Listopad
Święta są fajne, kiedy są magiczne i tajemnicze, ale kiedy na przykład w radiu przez 1, 5 miesiąca lecą dżingle i reklamy świąteczne to kompletnie tracą swój urok, a ludzie zaczynają nienawidzić świąt. Niestety, markety i sklepy chyba mają to w nosie, bo już teraz pojawiły się pierwsze oznaki Bożego Narodzenia. Choinki, stroiki i Święci Mikołajowie w różnych postaciach – wnoszą zdaniem marketingowców trochę świątecznej atmosfery w listopadową szarugę. Jednak ich podstawowym zadaniem jest przekonanie nas do zakupów.
Im szybciej kupisz prezenty w danym sklepie nie wydasz pieniędzy już w następnym (no, dobra może nie wszystkim się to udaje…). O biznes trzeba dbać, a ponoć jak słyszymy świąteczne dżingle tracimy głowę i kupujemy. Świąteczne dekoracje służą tylko zyskom właścicieli sklepów, bo ponoć nie lubimy sobie niczego żałować przed świętami, no i nie chcemy potem stać w gigantycznych kolejkach do kas, kiedy już nadejdzie grudzień.
Grudzień
W listopadzie i grudniu obroty marketów wzrastają średnio o kilkadziesiąt procent, i stanowią 20%-30% obrotów rocznych. I pamiętajmy, że często sklepy specjalnie podnoszą ceny, bo wiedzą, że nabywcy kierowani emocjami i tak się znajdą.
Dlatego jeśli wybierasz się na zakupy przejrzyj ceny produktów, które planujesz kupić. Określ łączną kwotę na zakupy i dopilnuj, by nie przekroczyć wyznaczonego sobie limitu. Nie daj się ponieść emocjom, bo może skończyć się to wielką dziurą w budżecie.
Promocje przedświąteczne bywają mylące. Często cena po obniżce jest tak naprawdę taka sama, jak przed nią.
Nie dajmy się wciągną ten przedświąteczny szał, bo zyskać na nim mogą tylko sprzedawcy. A my tracimy nie tylko pieniądze, ale i przyśpieszanie czasu, który i tak już pędzi jak szalony.
W końcu wszystko ma swój czas.
Co sądzicie na ten temat? Pasuje Wam przedświąteczna gorączka w listopadzie?
autor: redakcja Damosfery



