcenia artystycznego, ale mam wrażliwość artystyczną. Jak wielu ludzi w Bieszczadach – odkryliśmy tutaj swoje możliwości twórcze.

    Dlaczego w Bieszczadach?

    Krzysztof Franczak: Ja przyjechałem w Bieszczady po raz pierwszy na jakąś kolonię w połowie lat 70-tych. Potem, zanim dorosłem, często myślałem o tym miejscu, czytając książki o Indianach i kowbojach. Kiedy zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze przyjechałem pod namiot ze znajomymi i zakochałem się w tej przestrzeni i poczuciu wolności. Zdarzało mi się przyjeżdżać na weekend pociągiem, a mieszkałem wtedy od kilku lat w Szczecinie. Wsiadałem w pociąg do Przemyśla w piątek wieczorem lub w sobotę, spędzałem jeden dzień w górach i rano po powrocie prosto z dworca pędziłem do pracy. Kiedy już system się zawalił w 1990 r., postanowiłem wyjechać w Bieszczady i zobaczyć, czy dam radę. Spodobało mi się takie życie i zostałem do dziś. Poczułem, że to jest moje miejsce do życia i tak czuję dzisiaj. Bieszczady są wyjątkowe pod każdym względem.

    Róża Franczak: Ja nie marzyłam o Bieszczadach – moją „ziemią obiecaną” był Beskid Niski. Nawet studiując na PWST w Warszawie, marzyłam o zamieszkaniu w jakiejś odludnej wiosce w okolicach Jaślisk, założeniu teatru, rozwijaniu działalności kulturalnej, prowadzeniu prostego życia… Wszystko się zgadza, poza lokalizacją…

    Galeria Barak – Bieszczady – kiedy powstał i co było inspiracją dla takiej artystycznej działalności?

    Róża Franczak: W tym roku Barak wejdzie w 30-ty rok działalności. Jest to jedna z najdłużej działających galerii na terenach wiejskich. Kiedy w 1992 r. zamieszkaliśmy w Czarnej zajmowaliśmy się już rzeźbą i malarstwem, więc naturalną potrzebą było stworzenie miejsca, gdzie można prezentować swoje prace. W tamtym czasie w samej Czarnej tworzyło kilku rzeźbiarzy i malarzy, którzy też znaleźli miejsce w Baraku. Od samego początku galeria była małym ośrodkiem kultury: oprócz wystaw – indywidualnych i zbiorowych, zorganizowaliśmy wiele spotkań autorskich, koncertów, warsztatów i pokazów rękodzielniczych. Przy galerii działał teatr, kółko plastyczne. Zorganizowaliśmy tak nietypowe wydarzenia jak pokaz mody i obserwację nocnego nieba, licytacje i aukcje charytatywne. Do dziś Barak jest miejscem łączącym ludzi, przestrzenią do spotkań.
    Czy dzieła, które Państwo sprzedajecie, to efekt pracy jednej osoby czy kilku artystów?

    Krzysztof Franczak: W naszej galerii swoje prace prezentuje kilkunastu twórców i artystów. Są tu zarówno artyści profesjonalni, jak i amatorzy (choć nie lubimy tego podziału). Wykształcenie artystyczne nie jest dla nas kluczowym kryterium doboru artystów – raczej szczerość wypowiedzi, oryginalność prac, wrażliwość artysty decyduje o zaproszeniu go do współpracy. W ten sposób zgodnie współistnieją obok siebie prace nauczyciela, drwala, piekarza, gospodyni domowej i malarki z dyplomem ASP.

    Małe-wielkie cudeńka – filiżanki, kubki, świeczniki, talerzyki, maselniczki – kto jest projektantem?

