Wyobraź sobie poranek. Jeden z wielu w ciągu 365 dni w roku.
Jeszcze zanim wypijesz kawę, jesteś już w kilku rolach jednocześnie.
Może jesteś mamą.
Może budujesz karierę.
Może zanim wszyscy wstaną, Ty przygotowałaś już dzisiejszy obiad.
Może prowadzisz firmę.
Może wybierasz się na kolejne badanie lub czekasz na jego wynik.
Może próbujesz po prostu ogarnąć życie tak, żeby starczyło Ci energii dla wszystkich – oprócz… SIEBIE.
I gdzieś pomiędzy listą zadań a wieczornym zmęczeniem pojawiają się myśli:
„A co ze mną?”, „A gdzie jestem w tym wszystkim JA?”, „Czego chcę od życia?”
Mocne i trudne pytania zadaje sobie dziś coraz więcej kobiet na świecie.
Te pytania, może różnie sformułowane, to moment, od którego wszystko się zaczyna, bo większość zmian w rozwoju osobistym zaczyna się bardzo podobnie.
Są to ciche wewnętrzne myśli buntu, odczuwanej niewygody, dyskomfortu, które rozpychają się od środka, by wszelkimi sposobami znaleźć ujście na zewnątrz. I nie są to szumne i obwieszczane całemu światu decyzje.
„A może to, co wydarza się w Twoim życiu, jest zapisane w gwiazdach lub planie duszy?”, „I czy masz na to wpływ, „A jeśli nie masz, bo droga jest wytyczona – to na co masz wpływ?”. A może po co podejmować decyzje, jak i tak już wszystko zostało zaplanowana za Nas na to życie?”.
Poczucie sprawczości, samosterowności, suwerenności, sensu, tego czy stanę w roli ofiary czy odważnej wojowniczki, która się uczy, to odpowiedź na pytania: Jak zamierzam przejść drogę swojego życie? Jak zinterpretuję wszystkie rzeczy, które się na niej przydarzą? Co wyciągnę z doświadczeń? W jakiej jakości chcę przeżyć życie?
Nie odkładaj siebie „na później”.
Kiedy podejmujesz w odwadze decyzję o rozwoju, decyzję nie z poziomu wypowiadanych deklaracji, a z poziomu pragnienia duszy, to masz poczucie, że możesz więcej, że już czas przestać odkładać siebie „na później” i w byciu „tylko dla innych”.
Badania globalne pokazują wyraźny trend – kobiety coraz aktywniej inwestują w rozwój osobisty.
Rynek rozwoju osobistego rośnie bardzo dynamicznie, a kobiety stanowią ogromną część jego uczestniczek – szczególnie w obszarach: edukacji online, coachingu i mentoringu, dobrostanu i zdrowia psychicznego oraz ogólnie rozumianej obfitości. (Źródło PW Consulting, „Raport z badań rynku rozwoju osobistego na świecie 2026”, prognoza do 2032 r.)
Coraz więcej kobiet mówi: „Nie chcę tylko dobrze zarabiać. Chcę dobrze żyć.”
Jakże często, te z nas, które są mamami, słyszą swojego wewnętrznego krytyka: „Najpierw dziecko. Potem Ty”. Ale badania psychologiczne jasno pokazują, że dzieci najlepiej rozwijają się przy dorosłych, którzy są spełnieni, stabilni emocjonalnie i czują sprawczość. Rozwój mamy, to nie tzw.: trudny wybór kosztem rodziny czy egoizm lub luksus.
Dzisiaj coraz więcej kobiet ma świadomość, że rozwój, to inwestycja w całą rodzinę.
A co z rozwojem kobiet będących w rolach liderskich?
Kobiety w rolach liderskich bardzo często rozwijają się nie tylko dla siebie.
W wielu publikacjach przedstawiających kompetencje przyszłości (Źródła: Nassim Nicholas Taleb: Czarny Łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem; John Gerzema & Michael D’ Antonio: Doktryna Ateny. Jak kobiety (oraz mężczyźni, którzy myślą jak kobiety) będą rządzić światem) kobiece cechy osobowości będą sprzyjać i wpływać na kierunek rozwoju cywilizacji, bo rozwój to odpowiedzialność, a nie tylko ambicja.
