Osławiona „grzesznica”. Trudna droga Ingrid Bergman

Była jedną z największych aktorek klasycznego kina, kimś znaczniej więcej niż typową gwiazdą Hollywood, a tym bardziej Ilsą z „Casablanki”, której produkcja była udręką. Jako muza Ingmara Bergmana, Alfreda Hitchcocka czy George’a Cukora Ingrid Bergman dowiodła emocjonalnej drobiazgowości w budowaniu kreacji, a także niezwykłej subtelności osnutej siłą jej ekranowej charyzmy. Szwedka, którą pokochano od Ameryki po Włochy, dla wielu stanowiła uosobienie wszelkich cnót. Gdy w latach 50. porzuciła rodzinę dla Roberta Rosselliniego, znalazła się jednak w ogniu skandalu i mierzyła z potępieniem.

Widmo śmierci

Ingrid Bergman urodziła się 29 sierpnia 1915 roku w Sztokholmie jako córka Niemki i szwedzkiego malarza. Związek jej rodziców był mezaliansem ze względu na majętne pochodzenie matki i artystyczne ubóstwo ojca. Różnice nie stanęły na przeszkodzie ich miłości, chociaż ta i tak zakończyła się wielką tragedią. Gdy Ingrid miała zaledwie dwa lata, matka niespodziewanie zachorowała i zmarła wskutek ciężkiego zapalenia wątroby. Fotografia kobiety będzie towarzyszyć przyszłej aktorce przez kolejne lata i podróże między kontynentami.

Justus Bergman okazał się dobrym ojcem dla małej. Zdruzgotany po nagłej stracie ukochanej przelał całą uwagę i miłość na córkę. Ingrid wspominała, że jej dzieciństwo było wspaniałe – ojciec dbał o to, aby miała wszystko, czego zapragnie. Zaszczepił w niej również artystyczną duszę. Sam marzył, aby córka w przyszłości została śpiewaczką operową. Lekcje śpiewu okazały się przydatne w ostatecznym zawodzie, ale uwielbiająca zabawę w przebieranki Ingrid szybko zapragnęła zostać aktorką. I dopięła swego – nawet wbrew kolejnemu nieszczęściu, które zgotował jej los.

W wieku 13 lat została sierotą. Justus zmarł na raka żołądka, a nastoletnia Ingrid trafiła pod opiekę jednej z sióstr ojca. Zaledwie pół roku później zmarła również i ona. Ingrid błąkała się po domach dalszych krewnych i przejawiała oznaki załamania nerwowego. Izolowała się od rówieśników, była cicha i wstydliwa, ze stresu dostawała wysypki i opuchlizny oczu.

Spełnione marzenia

Wujostwo, które zajmowało się jej wychowaniem, nie zamierzało hamować ambicji złamanej przez życie dziewczyny. Choć sami nie pochwalali braku stabilności zawodów artystycznych i widzieli Ingrid na stanowisku sekretarki, to ostatecznie zgodzili się, aby rozpoczęła naukę w Królewskim Teatrze Dramatycznym. Wykorzystała tę szansę najlepiej, jak potrafiła. Przezwyciężyła łzy i nieśmiałość, a profesorowie szybko przekonali się o skrytym talencie dziewczyny.

W tamtych czasach aktorstwo sceniczne było jeszcze bardziej uznane od gry przed kamerą niż w obecnym świecie. Film jawił się niektórym konserwatystom jako medium grzeszne i gardzące tradycyjną techniką. Podobnie jak niegdyś w Polsce, szwedzkie szkoły teatralne zabraniały ponadto studentom występów na ekranie w trakcie nauki. Ingrid otrzymała jednak propozycję nie do odrzucenia. Jej zjawiskowa aparycja i wysoki wzrost przyciągnęły uwagę filmowców, którzy zaangażowali dziewczynę do kilku epizodów, a w końcu komedii „Hrabia z Mostu Mnicha” (1935). Musiała wybierać – dalsza nauka albo kariera. Mimo protestów dyrektora, który groził jej niepowodzeniem w środowisku, Ingrid postawiła wszystko na jedną kartę, a ta okazała się prawdziwym asem.

Niemal z dnia na dzień stała się fenomenem szwedzkiego kina. Zaledwie rok od pierwszoplanowego debiutu zagrała w melodramacie, który z czasem otworzy jej drzwi do Hollywood – „Intermezzo” (1936). Scenariusz filmu powstał specjalnie z myślą o Bergman, a jej ekranowym partnerem został Gösta Ekman. Zdaniem Donalda Spoto „najgłębszą i skomplikowaną kreację” z tego etapu kariery stworzyła jednak w „Twarzy kobiety” (1938). Wykreowała w niej szantażystkę o zdeformowanej twarzy, a żeby uwiarygodnić postać stosowała specjalny stelaż, który po umieszczeniu w ustach dawał efekt opuchlizny.

Ameryka

W 1939 roku „Intermezzo” trafiło z angielskimi napisami do Stanów Zjednoczonych. Producent David O. Selznick – ówczesny specjalista od kasowych hitów („Przeminęło z wiatrem”, „Rebeka”) od razu wykupił prawa do remake’u i chciał, aby w filmową Anitę ponownie wcieliła się Ingrid. Chciał związać Bergman siedmioletnim kontraktem, ale ta odrzuciła ofertę – zawarła umowę wyłącznie na powtórzenie roli w amerykańskiej adaptacji, a po wykonaniu zdjęć wróciła do Sztokholmu.

Bergman od kilku lat była już szczęśliwą żoną stomatologa Pettera Lindströma i matką ich córki Pii. Myślała, że z powodzeniem połączy obowiązki domowe z karierą na rodzimym gruncie. Zdawała sobie sprawę z napiętej sytuacji politycznej Europy, ale nie przewidziała katastrofy.

Wybuch II wojny światowej sprawił, że spojrzała zupełnie inaczej na hollywoodzki kontrakt. Sukces remake’u „Intermezzo” pozwolił jej na jego przedłużenie przez kolejny rok. Z obawy o bezpieczeństwo bliskich i zawodową codzienność z początkiem 1940 roku Ingrid wyjechała do USA. Przez pierwsze miesiące z trudem odnajdywała ciekawe angaże, a David O. Selznick wypożyczał ją innym studiom m.in. przy okazji horroru „Doktor Jekyll i pan Hyde” (1941). W 1942 roku nadszedł jednak niespodziewany sukces, za którym kryła się istna… męka.

Zagraj to jeszcze raz, Sam

„Casablanca” (1942) uznawana jest dziś za melodramat wszechczasów, ale kulisy jej powstania wypełnia przede wszystkim rozgoryczenie głównych aktorów. Ingrid Bergman nie potrafiła dogadać się z partnerującym jej Humphreyem Bogartem, który w dodatku wpadał w irytację z powodu praktyk mających na celu ukrycie jego niskiego wzrostu (w scenach z Bergman sadzano go na poduszkach lub podstawiano platformy). Samą produkcję nazywał „kiczem”. Bergman była zaś sfrustrowana faktem, że nie znała finału historii mimo trwających zdjęć.

Nikt nie przewidywał tak wielkiego sukcesu. Już pierwsze recenzje zapowiadały pozytywny odbiór, ale to dopiero fala widzów szturmujących kina wraz z wprowadzeniem szerokiej dystrybucji w 1943 roku ukazała skalę zachwytu. Przypieczętowaniem triumfu była oscarowa gala, podczas której film zdobył statuetki w najważniejszych kategoriach: najlepszy film, scenariusz i najlepsza reżyseria.

W kolejnych latach Ingrid Bergman wykreowała lepsze role i to w lepszych filmach, ale to „Casablankę” osnuwa dziś mit, który podzielił pasjonatów kina. Trzy Oscary zapewniły jednak aktorce role w „Gasnącym płomieniu” (1944), „Anastazji” (1956) oraz „Morderstwie w Orient Expressie” (1974). Od 1945 roku należała do panteonu blondynek Hitchcocka, występując w filmach „Urzeczona” (1945), „Osławiona” (1946) i „Pod znakiem Koziorożca” (1949), który to ostatni mistrz suspensu nakręcił specjalnie dla aktorki – swej największej muzy przed odkryciem Grace Kelly i dozgonnej przyjaciółki.

Włoski temperament

Wszystko zdawało się układać pomyślnie. Kariera Ingrid galopowała, jej rodzina była szczęśliwa i spełniona. Pewnego dnia aktorka wybrała się do kina. Rzecz z pozoru zwyczajna. Seans odmienił jednak jej życie i zagroził pozycji budowanej przez dekady.

„Zdarzają się takie dni, które całkowicie zmieniają nasze życie. Zwykle nie zauważamy tego w chwili, gdy to się dzieje. Jednym z takich niezwykłych dni w moim życiu był ten, kiedy zobaczyłam w Los Angeles film „Rzym, miasto otwarte” – opowiadała aktorka w rozmowie z Charlotte Chandler.

Reżyserem wspomnianego dzieła włoskiego neorealizmu był Roberto Rossellini. Kompletnie oczarowana Ingrid napisała do niego list, w którym wyraziła chęć zagrania w jego następnym filmie. Kilka miesięcy później doszło do ich pierwszego spotkania. Rossellini przyjechał do Stanów Zjednoczonych po odbiór nagrody, ale zostawił w nich swoje serce. Stracił głowę dla Ingrid. Zwierzył się jej również, że wiele lat wcześniej podczas przebywania w schronie podczas bombardowań obejrzał trzy razy z rzędu „Intermezzo” z jej przełomową rolą.

