Artystka
Kasia Krauss: Aniu, wyjechałaś do Stanów Zjednoczonych ok. 20 lat temu – zaczęłam liczyć i się zawiesiłam. Czego oczekiwałaś po tym wyjeździe?
Ania Syroczyńska: Tak, dokładnie wyjechałam 18 lat temu nie wiedząc wtedy jeszcze, że zostawiam wszystko poza sobą. Prawdę mówiąc nie oczekiwałam niczego od tego wyjazdu, miałam szansę zwiedzić Stany Zjednoczone, a ponieważ zawsze byłam w ruchu i wszędzie mnie było pełno, tak więc odebrałam to jako szansę na poznanie czegoś nowego, może ekscytującego, nieznanego.
KK: spotkałaś tam swojego męża, macie dwójkę wspaniałych dzieci, więc prywatnie jesteś jakoś tam zrealizowana, spełniona. Ale co zawodowo tam robisz?
AS: Czy jestem spełniona? Wiesz, że wciąż zadaję sobie to pytanie, myślę że kobieta nie zawsze spełnia się w roli żony czy matki, ja osobiście wciąż poszukuję tego sensu życia i wciąż mam wiele pytań i wciąż nie umiem na nie odpowiedzieć.
Bycie żoną i matką to bardzo odpowiedzialna praca, dlatego lata temu poddałam się zawodowo i podjęłam decyzją o pozostaniu tą żoną i matką Polką. Czy żałuję? Chyba nie, bo nikt nie porówna chwil, które spędziłam oglądając moje dorastające dzieci.
Zawodowo: jestem producentem muzycznym/kompozytorem i ilustratorem, czasem również fotografem, tak więc wszystko w kierunku sztuki.
Zmysł artystyczny
KK: Zawsze miałaś niezwykły dar i zmysł artystyczny. Pamiętam piękny prezent dla naszej przyjaciółki Werki z okazji jej ślubu. Masz zmysł również muzyczny. Jednak obserwując Cię od dłuższego czasu widzę, że poszłaś w grafikę. Ciekawą, coraz bardziej kolorową, z wieloma elementami, czasem niepokojącą. Skąd pomysł?
AS: Czy moja grafika jest kolorowa? Myślę, że zaczyna być, wychodzę z tych czerni i szarości, odkrywam kolory, odkrywam siebie. Od dzieciństwa byłam otoczona artystami, zachłystywałam się ich światem, wyobraźnią i zapachem terpentyny. Świat sztuki zawsze mnie fascynował, czy to sztuka wizualna, czy muzyka, zawsze czułam z nimi specjalną więź, która trwa do dziś i jest nierozerwalna.
KK: Co Cię inspiruje? Skąd czerpiesz inspiracje?
AS: Inspiracje są różne, mogłabym o nich opowiadać godzinami, ale najważniejszą inspiracją są po prostu emocje. Kiedy mam przed sobą kartkę papieru, ołówki czy tusz wystarczy, że dotknę ołówka i pomysł zaczyna mieć swój własny tor. Inspirują mnie kobiety, silne osobowości, skomplikowany świat, gdzie wszystko jest właściwie pod kontrolą, gdzie większość ludzi przypomina roboty w fabryce życia. Inspiruje mnie zdolność człowieka do asymilacji, jak łatwo może sie przystosować do trudnych warunków.
Zachwyt
KK: Patrząc na Twoje prace z jednej strony się nimi zachwycam, z drugiej zaś czasem czuję jakiś niepokój. One są nieoczywiste. Czy to Twoje wnętrze? Twoje myśli? Lęki i niepokoje?
AS: Tak Kasiu, to są właśnie te moje egzystencjonalne pytania, na które usiłuję odpowiadać w trochę niekonwencjonalny sposób. Lęki, niepokoje, strach. Czasem zastanawiam się, czy świat, który nas otacza jest właśnie taki jak w moich pracach, nierzeczywisty i niespełniony.
KK: Czy miałaś już swoją wystawę, wernisaż?
AS: Brałam udział w łączonej wystawie w Muzeum Polskim w Chicago, mnóstwo artystów, było pięknie. Miałam mieć również wystawę indywidualną, ale z przyczyn osobistych musiałam ją odwołać.
Plany jednak są, przygotowuję się do dwóch wernisaży, które odbędą sie w tym roku. Dat jeszcze nie znam i nic już więcej nie powiem, żeby nie zapeszyć.
Wrażliwość
KK: Uważam, że Ciebie trzeba pokazać światu, Twoją niesamowitość, oryginalność i wrażliwość. Wiem, że w Stanach Zjednoczonych nie jest łatwo, a myślałaś jak się tam pokazać?
AS: Jesteś cudowna Kasiu, dziękuję Ci bardzo za wiarę w moje możliwości twórcze. Tak, pracuję nad tym, im więcej ludzi będzie o mnie widzieć tym mam większe szanse na zaistnienie. Pamiętajmy, że konkurencja jest wielka i tylko nielicznym udaje sie wybić.
KK: Co chcesz pokazać odbiorcom? Czym się chcesz z nimi podzielić?
AS: Ja myślę, że chciałabym żeby każdy z nas zastanowił sie nad życiem. Przestańmy tak gonić za czymś, co naprawdę nie ma sensu a skupmy się na nas samych, na naszych wnętrzach, wartościach, dzielmy sie sobą z innymi, nie uciekajmy od siebie. Myślę, że to jest błąd, który popełnia mnóstwo ludzi, mnie wliczając, zamiast uciekać, stawmy czoło przeciwnościom. Róbmy to co kochamy, próbujmy wszystkiego na co mamy ochotę, bo jutra może już nie być.
Ja już zaczynam widzieć kolorami, a Wy?
Pięknie
KK: Aniu, pięknie to wszystko powiedziałaś, wzruszyłam się. Trzymam kciuki za Ciebie, za Twoje plany, wierzę, że Ci się uda.
A Was Kochani zapraszam do zapoznania się z pracami Ani poniżej. Jeżeli chcecie więcej wiedzieć zajrzyjcie tu: https://www.instagram.com/anavelkura/
I piszcie do Ani – będzie jej miło 🙂
Chcesz zamówić jej prace? napisz do nas na: [email protected]
Z Anną Syroczyńską rozmawiała Katarzyna Krauss























