Więcej...

    Intymność w kadrze. Historia Miltona H. Greene’a

    Przy pomocy swojego aparatu zaglądał pod maski największych gwiazd. Jego fotografie stawiały na intymność, naturalizm i brak hollywoodzkiego blichtru. Czuły portrecista sławnych kobiet – Milton H. Greene, uwiecznił Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn, Kim Novak czy Marilyn Monroe, z którą prywatnie był złączony wyjątkową przyjaźnią.

    W złotej erze Hollywood fotografie gwiazd kina cechował z reguły przepych i wyidealizowany wizerunek. Na przekór budowanej na pozorach Fabryce Snów pozostawał jednak Milton H. Greene posiadający dar uchwycenia chwili i refleksyjnego nastroju. Jego zdjęcia ukazywały ekranowe diwy od kulis, takimi, jakie były w rzeczywistości, a nie jak chciał postrzegać je świat. Obok Cecila Beatona wyniósł fotografię na artystyczny poziom, eksperymentując ze światłem, rekwizytami i nowoczesnymi kadrami. Obiektyw Miltona H. Greene’a wciąż nie przestaje pasjonować.

    New York, New York

    Jego droga rozpoczęła się od fotografii dokumentalnej i modowej. Urodzony 14 marca 1922 roku w Nowym Jorku w żydowskiej rodzinie Milton H. Greene od wczesnych lat przejawiał czułe oko. Atmosfera „Wielkiego Jabłka”, drapaczy chmur i serca amerykańskiej mody wyzwoliły w nim wczesne fascynacje. Jako czternastoletni chłopak włóczył się po metropolii z aparatem, uwieczniając ruchliwe ulice oraz nowojorczyków.

    Świat zdjęć pochłonął go do tego stopnia, że odmówił przyjęcia stypendium w prestiżowym Pratt Institute, aby poświęcić się karierze fotograficznej. W tym samym czasie Nowy Jork wyrastał na nowe centrum światowej mody, konkurując z nadwyrężonym po tragedii II wojny światowej wizerunkiem Paryża. Trendy dyktowały amerykańskie magazyny „Vogue” i „Harper’s Bazaar”, a także gwiazdy filmowe.

    Milton H. Greene doskonale wpisał się w ducha tych czasów. Odbył staż u fotoreportera Eliota Elisofona, który łączył dokumentalną formę z bardziej komercyjnymi projektami, współpracując z przedstawicielami świata rozrywki. Greene nauczył się pod jego okiem niesamowitej kompozycji, a także mocy koloru.

    W krótkim czasie Milton zdobył pseudonim „cudownego dziecka kolorowej fotografii”. Jako pierwszy wydobył bowiem potencjał barwnych kadrów, ich symboliczną estetykę i psychologiczną siłę poszczególnych odcieni. Uczeń przerósł mistrza.

    Kolejnym przełomowym punktem na jego ścieżce był staż u fotografki modowej Louise Dahl-Wolfe. Artystka przełamująca konwenanse stała się pierwszą muzą Greene’a. Fotografka słynęła z lekkości, a także wykonywania zdjęć w dziennym świetle, co w tamtych latach było nowatorskie. Milton odziedziczy po niej również słabość do portretów ikon kina, w których Louise stawiała na intymność podkreślaną chłodną kolorystyką.

    Intymność w kadrze

    Odkrycie największej muzy wciąż było przed nim. Po usamodzielnieniu się w wieku 23 lat bogaty w obserwacje i warsztat Greene podbijał topowe magazyny „Life”, „Vogue”, „Look” czy „Town&Country”. Jego fotografie modowe zrywały z tradycyjną kompozycją, charakteryzowały się unikalną atmosferą tworzoną przy pomocy przemyślanej kolorystyki, a także skromnych, lecz zapadających w pamięć rekwizytów. Kapelusz, fifka do papierosa, stołek – jeden charakterystyczny element i modelka, z której wydobywał subtelny erotyzm oraz naturalną grację wystarczyły, aby podbić serca Amerykanów.

    Milton H. Greene zdobywał popularność, w końcu zainteresowały się nim gwiazdy kina, które marzyły o portrecie jego autorstwa. Fotografował Marlene Dietrich, Grace Kelly, Elizabeth Taylor, Franka Sinatrę, Avę Gardner, Catherine Deneuve, Sammy’ego Davisa Jr., Audrey Hepburn… Diwy i amanci mogli poczuć się na jego planie swobodnie i prawdziwie – zdjąć przysłowiową maskę.

    Wiele portretów cechował nostalgiczny klimat albo przeciwnie ten o delikatnym zabarwieniu humorystycznym. Greene wydobywał ze swych modelek cechy charakteru, do tej pory ukrywane na ekranie ze względu na aktorski wizerunek wybrany sztucznie przez wytwórnie.

    Wszystko dla Marilyn

    Z nikim nie osiągnął takiego poziomu porozumienia dusz i spektakularnych efektów współpracy jak z Marilyn Monroe. Ich dorobek to ponad 50 sesji zdjęciowych, a bodaj najsłynniejsza uwydatnia delikatność legendy w baletowej spódnicy. Wszystko zaczęło się w 1953 roku podczas zdjęć dla magazynu „Look”. Triumfująca po sukcesie komedii „Mężczyźni wolą blondynki” oraz „Jak poślubić milionera” MM wywindowała na ikonę seksapilu. Greene pozwolił jednak przełamać jej etykietę, fotografując gwiazdę w luźnym swetrze, z gitarą i nonszalancko palonym papierosem.

    Monroe obdarzyła go zaufaniem. U progu kariery Greene dał jej to, czego nie wywalczyła przez kolejne lata w Hollywood: wolność wyrazu i możliwość zaprezentowania różnych twarzy kobiety o licznych pasjach i fascynującej osobowości.

    Ich przyjaźń przetrwała w kolejnych latach i skłoniła MM do walki o swoje prawa w toksycznym przemyśle filmowym. W połowie lat 50. aktorka wytoczyła studiu 20th Century Fox proces, aby uzyskać korzystniejszą gażę i możliwość kontrolowania scenariuszy. Ostatecznie wraz z Greenem założyli Marilyn Monroe Productions, które wyprodukowało filmy „Przystanek autobusowy” (1956) i „Książę i aktoreczka” (1957) z głównymi rolami Marilyn w odmiennej, bo o podłożu dramatycznym, aranżacji.

    Wszystko przerwało trzecie małżeństwo MM z Arthurem Millerem. Zaborczy dramaturg wtrącał się w interesy przyjaciół i był zazdrosny o relację partnerki z Greenem. Fotograf pozostawał wyraźnie urażony faktem, że Monroe dała zmanipulować się mężowi i zaprzepaściła ich bliską relację. Choć ich kontakt się urwał, Greene nigdy nie przestał darzyć przyjaciółki sentymentem. Nie sprzedał jej portretów nawet na fali problemów finansowych.

    W 1980 roku dziennikarz Norman Mailer wydał wspomnienie o MM „Of Women and Their Elegance”. Publikację uświetniły fotografie Miltona H. Greene’a.

    Blask

    Marilyn Monroe nie była jedyną słynną blondynką pozującą przed aparatem Miltona H. Greene’a, choć z pewnością tą najlepiej rozpoznawalną. W połowie lat 50. sfotografował dla magazynu „Look” wschodzącą gwiazdę Kim Novak – już po przełomie za sprawą roli w dramacie „Piknik”, ale przed najlepszym występem w „Zawrocie głowy”.

    Greene ugruntował wizerunek „lawendowej” blondynki Hitchcocka. Studio Columbia chciało, aby jego gwiazda kojarzyła się z jedną kolorystyką w celach reklamowych. Ponętna sesja w futrach została utrzymana w fioletowych odcieniach. Novak pozowała na podłodze albo… w wannie. Artysta stworzył zdjęcia oscylujące między jej zalotnym wizerunkiem a skrywaną wrażliwością, w wybranych kadrach uwieczniając zamyśloną, rozmarzoną Kim.

    W swojej pracy był wyzwalaczem piękna i tego, co ukryte. Kobiety w obiektywie Miltona H. Greene’a nie miały sobie równych w splendorze, a jednocześnie pozostawały kruche, jak gdyby zatrzymane w biegu. Richard Avedon, kolejny bard hollywoodzkiej fotografii, powiedział: „Milton był najlepszym fotografem kobiet, jakiegokolwiek poznałem”.

    Mało który z artystów ukazał z równą czułością złożoność kobiecości. Milton H. Greene zaprezentował zarówno jej dumę oraz świadomość, jak i tragedię piękna. Odszedł w 1985 roku, pozostawiając w rozpaczy drugą żonę Amy Franco, z którą spędził 32 lata, a także dwóch synów. Po jego śmierci bliscy zajęli się popularyzacją portretów Greene’a.

    Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.

    Audrey Hepburn i Mel Ferrer w sesji dla magazynu "Look" autorstwa Greene'a, fot. Wikipedia
    Audrey Hepburn i Mel Ferrer w sesji dla magazynu „Look” autorstwa Greene’a, fot. Wikipedia

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY