Stanowiła kwintesencję kobiecości i gwiazdorskiego blichtru. Zapoczątkowała trend na platynowe seksbomby lat 50., a jej obecność na ekranie gwarantowała sukces komercyjny wytwórniom, choć sama musiała walczyć o swoje prawa w toksycznym środowisku. Marilyn Monroe to ponadczasowa ikona popkultury oraz stylu, której wizerunek pozostaje wiecznie żywy. 100 lat od urodzin najsłynniejszej aktorki złotej ery kina biografowie wskazują na zakulisowe nieszczęścia kobiety, której rozpoznawalność i kariera nie uchroniły przed przeciwnościami losu oraz drogą autodestrukcji.
Niekochana
Życie na hollywoodzkim firmamencie zapewniło Marilyn Monroe wyłącznie pozorne uwielbienie. Mężczyźni jej życia zdawali się zakochiwać w atrakcyjnej blondynce z ekranu, a budząc się obok kobiety, która skrywała znacznie więcej pasji i inteligencji od swych bohaterek, nie potrafili udźwignąć zderzenia z rzeczywistością. Rutynowym życiem, w którym ich ukochana walczyła z depresją, uzależnieniem i naciskiem ze strony zarówno producentów, jak i widzów.
W życiu Marilyn Monroe było niewielu prawdziwych przyjaciół i jeszcze mniej stałych relacji. Od samego początku była sama w starciu z gorzką codziennością, a to zrodziło poczucie bycia niepotrzebną, którego nie były w stanie stłumić żadne leki ani pochlebstwa.
Naprawdę nazywała się Norma Jeane Mortenson. Przyszła na świat 1 czerwca 1926 roku w Los Angeles jako córka montażystki filmowej imieniem Gladys oraz (według ustaleń z 2022 roku) jej kochanka Charlesa Stanleya Gifforda. Aktorka nigdy nie poznała prawdziwej tożsamości ojca. Przez całe życie starała się rozwikłać rodzinną tajemnicę, zdaniem ekspertów upatrując namiastki ojca w życiowych partnerach.
Matka porzuciła ją kilka dni po narodzinach. Wczesne lata przyszłej gwiazdy wypełniała tułaczka między rodzinami zastępczymi i sierocińcem. U szczytu sławy wyznała, że jako dziewczynka trzykrotnie padła ofiarą molestowania.
Kim była Gladys Baker, matka bogini X muzy? Przede wszystkim kobietą, która nie powinna mieć dzieci, ale też ograbioną z własnego dzieciństwa. Wychowana w patologicznym środowisku, wyszła za mąż już jako czternastolatka, aby wyrwać się z rodzinnego piekła. Gdy na świat przyszła Norma, była w trakcie finalizacji drugiego małżeństwa i wierzyła, że wybije się w hollywoodzkim świecie. Niedługo później do głosu doszła jednak jej choroba psychiczna. W połowie lat 30. zdiagnozowano u niej schizofrenię paranoidalną, przez co resztę życia spędziła w izolacji.
Jedyną bliską osobą w nastoletnim życiu Normy miała okazać się przyjaciółka jej matki Grace Goddard (z domu McKee), z którą Gladys pracowała w Consolidated Film Industries. Marilyn Monroe opowiadała później: „Była pierwszą osobą na świecie, którą naprawdę kochałam i która mnie kochała. Nigdy mnie nie zraniła, była samą dobrocią i miłością. Gdyby nie Grace, nie byłoby MM”.
Małżeństwo z rozsądku
Przez pewien czas Grace była opiekunką nastoletniej Normy. Kobieta rozpaliła jej pasję do kina. Przyszła aktorka zafascynowała się zwłaszcza wizerunkiem ikony lat 30. Jean Harlow, na wzór której przefarbuje z czasem włosy na platynowy blond. Grace przepowiadała podopiecznej hollywoodzką karierę i doradzała, jak podkreślić urodę z pomocą makijażu.
Ich sielanka skończyła się wraz ze ślubem Grace, której wybranek nie akceptował „przybłęd”. Norma znowu miała złamane serce, ale była już na tyle zorientowana, że sama znalazła sposób na uniknięcie pobytu w domu dziecka…
W wieku szesnastu lat poślubiła syna swoich sąsiadów Jamesa Dougherty’ego. Była to relacja bardziej zabezpieczająca jej najbliższe lata niż zrodzona z wielkiej miłości. Gdy niedługo później Norma otrzymała szansę na podbój Fabryki Snów, nie wahała się z rozwodem.
Wszystko zaczęło się pod koniec II wojny światowej, gdy Norma znalazła zatrudnienie w fabryce samolotów szkoleniowych. Pewnego dnia zakład odwiedził fotograf David Conover, który widząc fotogeniczność dziewczyny, namówił ją do zostania modelką. Po szeregu reklam, okładkowych sesji i rozmów w sierpniu 1946 roku Norma podpisała kontrakt z wytwórnią 20th Century Fox i wkrótce przybrała pseudonim artystyczny Marilyn Monroe. Zawód aktorki nie cieszył się wówczas powszechnym poważaniem w konserwatywnych społecznościach. Zdaniem jej pierwszego męża przynosiła hańbę jego rodzinie. Sfinalizowanie rozwodu odbyło się jeszcze w tym samym roku.
Ikona Hollywood i gwiazda sportu
Marilyn Monroe błędnie uznała, że kamera i wszechobecny blichtr wypełnią jej wewnętrzną pustkę. Wpadła we własną pułapkę, z której nie mogła się wyswobodzić wiele lat później, gdy zorientowała się w swoim błędzie. Póki co z pomocą wpływowych producentów drobiazgowo kreowała nowy wizerunek.
Zmiana naturalnego koloru włosów nie była tą jedyną – dziewczyna przeszła szereg zabiegów, w tym korektę nosa, zgryzu i wszczepienie silikonowego implantu poniżej dolnych dziąseł, aby jeszcze mocniej uwydatnić rysy twarzy. Uczyła się nie tylko sztuki aktorskiej, ale również „uwodzenia”. Wypracowała charakterystyczny chód, delikatny, kuszący sposób mówienia i uwodzicielskie mrużenie powiek.
Przełom w jej karierze nastąpił w 1950 roku wraz z dwoma dziełami „Asfaltowa dżungla” i „Wszystko o Ewie”, ale to trzy lata później stała się największą gwiazdą ekranu. Wszystko za sprawą filmów, które rozbiły box office: „Niagara”, „Jak poślubić milionera” oraz „Mężczyźni wolą blondynki”. W tym ostatnim wykonała kultowy utwór „Diamonds Are a Girl’s Best Friend” w różowym total looku, błyskotkach i otoczeniu adoratorów. Stała się topową seksbombą, której pozycję umocnił największy sukces komercyjny jej kariery – „Słomiany wdowiec” (1955).
Scena, w której jej biała, plisowana suknia powiewa od podmuchu przejeżdżającego metra i odsłania w pełnej okazałości nogi Monroe, stała się źródłem jej domowego koszmaru. Od 1954 roku aktorka pozostawała bowiem w drugim małżeństwie z baseballistą Joe DiMaggio. Choć sportowiec zakochał się w jej wizerunku na ekranie, to naiwnie wierzył, że dla niego porzuci kino i zaszyje się w domu. Pragnął blondynki na wyłączność, popadając w toksyczną zazdrość. Przypatrując się zdjęciom do „Słomianego wdowca”, wpadał w agresję. Z powodu rękoczynów Marilyn zakończyła małżeństwo po 9 miesiącach od ślubu.
DiMaggio zdawał się żałować w kolejnych latach, że zaprzepaścił szansę na tę miłość. Marilyn Monroe wybaczyła mu przemocowe zachowania i pozostali przyjaciółmi. W najtrudniejszych momentach życia to DiMaggio jako jedyny nie odwracał się od aktorki. Podobno na chwilę przed nagłą śmiercią MM planowali drugą ceremonię ślubną. Podczas gdy ekspartnerzy nie pojawili się nawet na pogrzebie aktorki, Joe zorganizował jej pożegnanie i do końca swojego życia posyłał raz w tygodniu czerwone róże na jej grób. Nigdy nie wybaczył sobie, że zadał jej ból w chwilach, gdy mogli cieszyć się młodością.
Mistrz i zraniona muza
Po rozpadzie drugiego małżeństwa Marilyn Monroe nie przestała szukać miłości. Z DiMaggio łączyła ją przyjaźń: od czasu do czasu jedli wspólną kolację, odbywali długie rozmowy telefoniczne, czuła, że może na niego liczyć w życiowych problemach. W czerwcu 1956 roku poślubiła jednak Arthura Millera, który przypieczętował jej tragiczne w skutkach wybory.
Monroe była zafascynowana rozchwytywanym dramaturgiem, „geniuszem”, w którego świat pragnęła wsiąknąć i od którego oczekiwała nauczyć się fascynujących rzeczy. Miller nie był jednak typem sympatycznego partnera. Marilyn skrywała błyskotliwy umysł, uwielbiała literaturę piękną i książki psychologiczne. Partner nieustannie podkreślał jednak jej oficjalny brak wykształcenia.
Szydził z niej w towarzystwie, a z czasem upokorzył. Pewnego dnia w ręce Monroe trafił dziennik, w którym mąż żalił się, że wstydzi się jej przed znajomymi-intelektualistami, a ją nazwał „niestabilną kobietą-dzieckiem”. Do tej pory ich konflikty łagodziła erotyczna fascynacja, tym razem miarka się przebrała.
Gwiazda cierpiała również z powodu niespełnionego marzenia o macierzyństwie. Chciała dać dziecku wszystko to, czego samego nie zaznała: kochający dom, wsparcie, opiekę i radość. Trzykrotnie poroniła ciążę z Arthurem Millerem.
Życiowe niepowodzenia szły w parze z postępującym uzależnieniem od alkoholu, leków i narkotyków. W 1960 roku MM postanowiła szukać pocieszenia w ramionach kolegi z planu „Pokochajmy się” Yvesa Montanda. Romans przyczynił się do rozpadu małżeństwa z Millerem. Dramaturg napisał specjalnie dla niej scenariusz „Skłóconych z życiem” (1961), ale gdy film wchodził na ekrany, od wielu miesięcy nie byli już parą.
Tragiczny koniec
W nocy z 4 na 5 sierpnia 1962 roku ciało Marilyn Monroe zostało znalezione w jej łóżku. Śmierć największej gwiazdy w dziejach Hollywood uznano za „prawdopodobne samobójstwo” w wyniku przedawkowania nembutalu.
Wydarzenia ostatniego wieczoru budzą szereg niewyjaśnionych pytań. Dlaczego gosposia aktorki wyprała pościel przed wezwaniem służb? Czy śmierć mogła być wynikiem nieumyślnego przedawkowania albo skutkiem nieodpowiedzialnych działań lekarzy Monroe, którzy przypisywali jej jednocześnie wiele środków nasennych, uspokajających i przeciwbólowych, nie biorąc pod uwagę możliwej interakcji? Niektórzy sugerują udział osób trzecich, a nawet agencji rządowych – od 1955 roku aktorka pozostawała pod stałym nadzorem FBI ze względu na romanse z braćmi Kennedy.
Jedno jest pewne: wraz z odejściem Marilyn Monroe zakończył się kluczowy etap kina. Hollywood do dziś karmi się wyidealizowanymi wizerunkami, ale nie odbywa się to na tak toksyczną skalę, jak w złotej erze amerykańskiej kinematografii. Wiele gwiazd tamtych lat przyznało, że dla kariery zatraciły siebie. Marilyn Monroe zawierzyła swej karierze pragnienie bycia kochaną. I choć odeszła w dalszym poczuciu wewnętrznego bólu, to odkryła drogę do nieśmiertelności. Jej legenda jest wciąż żywa.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.