W 1950 roku Ingrid Bergman przybyła do Włoch, aby zagrać w „Stromboli, ziemia Boga”. Ze stojącym za kamerą Rossellinim nawiązali płomienny romans. Nie chodziło tylko o fizyczność, sądzili bowiem, że są sobie przeznaczeni. Nie oznacza to, że nie czuli się winni. Ingrid nakreśliła pełen bólu i przeprosin list do męża, w którym wyjawiła mu prawdziwe uczucie względem Rosselliniego. Twórca był żonaty z projektantką Marcellą De Marchis, z którą miał dwóch synów. Unieważnienie małżeństwa otrzymał dopiero w austriackim sądzie.

Międzynarodowy skandal wisiał w powietrzu. Ingrid Bergman z ulubienicy Amerykanów została okrzyknięta dziwką, która złamała serce męża i córki. Oliwy do ognia dolewał fakt, że mimo braku rozwodu nosiła pod sercem dziecko Roberta. Doszło do tego, że pewien senator ze stanu Kolorado wniósł projekt ustawy chroniący mieszkańców „przed zgnilizną moralną, jaką zapoczątkowała pani Bergman”.

Zraniony Petter Lindström nie zamierzał iść jej na rękę. W wyniku rozwodu orzeczonego z winy Bergman odebrano jej córkę i zezwolono na jedno spotkanie w ciągu roku. Ingrid była załamana, nie chciała tracić córki. Nieustannie otrzymywała też listy z pogróżkami, w których dawni fani złorzeczyli jej nienarodzonemu dziecku i posyłali samą aktorkę „na stos”. Nie był to koniec dramatów. Po narodzinach syna w świetle włoskiego prawa nie można było podać nazwiska aktorki do rubryki „matka”, gdyż była żoną innego mężczyzny. W tym miejscu widniał wpis „nieznana”.

Gorycz

Ingrid uzyskała w końcu rozwód i wzięła cichy ślub z Rossellinim. W krótkim czasie powitali na świecie bliźniaczki: Isottę i Isabellę, późniejszą gwiazdę m.in. „Blue Velvet” Davida Lyncha. Podczas gdy telefon z Hollywood milczał na fali kontrowersji, Bergman grała w filmach drugiego męża, ale te nie odnosiły sukcesu.

Gdy mogli odetchnąć w domowym zaciszu, okazało się, że skandal nie był wart swej ceny. Mimo szczerych uczuć Ingrid Roberto Rossellini okazał się hedonistą i tyranem. Zdradzał żonę, zazdrościł jej pozycji w środowisku, odmawiał możliwości podejmowania współprac z innymi filmowcami, chociaż marzył o tym sam Federico Fellini. Po siedmiu wspólnych latach zażądał rozwodu. Z czasem udało im się wypracować więź graniczącą z przyjaźnią, która przetrwała do śmierci Rosselliniego w 1977 roku.

Osławiona

Serce Ingrid Bergman było złamane, ale na przekór fiaska wielkiej miłości, los uśmiechnął się do niej w innych dziedzinach życia. Po latach milczenia udało jej się odbudować przyjazną relację z pierwszą córką Pią. Tworzyła również szczęśliwy dom dla swych trzech pociech ze związku z włoskim reżyserem.

Udało jej się też powrócić na amerykański ekran i ponownie zaskarbić względy odbiorców. Dzięki wstawiennictwu Cary’ego Granta zagrała w „Niedyskrecji” (1958), sporym echem odbiła się ponadto zapowiadająca rewolucję obyczajową komedia „Kwiat kaktusa” (1969). Na kilkanaście lat Ingrid odnalazła ponadto spokój u boku trzeciego męża, poznanego w Paryżu producenta teatralnego Larsa Schmidta.

Wydawało się, że mężczyzna dawał jej wsparcie i spokój, aż nadszedł 1975 rok oraz informacja, która zgotowała aktorce ponowne piekło – skok w bok Larsa poskutkował ciążą kochanki.

Doszło do rozwodu. W tym czasie Ingrid mierzyła się też z poważnymi problemami zdrowotnymi i rakiem piersi. Po raz ostatni wystąpiła w dziele Ingmara Bergmana „Jesienna sonata” (1978), a przejmująca rola matki, która przed laty umieściła niepełnosprawną córkę w zakładzie, przyniosła jej nominację do Oscara.

Odeszła 29 sierpnia 1982 roku – w dniu swoich 67. urodzin.

Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj


Inne w kategorii

PARTNERZY