Badania rynku pracy pokazują, że kobiety częściej inwestują w kompetencje miękkie, rozwijają inteligencję emocjonalną, pracują nad komunikacją i kulturą zespołu, a to są istotne kierunki rozwojowe przyszłości.
Warto pamiętać, że Twój rozwój, to często rozwój wielu ludzi wokół Ciebie.
Z kolei badania przedsiębiorczości wskazuję coś bardzo ludzkiego – kobiety mają też – częściej niż mężczyźni – odwagę przyznawania się do porażek i mówią wprost o strachu towarzyszącym podejmowanemu ryzyku.
Odwaga wygrywa ze strachem, lękiem czy częstokroć perfekcją.
Największa zmiana ostatnich lat przejawia się w braku czekania na „pozwolenie”.
Jeszcze pokolenie temu kobiety (a do takich należę ja) częstokroć czekały aż ktoś je zauważy, czekały aż ktoś da szansę, czekały aż „będzie dobry moment”.
Dzisiaj coraz częściej same zapisują się na studia, inwestują w mentoring, uczą się inwestowania, zakładają firmy, chłoną warsztaty budujące kompetencje wzmacniające siebie wewnętrznie. Bo kobiety już wiedzą, że prawdziwa moc płynie od wewnątrz na zewnątrz.
To jest ogromna cywilizacyjna zmiana.
Współczesność ze swoimi niesprzyjającymi czynnikami w postaci social mediów czy przebodźcowaniami ilością spraw do załatwienia (niekoniecznie jakościowo dobrych…) może wtłaczać szczególnie Nas kobiety, w pułapkę iluzji. Ta iluzja polega na tym, że rozwój osobisty utożsamiany jest z doprowadzeniem każdej z nas do szczęścia. To ma być gwarancja, że ominą Cię wszystkie nieszczęścia.
Prawda jest taka, że doświadczenia (te nieprzyjemne) i to jak do nich podejdziesz, zależą od Twojej świadomości. Jeśli śpimy, a ego się ma cudownie, to dane doświadczenie, będzie zinterpretowane jako porażka, dramat, wszyscy są przeciwko mnie, świat jest okrutny, tragedia itp. Ta sama sytuacja, która przeżywana jest przez osobę świadomą, będzie już lekcją pokory, stawiania granic, miłości do siebie, wyborów nie z lęku, lecz szacunku do siebie, itd.
Odwaga o podjęciu decyzji, by się rozwijać, (a sam rozwój, jest potrzebny do tego, w jaki sposób przejdziemy przez drogę życia), a nie czy coś nas spotka czy nie.
Słuchanie siebie wspiera w niezbaczaniu ze swojej ścieżki. Nawet idąc własną ścieżką nie będzie miło i łatwo. Dlatego warto dbać o nakładane interpretacje na sytuacje, w których się znajdujemy. Każde przeżyte doświadczenie daje siłę , ale też siniaki, blizny może w aspekcie mentalnym, fizycznym czy psychicznym. Z drugiej strony po każdym trudnym doświadczeniu wychodzisz silniejsza i mądrzejsza.
Interpretacja jest fundamentem dobrostanu.
Jakież to ponadczasowe, co powiedziała Joanna Kołaczkowska, że: „Wszystko zależy od INTERPRETACJI. Jak ZINTERPRETUJESZ – tak się wyśpisz.”
Często powtarzam uczestnikom warsztatów i studentom, że jeżeli nic nie zmienisz w swoim życiu, to nic się nie zmieni. A do zmiany potrzebna jest odwaga i działanie.
Nie musisz być gotowa w 100%, żeby zacząć, bo nie ma idealnego momentu. Kiedy podejmujesz decyzję i działasz, zaczynają pojawiać się, motywacja, poczucie sensu, sprawczość, konsekwencja, satysfakcja i spełnienie.
I jeszcze jedno… nigdy nie jest za późno. Jakże często słyszę od słuchaczek, że pragną „świętego spokoju”, bo są po 50, 60 czy 70. I problem często nie jest w pieniądzach czy czasie, a mentalnym podejściu.
