Radca prawny i właścicielka marki kosmetycznej – czy te światy da się połączyć?
Katarzyna Krauss: Jesteś radcą prawnym, prowadzisz kancelarię, a jednocześnie stworzyłaś markę kosmetyczną. To połączenie wydaje się dość nieoczywiste. Jak doszło do tego, że świat paragrafów spotkał się ze światem kosmetyków?
Klaudyna Jarzec-Koślacz: Trudne pytanie. Czasami człowiek zamknięty jest w swoich myślach, w swoim świecie, a przede wszystkim marzeniach do tego stopnia, że widzi tylko swój punkt widzenia, że rzeczy nieoczywiste stają się normalne. Odkąd pamiętam, ja lubię świat biznesu. Postrzegam to w kategoriach kolejnej działalności gospodarczej, za którą stoi coś przyjemnego i eleganckiego. Jakiś czas temu odbyłam też rozmowę sama ze sobą i stwierdzałam, że największe szczęście, radość i spełnienie daje mi tworzenie, wymyślanie czegoś nowego. Do tego jest to firma rodzinna, więc każdy członek mojej rodziny ma w tym swój udział i w tym widzę wielką moc i radość.
W środowisku prawniczym wciąż pokutuje przekonanie, że prawnik powinien być zachowawczy i skupiony wyłącznie na swojej praktyce. Czy spotkałaś się z komentarzami, że własna marka kosmetyczna „nie przystoi” radcy prawnemu?
Mam wrażenie, że środowisko prawnicze już jakiś czas temu odeszło od takiego schematu. Dziś wielu prawników prowadzi równolegle inne biznesy, angażuje się w różne projekty czy rozwija swoje pasje. I myślę, że jest to wręcz wartością dodaną. Pokazuje naszą sprawczość, przedsiębiorczość, ale też to, że jesteśmy po prostu ciekawymi ludźmi, którzy mają różne zainteresowania i nie zamykają się wyłącznie w świecie prawa.
Spotykam się z ciekawością i pozytywnym odbiorem tego, co robię. I chyba najbardziej pozytywne komentarze usłyszałam od innych prawniczek.
Czy uważasz, że zawód zaufania publicznego ogranicza przedsiębiorczość? Gdzie kończy się profesjonalizm, a zaczyna przestrzeń na realizowanie własnych pasji i budowanie innych biznesów?
Przedsiębiorczość rozumiem przede wszystkim jako pewną cechę charakteru, zbliżoną do zaradności, sprawczości i umiejętności przekuwania pomysłów w konkretne działania. Jest ona potrzebna również do prowadzenia kancelarii, bo kancelaria jest przecież działalnością gospodarczą, choć działalnością szczególną, bo nierozerwalnie związaną z wykonywaniem zawodu zaufania publicznego.
Zaufanie publiczne jest ogromnym zobowiązaniem wobec społeczeństwa, klientów, ale również wobec samego siebie. Dlatego dla mnie profesjonalizm nie kończy się nigdy. Towarzyszy prawnikowi nie tylko w życiu zawodowym, ale również prywatnym.
Jednocześnie uważam, że dobry prawnik powinien mieć pasje, ciekawość świata i ludzi, własne zainteresowania. Jednym z nich może być właśnie tworzenie i rozwijanie biznesów. Tym bardziej, że jako prawnicy sami często towarzyszymy klientom przy budowaniu ich przedsięwzięć. Osobiście uwielbiam pomysły niektórych moich klientów i bardzo się cieszę, że na swojej drodze zawodowej mogłam czasami stać się choćby niewielką częścią powstawania nowego biznesu. To jest jedna z tych rzeczy w mojej pracy, które dają mi naprawdę dużo satysfakcji.
Czy prowadzenie kancelarii nauczyło Cię czegoś, co dziś wykorzystujesz przy budowaniu Maryann Cosmetics?
Myślę, że przede wszystkim bardzo ułatwiło mi cały proces. Założenie spółki, rejestracja znaku towarowego czy rejestracja w BDO to kwestie, które dzięki doświadczeniu prawniczemu przeszły bardzo sprawnie. Wiedziałam, jakie kroki trzeba podjąć, na co zwrócić uwagę i w jakiej kolejności działać.
Prowadzenie kancelarii nauczyło mnie też, że przy tworzeniu biznesu warto od początku zadbać o jego formalne i prawne podstawy. Dużo łatwiej buduje się markę, kiedy pewne rzeczy są dobrze poukładane już na starcie.
A odwrotnie – czy tworzenie marki beauty zmieniło Cię jako przedsiębiorczynię i prawniczkę?
Na tę chwilę niczego nie odnotowałam. Myślę, że jest na to za wcześnie. Dużo nauki przede mną. Ale ostatnio doszłam do wniosku, po chwilowym zwątpieniu, że nauka jako sam proces, jest najważniejsza. Według mnie człowiek żyje pełnią życia tylko wtedy kiedy uczy się, tworzy i działa.
Czy zdarza się, że klienci kancelarii dowiadują się o Twojej drugiej działalności? Jak reagują na takie połączenie?
Zdarzają się takie sytuacje, aczkolwiek ja bardzo te dwie rzeczy oddzielam. Maryann Cosmetics to spółka rodzinna.
Klienci reagują pięknie i bardzo im za to dziękuję. Są zaciekawieni, zadają pytania. Moi klienci są wspaniałymi ludźmi, nieszablonowymi.
O odwadze
Czy pamiętasz moment, w którym pomyślałaś: „Jeżeli nie zrobię tego teraz, będę tego żałować”?
Doskonale pamiętam ten moment, bo to była rozmowa telefoniczna z Tobą, Kasiu. 😊 A ta rozmowa odbyła się dwa lata po tym, jak wpadłam na ten pomysł, czyli myślałam bardzo długo. To długie myślenie zupełnie nie było w moim stylu.
Co było trudniejsze – stworzyć kancelarię czy stworzyć własną markę kosmetyczną?
Akt tworzenia jest prosty w obu przypadkach. Prowadzenie jest wyzwaniem zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku. Prowadzenie działalności gospodarczej jest wymagające, zaskakujące i nieprzewidywalne, szczególnie w środowisku ciągle zmieniających się przepisów. 😊 Sam pomysł to dopiero początek. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się wtedy, kiedy trzeba ten pomysł rozwijać i konsekwentnie prowadzić biznes.
Jako prawniczka na co dzień analizujesz ryzyko. Czy ten sposób myślenia pomagał Ci w rozwijaniu nowego biznesu, czy czasem wręcz przeszkadzał?
Zupełnie inaczej analizuje się ryzyko dla innych, a inaczej dla siebie. Różnica polega przede wszystkim na tym, kto ostatecznie podejmuje decyzję i ponosi jej konsekwencje. Przy własnym biznesie to ja podejmuję decyzje. A ja akurat lubię je podejmować i nie mam z tym problemu. Dla siebie łatwiej mi się ryzykuje.😊
Teraz dużo mówi się o tym, że prawnicy powinni być partnerami dla biznesu, a nie go hamować. Wydaje mi się, że musimy pokazać, że naprawdę wiemy o co w tym wszystkim chodzi.
Narodziny Maryann Cosmetics
Dlaczego zaczęłaś od perfum? Co sprawiło, że postanowiłaś wejść właśnie do tej branży?
Zapach zawsze był dla mnie bardzo ważny. Jest częścią pierwszego wrażenia, zarówno przy spotkaniu z drugą osobą, jak i przy wejściu do pomieszczenia. Zwracam uwagę na zapach każdego kosmetyku, nie tylko perfum, ale też kremów, balsamów, szamponów. Jeśli coś ładnie pachnie, kupuję bez zastanowienia.
Od pomysłu do gotowego flakonu prowadzi długa droga. Co najbardziej zaskoczyło Cię podczas całego procesu?
Chyba to, że wszystko szło zgodnie z planem.😊
Wybierając zapach, kierowałaś się przede wszystkim własnym gustem czy myślałaś o konkretnej kobiecie, która będzie go nosić?
Kierowałam się własnym gustem, ale miałam też dużo przemyśleń na temat wyzwań, z którymi mierzą się kobiety. Chciałabym, żeby każda kobieta czuła się piękną, miała czas dla siebie, dostrzegała siebie jako osobę nie jako rolę, którą wykonuje. Nie lubię też stereotypów, np. że piękna kobieta nie może być mądra. Chciałabym, żeby kobiety nie były tak zmęczone i przytłuczone obowiązkami.
Jakie emocje i wartości chciałaś zamknąć w swojej marce?
„Siła zamknięta w subtelności” – to hasło Maryann i właściwie najlepiej oddaje emocje i wartości, które chciałam przypisać tej marce. Zależało mi na połączeniu siły i delikatności, bo nie uważam, żeby te dwie cechy się wykluczały. Wręcz przeciwnie – siła nie zawsze musi być demonstracyjna. Może być spokojna, elegancka i subtelna.
Czy pamiętasz moment, kiedy po raz pierwszy pomyślałaś: „To właśnie jest moja marka”?
Ja to trochę celebruję i powtarzam ten moment co jakiś czas. Siadam sobie z kawą, biorę do ręki białe pudełeczko i uśmiecham się do kolibra, który mnie nieustannie zachwyca.
Kobieta, przedsiębiorczyni, twórczyni
Prowadzenie kancelarii i rozwijanie marki kosmetycznej to dwa wymagające biznesy. Jak wygląda Twoja codzienność? Masz jakiś sposób na zachowanie równowagi?
Moja codzienność to ciągła zmiana. Szybkie podejmowanie decyzji. Często w stresie. To nie jest dla każdego. Ale też stagnacja, praca od 8 do 16 nie jest dla mnie. Nie szukam równowagi. Lubię dynamikę swojego życia. Lubię, kiedy dużo się dzieje. Brakuje mi czasu na czytanie książek w dużej ilość. Nie kilka stron dziennie, tylko tak żeby się zatracić i zapomnieć o otaczającym świecie. Z dużym stresem radzę sobie jeżdżąc na rowerze, a jak już jestem bardzo przemęczona, przytłoczona i przebodźcowana to jadę nad Bałtyk.
Mam wrażenie, że coraz więcej kobiet nie chce zamykać się w jednej zawodowej szufladce. Czy Twoja historia jest dowodem na to, że można z powodzeniem realizować kilka zawodowych marzeń jednocześnie?
Kobiety od zawsze są wkładane w różne szufladki i pełnią wiele ról. Nie wszystkie z nich wybierają same. Nie wszystkie też przynoszą im radość. Dla mnie ważne jest to, żeby mieć świadomość, czego naprawdę chcę, i odwagę, żeby za tym pójść. Moja historia to historia o osobie, która zawsze chce więcej i sama nie wie, dlaczego jakaś niewidzialna siła pcha ja w nowe obszary.
Co powiedziałabyś kobiecie, która od dawna nosi w sobie pomysł na własny biznes, ale wciąż boi się zrobić pierwszy krok?
Musi zapytać siebie, czy chce, aby to zawsze pozostało tylko marzeniem. Ja uwielbiam marzyć, a potem realizować swoje marzenia i okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne. Mam jednak takie jedno marzenie, które chcę, aby na zawsze pozostało tylko marzeniem.
Po czym poznasz, że Maryann Cosmetics odniosła sukces? Po liczbie sprzedanych flakonów czy po czymś znacznie ważniejszym?
Nie czekam na sukces. Radość, jaką daje mi ta marka, już jest dla mnie sukcesem.
Gdybyś miała opisać siebie trzema zapachami, jakie by one były?
Lawenda, bo ma nieoczywisty zapach. Kiedyś go nie lubiłam. Dopiero z czasem go pokochałam. Bryza morska za wolność i spokój. Paczula za intensywność i charakter.
Gdybyś mogła zamknąć w perfumach jedno przesłanie dla kobiet, które każda z nas nosiłaby każdego dnia na swojej skórze – jakie by ono było?
Jesteś silniejsza niż myślisz, ale pamiętaj delikatność też jest Twoją wielką mocą. Never give up. Zrób sobie małą przyjemność. Chwilę odpocznij i działaj.





