Andrzejki – maz z klucza zdjęcie główne 7591beb1df026c87033fc581

Andrzejki – mąż z klucza

Andrzej – chłop mocny na ciele i umyśle. Swą inteligencję i zdobytą wiedzę wykorzystuje w praktyce. Jeśli tylko chce, uczy się nieźle. Lubi emocje, sport, gry losowe. Pomocny w potrzebie i koleżeński. Lubią go dziewczęta, ale w tej mierze jest wybredny. To elegant żądny sławy, majątku i kobiet. Choleryk o żywym usposobieniu. Niezależny i pełen ideałów.  Taki jest Andrzej, a św. Andrzej od andrzejek pochodził z Betsaidy w Galilei. Był rybakiem i uczniem Jana Chrzciciela. Jezusowi przedstawiał pogan, którzy chcieli go poznać. Zginął w Achai (Grecja) na krzyżu ustawionym pochyło w kształcie litery X – stąd nazwa krzyż Św. Andrzeja. Był założycielem kościoła  w Bizancjum. Obieżyświat, podróżował po wielu krajach, głosząc naukę Chrystusa.

Andrzejki zawdzięczamy Grekom, gdzie powstały wróżby św. Andrzeja. Etymologicznie imię Andrzej pochodzi od połączenia greckiego aner, andrus, co oznacza mąż, mężczyzna  i Andreas – Andrzej. Św. Andrzej mógłby być rozdawcą mężów. Andrzejki to święto panieńskie i obchodzone jest pod koniec listopada w wigilię imienin Andrzeja.

Pierwsza wzmianka literacka, dotycząca ludowej tradycji pojawiła się w XVI wieku.  W „Komedii Justyna i Konstancji” Marcina Bielskiego z 1557 roku . Panna służebna radzi dziewczynie:
„ Nalejcie wosku na wodę
Ujrzyjcie swoją przygodę
Słuchałam od swej macierzy
Gdy która zmówi pacierze
W wigilię Andrzeja świętego
Ujrzy oblubieńca swego”

29/30 listopada w wieczór św. Andrzeja bawiły się tylko panny na wydaniu. Czekały na ten dzień cały rok, aby dowiedzieć się jak potoczą się ich losy matrymonialne. Wróżyły sobie same, lub spotykały się w grupach, by wspólnie odkrywać swoją przyszłość. (W dniu świętego Andrzeja, dziewkom z wróżby nadzieja). Dawniej wierzono, że w noc andrzejkową swoją magiczną moc roztaczały chochliki, wróżki, duchy.

Kawalerowie natomiast byli ciekawi, jaka dziewka jest im pisana i też wróżyli, ale parę dni wcześniej, 24/25 listopada, w wigilię Św. Katarzyny. („Dziś Ci wróży Katarzyna, jaka czeka Cię dziewczyna”).   Święto to zostało zapomniane, natomiast andrzejki przetrwały i cieszą się popularnością do dziś. Znane są przysłowia ludowe, które nawiązują do tego święta. Do najbardziej znanych należą te, które mówią, że „Święty Andrzej wróży szczęście i szybkie zamęście”, czy „Na świętego Andrzeja trza kożucha dobrodzieja”.

To święto znane i celebrowane jest nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, niemieckojęzycznych kantonach Szwajcarii, na Słowacji, w Czechach, Rosji, Rumunii, na Ukrainie i Białorusi oraz w krajach śródziemnomorskich, zwłaszcza w Grecji.

W wigilię św. Andrzeja w całej Polsce panny w domu lub podczas mszy św. w kościele albo w cerkwi modliły się o dobrego męża. W domu organizowały spotkania towarzyskie we własnym gronie, a główną atrakcją były wróżby, które traktowano z powagą. Mężczyznom nie wolno było uczestniczyć w tych spotkaniach, a kobiety zamężne mogły tylko pomagać.

Na Rzeszowczyźnie w obejściach rozpalano ogniska, zwane ogniami św. Andrzeja, które miały strzec domu przed złymi duchami. Do ognia wrzucano zioła i bukiety uprzednio poświęcone. Dziewczyny wdychając dym z ogniska miały zapaść w sen, w którym miał się przyśnić przyszły małżonek.

Na Kresach Wschodnich dziewczyny siały na skraju pola ziarna lnu lub konopii, zagrabiały je męskimi spodniami, by do domu przyszedł miły sercu kawaler. Czynność, podczas której wypowiadano zaklęcia, musiała zostać wykonana w tajemnicy i bez żadnych świadków.

Podobny zwyczaj był kultywowany w Prusach Wschodnich. Zwano go sianiem ogrodów św. Andrzeja. Sypiące w nocy owies panny wypowiadały zaklęcie”: „Mój drogi Andrzeju, sieję, sieję owies, by ukazał się mój ukochany”.

Na Kujawach i w Małopolsce dziewczęta wróżyły w ten sposób, że stawały w kole, do środka wpuszczały gąsiora i ta, do której ptak podszedł, pierwszy miała wyjść za mąż.

Na Mazowszu dziewczęta kładły na ławie koło domu placki posmarowane tłuszczem i przyprowadzały psa. Dziewczyna, której placek został zjedzony jako pierwszy, najwcześniej miała wyjść za mąż.

W okolicach Tarnowa panny układały w rządku nóżki cielęce i czekały, którą z nich zje pies.

Na Rusi Karpackiej przyprowadzano kota, który z kolei wybierał ciasteczka.

W pozostałych regionach rozsypywano okruszki chleba na podłodze, po czym wpuszczano koguta. Kolejność zjadanych przez niego okruszków miała odpowiadać kolejności zamążpójścia dziewczyn.

Na Podolu znana była wróżba, polegająca na liczeniu kołków w płocie. Dziewczyny spacerujące wzdłuż płotu miały dotykać każdego kołka, mówiąc na przemian „kawaler” i „wdowiec”. Ostatni kołek mówił o tym, czy wyjdą za mąż za wdowca czy kawalera.

Panienki z Lubelszczyzny nalewały wody do wiadra i wkładały woskowe świeczki, położone na łupince orzecha. Połączenie świeczek oznaczało zamążpójście, zgaśnięcie – śmierć w niedługim czasie.

Inną wróżbą było chowanie pod odwrócone miski listka, koronki i czepka. Wyciągnięcie listka było symbolem staropanieństwa, koronki – wstąpieniem do zakonu, czepka – zamążpójścia. W innych regionach pod talerzami chowano  pierścionek, wstążkę lub różaniec.

Na wschodzie Polski dziewczyny podpalały kłębuszki kądzieli. Jeżeli uleciały do góry i połączyły się oznaczało to dozgonną miłość.

Na ziemi sanocko-krośnieńskiej, dziewczyny szyły z przędzy lalki, które stawiały pod ścianą. Jeśli lalki spadły na siebie oznaczało to powodzenie w życiu miłosnym. W przeciwnym razie panna nie mogła liczyć na zainteresowanie chłopców.

Ciekawostką jest organizowanie tzw. komaszni, czyli uczty, na którą zapraszano księdza. Był to zwyczaj prawosławny. Specjalni kucharze gotowali potrawy, a wszyscy uczestnicy biesiady bawili się do białego rana.

Na Litwie w przeddzień wigilii św. Andrzeja obchodzono żałobki. Zamawiano msze święte za bliskich zmarłych. Po mszy gospodarz zapraszał gości do domu na wystawną ucztę, a ubogim rozdawał jałmużnę – jedzenie i pieniądze. W tym samym czasie dziewczęta w osobnym pokoju organizowały spotkanie we własnym gronie.

W całej Polsce był znany zwyczaj lania na wodę roztopionego wosku lub ciekłego ołowiu albo cyny. Z zastygłej masy lub cienia rzucanego na ścianę wróżono, próbując dostrzec sylwetkę ukochanego wraz z atrybutami. Strzelba oznaczała, że będzie myśliwym, drzewo – ogrodnikiem lub drwalem, książka – urzędnikiem lub nauczycielem. Istotny był tu klucz, przez który lało się wosk, cynę lub ołów. Początkowo musiał być to klucz od poświęconych drzwi, np. zakrystii albo głównego wejścia do kościoła. Klucz symbolizował przejście między światem żywych i umarłych. Bywał amuletem lub przynosił pecha.

Najważniejsze w andrzejkach były sny, bowiem w snach miał się pojawiać oblubieniec. Panny w ten dzień musiały pościć, a na kolację zjadały słonego śledzia ( w niektórych regionach słony placek). Przed snem siedem razy odmawiały pacierz, kończąc go zaklęciem:
„Święty Andrzeju
Mój dobrodzieju
Kto ma moim być
Niech mnie poda pić”.

Mężczyzna, który ukaże się dziewczynie we śnie z kubkiem wody, zostanie jej mężem. Pewnie słony śledź zjedzony przed snem wywoływał marzenia senne o podaniu kubka wody.

Tradycją było też ucinanie gałązki z drzewa czereśniowego lub wiśniowego i wstawianie do wazonu. Jeśli gałązka zakwitła w Boże Narodzenie oznaczało to zamążpójście.

Dawniej stawiano też naczynie z wodą, na które kładło się w poprzek łuczywko, wiórki lub słomkę. Panna idąc spać, wzywała ukochanego, by ją szczęśliwie przeprowadził przez ten most. Jeśli życzenie się spełniło wróżyło to dobre małżeństwo.

Panny słuchały też szczekania psa, bowiem w zależności od tego, z której strony szczekał, stamtąd miał przyjść przyszły mąż. Szczek psa był również istotny. Świadczył o zdrowiu mężczyzny. Głośne i mocne szczekanie zapowiadało młodzieńca w pełni sił, skowyt – że mąż będzie chorowity, szczek chrapliwy – że narzeczony będzie stary.

W innych regionach  dziewczęta wymiatały śmieci z izby i obserwowały, w którą stronę wiatr je poniesie, z tej strony miał przybyć przyszły małżonek.

Istotne było też imię oblubieńca. Aby się o tym dowiedzieć przerzucano z zamkniętymi oczami kartki kalendarza i zatrzymywało się w dowolnym miejscu. Pisano również na kartkach atramentem sympatycznym (octem lub rozpuszczonym kwaskiem cytrynowym) imiona męskie.  Dziewczyna losowała jedną karteczkę, ogrzewała nad płonącą świecą i odczytywała imię.

Panny stosowały też inną taktykę, aby poznać pierwszą literę imienia ukochanego. Obierały cienko skórę jabłka, aby była jak najdłuższa, następnie zarzucały obierką przez ramię do tyłu. Kształt w jaki się ułożyła obierka to pierwsza litera imienia przyszłego męża.

Wycinano też serca z papieru, na którym wypisywano imiona chłopców. Panny przekłuwały serce igłą, a imię które trafiły, należało do przyszłego męża. Jeśli igła przekłuła puste miejsce – daleko było jeszcze do żeniaczki.

Kolejną wróżbą były zasłyszane pod oknem sąsiada rozmowy. Jeśli pierwszym usłyszanym w toku rozmowy było słowo tak, wówczas miało dojść do małżeństwa, jeśli było to słowo nie, to jeszcze nie była pora na zamążpójście.

Panny, aby poznać w jakim wieku wyjdą za mąż brały pierścionek i zawieszały go na sznurku, następnie wkładały go do szklanki wypełnionej do połowy wodą, trzymając go nieruchomo. Pierścionek po chwili  sam się rozkołysał i uderzał o ścianki szklanki. W ten sposób liczba uderzeń miała odpowiadać liczbie lat, kiedy panna wyjdzie za mąż.

Stawianie butów jeden za drugim w kierunku drzwi również było wyznacznikiem rychłego zamążpójścia. Właścicielka i właściciel buta, którego but jako pierwszy przekroczy próg najprawdopodobniej zmieni swój stan cywilny.

Andrzejki jako okres graniczny, wyznaczający czas przedświąteczny, ma swój przesąd. Te sklepy, których witryny zostały przystrojone świątecznie przed 30 listopada, nie będą miały zbyt dużej pomyślności w nadchodzącym roku.

Dzisiaj  andrzejki mają trochę inny wymiar. Są przede wszystkim huczną zabawą przed adwentem. Jednak coś z tradycji się zachowało. Najczęściej lejemy wosk przez klucz i próbujemy odgadnąć  naszą przyszłość i kto nam pisany.  Magiczny klimat w ten dzień, przepowiednie już nie są  tak intensywne jak dawniej, ale coś z niego pozostało. W końcu każdy jest ciekawy choć odrobiny swojej przyszłości, a  może i  spełnienia marzeń.

Angelika Grobelna

Partnerzy