Jak przetrwać jesienną chandrę?

Jak przetrwac jesienna chandre? zdjęcie główne 743f65e3e979c35ffb9420b3

Za oknem ciemno, słychać krople deszczu, jak uderzają o szybę. I jak w taki dzień wyjść z ciepłego, bezpiecznego łóżka? No jak?
Znacie to uczucie?
To uczucie, kiedy absolutnie nic się nie chce, a każda czynność to wysiłek na miarę wejścia na Mount Everest.
I uczucie przygnębienia, braku energii, zniechęcenia...

Jak się nie dać jesiennej chandrze?

Przygotowaliśmy dla was kilka sposobów, jak zmierzyć się z całą tą sytuacją. Zacznijmy jednak metodą małych kroków. Nie ma co rzucać się od razu na głęboką wodę, bo łatwo się zniechęcić całkowicie. Zaczynamy od drobnych zmian, które będziemy robić codziennie.

Siła nawyku.

Rusz tyłek!

Wszyscy wiemy, że sport to zdrowie i tak dalej. Jednak powoli, zacznijmy od codziennego rozruchu – 10 minut. Rozciąganie, powolne ćwiczenia. Ja robię to co rano.
Mam wrażenie, że po nocy ciało skrzypi i takie kilkuminutowe rozciąganie jest na wagę złota. Zauważyłam, że po pierwszych minutach, ciało się budzi, a mi się chce jeszcze kilka ćwiczeń do zestawu dodać. Lekkie ciężarki na ćwiczenie bicepsa? Czemu nie.

Woda!

Pijemy za mało wody. W moim przypadku, jak zaczyna mnie boleć głowa to przypominam sobie, że “hej, chyba dziś jeszcze nic nie piłam”. Serio, to potrafi być problemem, zwłaszcza jak gardło robi się suche jak pustynia, a jak wiadomo to sprzyja wszelakim infekcjom. Chcąc to zmienić, zainstalowałam sobie apkę przypominającą mi o piciu wody. Dostaje powiadomienia „Wypij szklankę wody. Teraz!”.
To jest proces, ośmiornica, bohaterka mojej aplikacji nie ma łatwo ze mną, ale jest lepiej niż gorzej. Także jakiś sukces, prawda?

Czytaj!

Książki to recepta na wszystko. Kocham czytać, nie zawsze jednak łatwo trafić na wartościową książkę. Ostatnia autorka, która naprawdę mnie zachwyciła, to Elena Ferrante. Zaczęłam przygodę z jej literaturą od trylogii neapolitańskiej „Genialna Przyjaciółka”. Porywająca historia, opowieść o Italii, masę przy okazji można się dowiedzieć ciekawych rzeczy.
Polecam bez zastanowienia.

Jednak oprócz beletrystyki, sięgam też po pozycje, które dają mi wiedzę. Od dłuższego czasu czytam książkę “Slow sex: uwolnij miłość”  autorstwa Hanny Rydlewskiej i Marty Niedźwieckiej.
Książka o seksie, relacjach, bliskości, fizyczności. W naszym społeczeństwie są to tematy tabu, mało wiemy o tym tak naprawdę – warto przeczytać.

Odłóż telefon i spotkaj się z ludźmi!

To choroba naszych czasów, zaczynamy przedkładać realne spotkania na siedzenie w telefonie.
Miewacie galopujące myśli, uczucie niepokoju, narastający stres po odsłuchaniu kolejnych “dobrych” wiadomości w tv/necie?
Macie, każdy z nas to już ma.
Także rzućmy w kąt te całe social media i wyjdźmy na spacer.
Wdech, wydech.

Balans w życiu, w każdej dziedzinie to klucz do dobrego samopoczucia.
Małymi krokami, ale dbajmy o siebie.

Magdalena Pałkus