Proponuję w odwadze zostawić „święty spokój” w spokoju i wkroczyć na ścieżkę inwestowania w siebie, ponieważ rozwój to fundament życia, w którym to TY jesteś bohaterką.
ŻYCIE LUBI ŻYĆ W DOŚWIADCZANIU, WIĘC……
Artykuł jest kolejnym z cyklu Scena Jest Kobietą. W najbliższych tygodniach ukażą się kolejne artykuły i rozmowy o głosie, odwadze, wpływie i o tym, jak kobiety mogą budować swoją obecność w biznesie i w życiu. Chcemy, żeby ta przestrzeń była miejscem refleksji, inspiracji i bardzo praktycznych narzędzi do wzmacniania własnego wpływu.
Więcej o psychologii znajdziecie tutaj.




Gdzie jest granica samowystarczalności i dostępności, czy należy wyznaczać cel gdzie chcę być za rok? Czy zostawić wszytsko i wyszystkich i mieć wszystko w żopie? Dla własnego rozwolu ? Czy należy odejść od bikogicznej i anatomicznej roli matki, żony, partnerki?
Marcinie, dziękuję. Postawione przez Ciebie pytania są niewątpliwie ponadczasowe. Wiesz, tu nie chodzi o odejście od biologicznej i anatomicznej roli matki( naturalnie jesteśmy stworzone do rodzenia). Bardziej chodzi o zastanowienie się nad poszukaniem równowagi w sobie, poprzez zadawanie pytań, w momencie pełnienia wielu ról równolegle – bycia żoną, partnerką, gospodynią domową, właścicielką firmy, liderką biznesu….. Te pytania są po to, by pomóc sobie w budowaniu swojej świadomości i z tego poziomu dokonywania wyborów. Tu chodzi również o świadome podejmowanie decyzji bez poczucia żalu lub z lęku. Są to decyzje do, a nie decyzje przed… Warto zadać sobie pytanie, kto we mnie podejmuje decyzje? A jest komu to robić. Do wyboru mamy dla przykładu umysł, otaczające pole energetyczne, duszę, emocje, ciało….mogą być też miksy:). W kwestii granicy samowystarczalności oraz dostępności, należałoby odnieść się do Nas ludzi, bez względu na płeć. Jest to bardzo indywidualna kwestia i wynika z poziomu postrzegania rzeczywistości. Natomiast-” Czy zostawić wszystko i wszystkich i mieć wszystko w żopie? Dla własnego rozwoju.” – A to ciekawe..( powiem za Jackiem Walkiewiczem). Każdy z Nas ma prawo wyboru i sam powinien podjąć decyzję, jak chce przeżyć życie. Paradoks polega na tym, że bez relacji z innymi nasze doświadczanie jest jednowątkowe i oderwane od otaczającego pierwiastka społecznego. Tylko wśród innych ludzi i budując wspólnoty, jesteśmy w stanie w pełni doświadczać życia. Im więcej zmiennych, bardziej intensywnych i niekoniecznie pozytywnych, produkt danego odcinka życia z pewnością będzie bardziej ciekawy rozwojowo. I kolejne pytanie; „Czy należy wyznaczać cel, gdzie chcę być za rok?” Odniosę się, pozwolisz, akademicko do odróżnienia sensu życia od celu życia. Otóż: sens życia to kierunek lub powód, a cele życiowe to konkretne kroki i zadania, które realizujemy. Wyznaczając sobie cele, chociażby poprzez stawiane pytania, wspieramy swoje poczucie sensu bycia obecnym jako jednostki świadome. I można w tym momencie, pogłębiając wątek, popełnić książkę…Marcinie, uważam subiektywnie, że nie wszystkiemu, co w naszym życiu wartościowe, warto nadawać ważność. Osobiście mam obszary życia, które są dla mnie wartościowe, ale nie nadaje im wysokiej ważności. Daję im płynąć. I tego poczucia płynięcia z nurtem życia, życzę Tobie, sobie i wszystkim, którzy tego chcą. Zapraszam również do czytania kolejnych artykułów w DAMOSFERZE. Pozdrawiam Urszula Kolasińska