    Róża Franczak: Z projektowaniem ceramiki bywa różnie. Często korzystamy z zewnętrznych projektantów odkupując stare formy ceramiczne po upadłych zakładach lub manufakturach. Ostatnio udało się nam trafić na stare formy do wyrobu kafli po zamkniętej w 1946 r. kaflarni. Cześć odkupiliśmy, a część dostaliśmy w prezencie od właściciela. Formy pochodzą ze Lwowa i nadamy im nowe życie. Jeśli chodzi o ulubione techniki, to ja maluję na surowym szkliwie, co przypomina nieco technikę majoliki. Bardzo lubię motywy roślinne i chętnie realizuję spersonalizowane zamówienia. Krzysia „kręci” eksperymentowanie ze szkliwami i wykorzystywanie wzajemnego oddziaływania na siebie różnych odczynników chemicznych. Jego warsztat przypomina pracownię alchemika (śmiech). Bardzo lubimy, zwłaszcza jesienią i zimą, pracować nad nowymi wzorami, pomysłami, projektami.
    Ceramika – jak wygląda obróbka ceramiczna w Baraku-Bieszczady?

    Krzysztof Franczak: Wszystko zaczyna się od przygotowania gliny, która musi mieć odpowiednią wilgotność lub płynność (pracujemy technikami ręcznymi i odlewniczymi). Korzystamy z różnych glin, a czasem je mieszamy ze sobą, żeby uzyskać odpowiedni efekt. Cały proces od wykonania przedmiotu do jego wypalenia i postawienia na półce w galerii trwa czasem nawet 2-3 tygodnie. Po wykonaniu przedmiotu musi on dobrze wyschnąć, potem przedmiot jest wypalany na tzw. biskwit, na końcu jest szkliwiony, ozdabiany i ponownie wypalany. Wypał w piecu trwa ok. 12 godzin, aż temperatura dojdzie do 1230 st. C. Potem piec stygnie przez ok. 24 godz. i – jeśli nic się nie stanie w czasie wypału – otrzymujemy gotowy wyrób. Ważny jest sam pomysł, który determinuje technikę, rodzaj gliny i to, czy wspomagamy się formą czy lepimy ręcznie. W zależności od przedmiotów wykonujemy je albo w formach albo z płata gliny, czasem wspomagamy się kołem garncarskim. Jesteśmy małą pracownią, która tworzy krótkie serie, przedmioty unikatowe, w jednym lub kilku egzemplarzach. Ci, którzy trafiają do naszej galerii lub pracowni są tego świadomi. Jeśli ktoś byłby zainteresowany i chciał spróbować bycia ceramikiem to zapraszamy do naszej pracowni na warsztaty.

    Dla kogo tworzycie?

    Róża Franczak: Najprościej byłoby powiedzieć, że dla wszystkich ludzi wrażliwych i uwrażliwionych na sztukę, odczuwających potrzebę otaczania się pięknymi przedmiotami. Tworzymy w duchu Slow Art – nieśpiesznie, z szacunkiem dla siebie, odbiorców, wszystkich osób i okoliczności, które doprowadziły nas do tego miejsca, w którym jesteśmy – jako ludzie i twórcy. W takim duchu prowadzimy też warsztaty plastyczne.

    Aura Bieszczad – jak piękno przyrody przeplata się z Państwa artystyczną działalnością? Na przykład „Łubiny” Iwony Jankowskiej-Mihułowicz (malarstwo akrylowe) czy „Łąka” tej samej malarki.

    Krzysztof Franczak: Mieszkając w Bieszczadach, gdzie przyroda otacza nas w domu i pracy, nie sposób się nią nie inspirować. Bieszczady są piękne wiosną, kiedy zaczynają kwitnąć łąki, drzewa w opuszczonych sadach i dziko rosnąca tarnina – częste motywy twórczości Iwony. Inni artyści upodobali sobie jesień, gdy góry „płoną” lub zatopione w zieleni przydrożne kapliczki czy zabytkowe cerkwie. Krajobraz Bieszczad jest tak nasycony, że każdy znajdzie w nim coś fascynującego. Inspiracje dla niektórych naszych serii ceramicznych łatwo rozszyfrować – „Śnieg na Rawkach”, „Jesień na Bukowym Berdzie”, „Łąki pod Żukowem”, „Deszcz w Cisnej”…

    Biżuteria – dla kogo tworzycie Państwo biżuterię?

    Róża Franczak: W galerii prezentujemy biżuterię dla pań, panów, dziewczyn i chłopaków. Najbardziej charakterystyczną biżuterią w Bieszczadach są krywulki, sylianki i drabinki, czyli naszyjniki i bransoletki ze szklanych koralików. Ich autorka, Ewelina Matusiak-Wyderka, uczyła się tej sztuki od mistrza koralikarstwa z Ukrainy, Andrija Bobyka. Kolejną ciekawą ofertą jest niezwykle elegancka biżuteria wytwarzana z końskiego włosia z dodatkiem kamieni półszlachetnych. To całkowicie autorski projekt Agaty Dąbrowskiej. Podobnie rzecz się ma z biżuterią Małgorzaty i Andrzeja Gałków – w ich pracowni powstają niezwykłe kolekcje z różnych gatunków drewna występującego w Bieszczadach. Sami tworzymy krótkie serie ceramicznych ozdób: wisiory, kolczyki itp.

    Bieszczadzkie Anioły – kto je projektuje?

    Krzysztof Franczak: Ceramiczne anioły są naszego autorstwa i są wytwarzane w pojedynczych egzemplarzach. Wytwarzane głównie z porcelany, mają spore grono miłośników, którzy szukają przedmiotów wytwarzanych nie masowo. Moje anioły są „postrzelone”, trochę jakby zapomniały o swojej misji, a zachwyciły się możliwością latania. Lubię też robić nieduże anioły z porcelany, które są zamyślone, montuję je potem w drewnianych kapliczkach lub cerkwiach. W ofercie galerii są też anioły innych twórców zarówno malowane, jak i rzeźbione.

    Macie Państwo stronę internetową i profil na Facebooku – oczywiście można zamawiać przez internet?

    Krzysztof Franczak: Tak, mamy sklep internetowy i profil na FB. Mamy sporo zamówień i zapytań internetowych. Sprzedajemy i wysyłamy prace w całej Europie, zdarza się też wysyłać ceramikę na inne kontynenty.

    Jakie są plany związane z Galerią Barak-Bieszczady?

    Róża Franczak: Mamy ciągle apetyt na życie – nie na „obżarstwo”, ale smakowanie każdego „kęsa”. Najbliższe plany związane są z Bieszczadzkim Festiwalem Sztuk, którego jesteśmy pomysłodawcami i współorganizatorami. Festiwal odbywa się zawsze w pierwszą sobotę sierpnia i skupia to, co jest najlepszego w Bieszczadach: Muzyka, rękodzieło, warsztaty i regionalne potrawy. Pod koniec lipca Barak staje się statecznym, 30-letnim młodzieńcem, więc przygotowujemy wydarzenia związane z tą rocznicą. Będzie muzycznie, artystycznie i duchowo przez cały rok. Zapraszamy do śledzenia naszego profilu, gdzie będą bieżące informacje, no i zapraszamy w Bieszczady.

    Więcej artykułów o kulturze znajdziecie tutaj.

    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Artur Piecyk
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Artur Piecyk
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Artur Piecyk
    Galeria Barak-Bieszczady, fot. Artur Piecyk
    Dzień Dziecka w Galerii Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Dzień Dziecka w Galerii Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Dzień Dziecka w Galerii Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Dzień Dziecka w Galerii Barak-Bieszczady, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Ewelina Matusiak-Wyderka, Krywulki, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Ewelina Matusiak-Wyderka, Krywulki, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Iwona Jankowska-Mihułowicz, Dzika Róża, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Iwona Jankowska-Mihułowicz, Dzika Róża, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Józef Franczak, fot. Róża i Krzysztof Franczak
    Józef Franczak, fot. Róża i Krzysztof Franczak

     

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY