Ściąga przygotowana samodzielnie to jest coś!
Nauczycielka, Bożenna z Oleśnicy tak wspomina maturę pisemną z języka polskiego tzw. starą, czyli tą sprzed 2005 roku.
– Za zadanie abiturienci mieli napisanie wypracowania na jeden z wybranych tematów, który pisali przez 5 godzin. Druga strona, czyli my-nauczyciele, siedzieliśmy i konaliśmy z nudów. Trochę chodziliśmy po sali, notowaliśmy wyjścia do toalety. Dobrze wiedzieliśmy, że niemal każdy piszący miał ściągę. Wszystkie kieszenie nawet podwójne mankiety u bluzek i koszul zapchane były nimi. Bywały różne – malutkie karteczki z cytatami albo tytułami i autorami lektur. To było pół biedy. Nawet na maturze można coś zapomnieć. Były też kilkumetrowe zwinięte w ruloniki i przewijane za pomocą gumek – recepturek.
Piszącym wydaje się, że komisja nie widzi ich prób skorzystania z niedozwolonej pomocy, ale to pomyłka. Delikwent, pragnący skorzystać z ukrytej pomocy przeważnie zaczyna dziwnie się zachowywać – patrzy na komisję, rozgląda się na boki, wierci się i wreszcie, gdy każdy nauczyciel już dostrzega jego wysiłki, wyjmuje ukryty skarb. Umieszcza go na kartce egzaminacyjnej albo trzyma kurczowo w ręku…
Uwaga
– Patrzyliśmy na piszących przez palce, ale gdy ktoś był zbyt nachalny w korzystaniu ze ściąg, wtedy zwracaliśmy uwagę. Wychodziliśmy z założenia, że jeśli ktoś sam przygotował „pomoc”, to przygotował się, tylko brakowało mu pewności. Jeśli były to „pomoce” pożyczone, to najczęściej korzystanie z nich kończyło się tragicznie. Znaliśmy piszących, nikt nie chciał ich krzywdzić i zarówno abiturientom, jak i nauczycielom zależało na dobrych wynikach.
Takie ściągi na egzamin pisemny z biologii miała Renata Constable, która zdawała maturę w 1990 roku, aktualnie Pastor w City Church Warsaw.
– Nie kończące się ilości wąskich pasków papieru, poskładane w harmonijkę. Człowiek tyle na to czasu poświęcał, że de facto nauczył się całego materiału – opowiada ze śmiechem – pamiętam, jak z dziewczynami miałyśmy poprzypinane agrafkami pod spódnicą te „kilometry” ściąg. Jedna z moich koleżanek oddała swoją pracę maturalną z jedną z nich w środku. Nauczycielka, przyniosła jej tę ściągę do szatni po egzaminie z komentarzem: „Zapomniałaś”.
Słowo
Czasem, piszącemu wystarczyło jedno słowo od nauczyciela, aby otworzyły się właściwe szufladki. Potwierdzają to wspomnienia Renaty:
– Miło wspominam maturę z języka polskiego, bo była to moja ukochana forma egzaminu – długa wypowiedź na jeden temat. Po 2 lub 3 godzinach pisania musiałam iść do toalety. Jednym z nauczycieli pilnujących nas była moja polonistka, mega wymagająca, ale też mega wspierająca. Wstałam ze swojego miejsca, z moją pracą. Podeszłam do stołu nauczycieli, gdzie ją zostawiłam. Następnie odnotowano godzinę mojego wyjścia. Wróciłam po jakimś czasie, polonistka wręczyła mi moją pracę i powiedziała: „Przeczytaj swoje ostatnie zdanie”. Wróciłam do biurka, przeczytałam i w całej okazało się, że w całej jego rozciągłości (a było długie!!), nie było w ogóle orzeczenia. Jej uwaga nie tylko pomogła mi je przeredagować, ale pilnować się przy kolejnych.
Oceny
Przy ocenianiu prac maturalnych nauczyciele brali pod uwagę własne przemyślenia ucznia, wnioski i ciekawy dobór lektur.
– Dobry uczeń poradził sobie zawsze – przyznaje nauczycielka, Bożenna.
Nowa matura-nowe anegdoty
Po 2005 roku matura wiąże się z realizacją, wymyślonego odgórnie klucza. Zdaniem Bożeny spowodowało to niszczenie indywidualizmu w uczniach i możliwości wypisania się.
– Najlepszym dowodem jest fakt, że Wisława Szymborska nie zinterpretowała własnego wiersza zgodnie z wymyślonym kluczem i oblałaby część pisemną – dodaje Bożenna.
Egzamin ustny
Egzamin ustny do 2005 roku wymagał znajomości całej literatury objętej programem nauczania. Na ogół jakoś sobie radzono, ale zdarzały się uczniom kwiatki i kwiatuszki, np.:
1. Agamemnonowi wykopali grób Grecy, aby docenić jego zasługi dla kraju – motyw vanitas vanitatum (przemijana) dotyczył ogromnej świątyni.
2. Abel zabił Kaina z zazdrości.
3. Roland był Saracenem.
4. Jacek Soplica był warchlakiem.
5. Nowela „Kamizelka” przedstawia krawca, który szyje te elementy ubioru.
Bożenna dodaje, że pamięta ucznia, Konrada, który przebił wszystkich zdający.
– Wylosował pytanie z „Konrada Wallenroda” i stwierdził; nie umiem, bo nie sądziłem, że może być pięknie, że Konrad wylosuje Konrada.
Txt: Kasia Krauss
Foto: NAC



