Chwila
Zatrzymujemy się na chwilę dłużej, gdy na nowotwór zachoruje jakaś znana osoba, aktorka czy piosenkarka. Kibicujemy jej i trzymamy kciuki, żeby wyzdrowiała. Gdy jednak umiera, wstrząsa to na chwilę nami i obiecujemy sobie częstsze wizyty u ginekologa, regularniejsze badania i poszerzenie wiedzy na temat nowotworów. Niesione przez falę strachu trafiamy w końcu do lekarza i pytamy o badania genetyczne.
Fachowiec od USG piersi, ponoć bardzo wybitny specjalista w swojej dziedzinie, zapytany o konieczność robienia badań genetycznych obśmiewa pytanie i sugeruje obcięcie piersi, bo przecież wtedy będzie pewność, że nowotworu tam nie będzie. Niestety mnie spotkał taki dialog i nawet historia nowotworów w mojej rodzinie nie sprowokowała pana doktora do pochylenia się nad tematem. Zaszokowana odpowiedzią, jednak również z uśpioną czujnością, usprawiedliwiona przed samą sobą, wracam do starych nawyków, które nazywam profilaktyką, a do końca takimi nie są.
Choroba
Gdy zachorowała moja mama, zaczynam za namową lekarza z onkologii przy ulicy Wawelskiej, szukać miejsc, gdzie zostałabym objęta programem ochrony obciążonych genetycznie. Moje poszukiwania spełzają na niczym, wszędzie odprawiają mnie z kwitkiem lub wyznaczają niewiarygodnie odległe terminy.
Choroby tzw. kobiece, nowotwory piersi, szyjki macicy, jajników to także ciągle temat tabu. Nie rozmawiamy raczej o tym problemie w domach, nie poruszamy tego tematu z koleżankami, gdyż jest to ciągle wstydliwe, chociaż jesteśmy przecież świadomymi i nowoczesnymi kobietami.
Warto jednak pamiętać o tym, że osoby obciążone rodzinną skłonnością do nowotworów, część z tych mutacji dziedziczą. To czy się zachoruje nie jest jednak jedynie kwestią obciążeń dziedzicznych, czy jak twierdzą niektórzy, szczęścia bądź jego braku.
Realne zagrożenie
Każdy powinien doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że nowotwór jest realnym zagrożeniem nie tylko dla naszego zdrowia, ale również życia.
Na co dzień o tym nie myślę, może i dobrze, bo nie można dać się zwariować, jednak przychodzą takie momenty, gdy lęk wkrada się w moje myśli i kręci czarne scenariusze. Czuję się wtedy trochę bezbronna, bo „wróg” może zaatakować w każdej chwili. Dlatego niezmiernie cieszę się, że poznałam wspaniałe Kobiety z Fundacji Kwiat Kobiecości, które po poznaniu mojej rodzinnej historii, pokazały mi, że nie jestem z tym problemem sama. Wiem, że badania genetyczne są koniecznością, a ich wynik stanowić będzie o częstotliwości moich badań.
Świadomość
Kontakt z kampanią „Diagnostyka jajnika – twoja historia nie musi być złośliwa” wpłynął na moją świadomość. Dziś już wiem, że są lekarze, którzy nie zostawią mnie z tym problem samą. Mam też przekonanie, że sama profilaktyka nie wystarczy, a obecność mutacji w genach BRCA może spowodować rozwiązania operacyjne, na które jestem gotowa, bo chcę żyć dla siebie i mojego nastoletniego syna.
Proszę porozmawiajcie ze swoimi mamami, zapytajcie na co chorowały Wasze babcie i prababcie, dziadkowie ze strony taty – to bardzo ważne i istotne informacje, które mogą uratować Wasze życie. Bądźcie świadome i podejmijcie słuszne kroki, aby „on” Was nigdy nie zaskoczył.
Zgłoś się do Fundacji Kwiat Kobiecości, dowiedz się więcej i zrób badanie na obecność mutacji w genach BRCA.
Tekst: Edyta Gawarska



