Książki historyczne
Książki historyczne w większości przypadku są czytane przez pasjonatów. Jak mówią niektórzy znawcy, w nowych publikacjach, nie ma nic, czego nie można znaleźć w tych wydawanych dawno temu, czyli mówiąc krótko i żartobliwie: historia lubi się powtarzać.
Kompletnie inna wydaje się być (niezła cegła, czyli ponad 600 stron) – książka pt. Całkiem zwyczajny kraj – historia Polski bez martyrologii (wyd. Filtry, 2021 rok), napisana przez amerykańskiego profesora historii, który popełnił już kilka książek o naszym kraju. Brian Porter-Szucs wziął pod lupę dzieje Polski, by pomóc nam porzucić megalomański punkt widzenia i lepiej zrozumieć dzieje Europy.
I co się okazuje… lektura tej książki jest fascynująca, szczególnie dla osób, które mają dość manipulacji historycznej, jakiej jesteśmy aktualnie świadkami. Przypomina nam, że pamięć o czasach, którą znamy ze szkoły i którą tak lubimy się chwalić, jest nieco… inna, gdy patrzy się na nią w szerszej perspektywie. Można wtedy zastanowić się czy szary gołąbek, który ozdabia okładkę książki ma coś wspólnego z opowieścią o historii Polski. W końcu jest to ptak symbolizujący m.in. odrodzenie, pokój.
Dlaczego autor zainteresował się Polską?
Bo ta historia interesuje wielu Amerykanów. Nie chodzi o wyjątkowość kraju ani opowieści o polskim heroizmie. Autor wyjaśnia, że na całym świecie są kraje z tragiczną historią: po cóż więc dodatkowo komplikować sobie życie i uczyć się tych wszystkich trudnych do wymówienia polskich nazwisk?
Otóż, jesteśmy krajem, który znajdował się na styku wszystkich trendów charakteryzujących świat nowoczesny.
Uważam Polskę za naprawdę interesującą, jednak bynajmniej nie dlatego, że jest krajem niezwykłym, ale właśnie dlatego, że jest tak bardzo zwyczajna.
Czytając o dobrze znanych faktach można być zaskoczonym, jak wyglądają one z innego punktu widzenia. Historia, która wydaje się wielu z nas wyjątkowa – wcale taka nie jest. Jeśli porzuci się ten megalomański punkt widzenia, można lepiej zrozumieć dzieje.
Powoływanie się na traumę – daje niekiedy korzyści
Autor książki wyjątkowo zwraca uwagę na to, w jaki sposób ludzie współcześni, będący przykładowo u władzy, przedstawiają dawną historię. Przeważnie przyświecają im określone cele polityczne i ideologiczne. Często nie podaje się prawdziwych statystyk, z których jasno wynika, na przykład jakie były okoliczności śmierci obywateli II RP podczas II wojny światowej tylko mówi się o abstrakcyjnej, ideologicznej traumie zbiorowej, utrzymującej się długo po tym, jak odejdą ostatni ludzie pamiętający lata konfliktu.
Oba rodzaje traum są w pewnym sensie „prawdziwe”, lecz u ich podstaw leżą zupełnie odmienne mechanizmy. Osobista trauma pozostawia blizny na psychice, które nie znikną, choćby ofiara wypierała to, co ją spotkało.
Historyk dodaje, że trauma zbiorowa jest czasem celowo podtrzymywana i powtarzana. I tu pojawia się hasło „polityki historycznej”. Politycy sprytnie wykorzystują filmy i uroczystości historyczne do osiągnięcia własnych celów. Trzeba zawsze pamiętać, że wspomniana „pamięć historyczna” zawsze tworzy się pod wpływem ideologii i polityki.
Tragiczne dane II wojny światowej
Dla autora wyzwaniem był sposób patrzenia bez martyrologii na skutki wojny. Podkreśla, że Polska została w niej poszkodowana najdotkliwiej. Zginęło około 5,8 miliona ludzi, którzy mieszkali w granicach dawnej II Rzeczpospolitej. Można sobie wyobrazić, że gdyby dzisiejsza Polska miała zaznać ubytku ludności na taką skalę, zginęliby wszyscy mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Szczecina, Bydgoszczy i Lublina razem wzięci. Były to nieopisane zniszczenia, a słowo typu zbrodnia, wobec takiej ilości ofiar wydaje się być nieadekwatne. Tu autor też przestrzega przed manipulacją zadając pytania:
Czy zwłoki pogrzebane na terytoriach byłej II RP to „Polacy”, czy też należy wyróżnić wiele kategorii tożsamościowych (Żydzi, Polacy, Ukraińcy itd.)
Dane statystyczne pozwalają na swobodną interpretację. Nie trzeba złej woli ani manipulacji, by przedstawić liczby, które przesadnie podkreślają lub umniejszają straty narodu.
W książce autor stara się wykraczać poza kalki myślowe i stereotypy
Dzięki temu samodzielnie można myśleć o historii, która często jest dla nas zupełną abstrakcją. Przyznaje też, że Polska sporo przeszła, ale podobnych cierpień zaznały też inne regiony.
„Polska” nic nie wycierpiała – cierpieli Polki i Polacy. Kolektywna abstrakcja, jaką jest naród, istnieje wyłącznie jako zbiór konkretnych ludzi, którzy się z nim utożsamiają.
Doświadczenia każdego człowieka są różne, dlatego warto przeczytać tę książkę i wyrobić sobie własne zdanie na temat historii.
Jak pisze tłumaczka książki i nauczycielka, Anna Dzierzgowska: w szkolnej wersji historii Polski wybija się jako coś wyjątkowego, historia powszechna jest tylko tłem.
Dobrze jest potraktować nasz kraj jako całkiem zwyczajny. Wtedy uczenie jej wreszcie może przestać być ćwiczeniem z martyrologii.
Txt na podstawie: Całkiem zwyczajny kraj – historia Polski bez martyrologii (wyd. Filtry, 2021 rok)
Txt: Jowita Kamińska
Foto: unplash



