Więcej...

    Urban chic – prawdziwy styl Jackie Kennedy Onassis

    Była jedną z najczęściej fotografowanych kobiet na świecie. Pierwsza Dama, amerykańska święta, skandalistka, wreszcie – wzór kobiety nowoczesnej. I zawsze – ikona stylu. A jej styl ewoluował. Dla wielu Jackie Kennedy Onassis pozostaje inspiracją i uosobieniem ponadczasowej elegancji. Szczególnie stylizacje z ulic Manhattanu, jej osobista interpretacja urban chic, wzbudzają zainteresowanie współczesnych projektantów, znawców mody, dziennikarzy modowych i kobiet stawiających na nieśmiertelną klasykę – ale klasykę z pazurem.

    Debiutantka

    Jacqueline Bouvier była panną z dobrego domu. Odniosła sukces na balu debiutantek i podjęła studia na prestiżowych uczelniach – Vassar College, George Washington University, paryskiej Sorbonie. Stała się erudytką, poliglotką i estetką. Uwielbiała to, co piękne. Czy urodziła się z dobrym smakiem, czy to rzecz nabyta – nieistotne. Mówiono, że młodsza siostra Jackie, Lee, miała lepsze wyczucie koloru i faktury, ale to starsza miała stać się ikoną.

    Jako młoda dziewczyna Jackie była dość zachowawcza. Stawiała na elegancję w stylu preppy z  wyraźnymi wpływami francuskimi i wschodniego wybrzeża. Na początku i pod koniec lat 50. garderoba panny Bouvier – później pani Kennedy – utrzymana była w duchu dyskretnego luksusu.

    Słynna suknia ślubna Jackie z 1953 roku (autorstwa afroamerykańskiej projektantki Ann Lowe) była zaprzeczeniem gustu panny młodej i wynikiem nacisku przyszłego teścia, Joe Kennedy’ego. Jackie wyznała później w wywiadzie, że gdyby decydowała sama, wybrałaby coś prostszego i bardziej nowoczesnego. To rzadko przywoływany fakt, który komplikuje obraz „absolutnej władzy Jackie nad własnym stylem”. Tę władze miała przejąć znacznie później.

    Camelot

    Jako żona senatora, później kandydata na prezydenta i wreszcie – 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jackie nie mogła swobodnie kształtować swojego image’u. Poszukiwano pewnego kompromisu między jej gustem a oczekiwaniami klanu Kennedych i waszyngtońskim protokołem.

    Z powodu jej zamiłowania do europejskiej mody, jej formalne stroje charakteryzowały się czystymi, eleganckimi liniami. Skłaniała się ku dekoltom w łódkę, sukienkom bez rękawów, spódnicom w kształcie litery A i krótkim żakietom inspirowanym paryskim krawiectwem. Preferowała klasyczne akcenty – perły, delikatne broszki, szykowne paski w talii i eleganckie szale były jej ulubionymi dodatkami. Styl Jacqueline Kennedy jako Pierwszej Damy (w latach 1961–1963) łączył klasyczną amerykańską odzież sportową z europejskim wyrafinowaniem, tworząc kultowy „look Jackie”.  Dominowały pastele.

    Znakomitą część strojów Jackie zaprojektował Oleg Cassini, ale Pierwsza Dama miała też swoje ulubione francuskie marki: Chanel, Givenchy i Diora. Aby uspokoić krytyków politycznych, którzy chcieli, żeby nosiła ubrania amerykańskiej produkcji, często zlecała krajowym producentom tworzenie kopii tych francuskich projektów. To był kolejny kompromis.

    Pani Kennedy nosiła kapelusze typu „pillbox” projektowane głównie przez Halstona, do tego białe rękawiczki. Duże okulary przeciwsłoneczne dodawały nuty tajemniczości i hollywoodzkiego glamouru. I rzeczywiście, już wtedy Jackie wzbudzała zainteresowanie zupełnie innego rodzaju niż jej poprzedniczki mieszkające przy Pennsylvania Avenue. Jackie była gwiazdą. A gdy Jack Kennedy zażartował, że w Paryżu „jedynie towarzyszył pani Kennedy” – niekoniecznie był to żart. Każdy chciał zobaczyć Jackie. Każda kobieta chciała mieć jej garderobę lub choćby jej dobry smak. A że JFK łapał się za głowę i powtarzał: „Ona puści mnie z torbami”. …No cóż.

    Gdy amerykańska święta nie chce być świętą

    22 listopada w Dallas życie Jackie Kennedy zmieniło się na zawsze. Prezydent padł od strzałów, a cała Ameryka zobaczyła ją – młodą wdowę – w różowym kostiumie pokrytym smugami krwi. Jackie stała się amerykańską świętą. Uosobieniem godności, siły i kobiecej odwagi. Ale ten podziw nie był bezgraniczny.

    17 października 1968 roku Jackie Kennedy i grecki miliarder Aristotelis Onassis ogłosili, że za trzy dni wezmą ślub. Rozpętała się prawdziwa burza. Media szalały, nawet Watykan potępił małżeństwo. Ale Jackie pragnęła wolności. I Onassis tę wolność zaoferował. Nie tylko gwarantował bezpieczeństwo finansowe, ale także wyzwolenie od mitu „amerykańskiej świętej”.

    Na ślub z Arim panna młoda wybrała suknię od Valentino – beżową koronkową kreację z golfem, perłowymi guzikami i rękawami biskupimi, z plisowaną spódnicą skróconą powyżej kolan. Wyglądała pięknie i dziewczęco. Tak jak chciała wyglądać.

    Jackie weszła w nową erę ze zmienionym wizerunkiem. Pomieszkując teraz na greckiej wyspie Skorpios, nosiła zwiewne sukienki maxi, spodnie capri, proste koszulki. Nie zawsze zakładała staniki. Niekiedy opalała się topless. Szpilki zamieniła na sandały. Subtelne perłowe kolczyki ustąpiły miejsca dużym, wyrazistym, nieco egzotycznym.

    Jako pani Onassis Jackie zyskała swobodę podążania za trendami. U boku Ariego nosiła chusty Hermès, kreacje Valentino i printowane stroje Emilio Pucciego, wielkie okulary przeciwsłoneczne (jeszcze większe niż za czasów Białego Domu) i wyrażała głębokie zamiłowanie do włoskiego rzemiosła, które odkryła podczas podróży.

    Małżeństwo, choć kontrowersyjne, zapewniło Jackie prywatność i bezpieczeństwo dla rodziny – i jednocześnie pozwoliło na modowe eksperymenty. Wprawdzie na początku „Jackie O.” niosło negatywny ładunek emocjonalny, wyrażając pogardę Amerykanów dla małżeństwa wdowy po JFK z greckim „sugar daddy”, ale z czasem stało się synonimem swobodnej elegancji.

    Po śmierci Ariego Jackie wdała się w długotrwały spór prawny z jego córką Christiną Onassis, która chciała ograniczyć udział macochy w spadku. Po negocjacjach Christina zgodziła się na ugodę w wysokości 26 milionów dolarów. Przyszła pora na kolejny rozdział.

    Kobieta niezależna i urban chic

    W późnych latach 70. Jackie skupiła się na karierze redaktorki i przyjęła styl odpowiedni dla businesswoman – dyskretny, funkcjonalny, profesjonalny. I prawdopodobnie najbliższy jej osobowości. Tak jak i nowy rozdział – niezależność, praca z literaturą, rytm Nowego Jorku w czasach II fali feminizmu – był najbardziej zgodny z życiową filozofią Jackie.

    Od połowy lat 70. często widywano ją na ulicach Nowego Jorku. Manhattan stał się jej domem. Styl Jackie z lat 1975–1994 to kilka konsekwentnie powtarzających się motywów, udokumentowanych zarówno przez zdjęcia paparazzi, jak i fotografie archiwalne.

    Jackie O. polubiła żywe kolory, ale wyglądała równie elegancko w monochromatycznych zestawach – choćby w całkowicie czarnych stylizacjach. Nosiła sukienki o ponadczasowych krojach, często bez wzorów i ozdobników, zmieniając charakter kreacji poprzez dobór akcesoriów. I coraz częściej wybierała spodnie – czy to perfekcyjnie skrojone spodnie z kantem czy jeansy. Do tego koszule lub kaszmirowe swetry, wyrazista, ale nie dominująca biżuteria. Preferowała torebki clutch albo shopperki, najchętniej jednak wychodziła z torbą marki Gucci. Legenda głosi, że Jackie Kennedy Onassis używała swojej torebki Gucci do zasłaniania twarzy przed fotografami, którzy polowali na nią przy 1040 Fifth Avenue. Torebka stała się natychmiastowym hitem w chwili, gdy po raz pierwszy pojawiła się na jej ramieniu. Jackie nosiła różne wersje torby przez całe życie.

    Nie zawsze stawiała na eleganckie płaszcze. Czasami wolała krótkie prochowce lub skórzane kurtki. Szpilki? Niekoniecznie. Po Manhattanie wygodniej biegało się w balerinach lub loafersach.

    Często nosiła chusty na głowie. No i okulary – zawsze okulary. Bo i dodawały tajemniczości, i zwiększały poczucie większej prywatności i pomagały walczyć z kompleksem szeroko rozstawionych oczu.

    Jej image z lat 70. i 80. diametralnie różni się od wizerunku z czasów Camelotu. „Jackie O.”, w przeciwieństwie do „pani Kennedy”, stawiała na swobodną elegancję, wygodę i wyrażanie siebie. Była wolna od protokołu, polityka nie zaglądała jej do szafy. Jako redaktorka, obrończyni Grand Central Station i wzór kobiety nowoczesnej, miała prawo wyrażać siebie poprzez styl. I korzystała z tego prawa. A że zakupy zawsze lubiła…

    Mit

    Tematem Jackie zajmują się przede wszystkim magazyny modowe, jak „Marie Claire” czy słynny „Vogue”, branżowe portale, a także media rozrywkowe. Są to media komercyjne, których przychody zależą od reklam domów mody i marek luksusowych. Każde odświeżenie mitu Jackie O. bezpośrednio wzmacnia marki, które z nią współpracowały: Valentino, Gucci, Hermès. Nie jest przypadkiem, że artykuły o stylu Jackie mnożą się przy okazji premier, aukcji i kolekcji nawiązujących do jej estetyki.

    Większość artykułów pomija fakt, że styl Jackie z lat Camelotu był w dużej mierze projektem politycznym i PR-owym, a nie wyłącznie osobistą ekspresją. Jackie przedstawiana jest jako kobieta, która zawsze sama decydowała o swoim wyglądzie, podczas gdy dokumenty i wywiady pokazują napięcia między jej gustem a oczekiwaniami otoczenia. Dopiero po czterdziestce i po małżeństwie z Onassisem zaprezentowała nie pannę z wyższych sfer, nie panią Kennedy, nie wdowę po JFK, a prawdziwą Jackie.

    Urban chic według Jackie O. to styl zrodzony nie przy biurku stylisty, ale na chodniku Piątej Alei – między wyjściem z windy przy 1040 Fifth Avenue a wejściem do biura Doubleday. To garderoba wyrafinowana, praktyczna i zaskakująco ponadczasowa. Żadnych logo, żadnej ostentacji, żadnego komunikatu „patrzcie na mnie” – a jednak wszyscy patrzyli.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY