Monika Zdziarska-Alicka:
Planuję czas dla siebie, bo warto go znaleźć, ponieważ powinnyśmy być same dla siebie ważne, tak jak ważni są dla nas nasi najbliżsi. W końcu „ja” jest to osoba najbliższa, która jest zawsze z nami.
W wolnym czasie uwielbiam czytać; ostatnio przeczytałam książkę „Analfabeci z wyższym wykształceniem” Marii Lewińskiej. Jestem w trakcie czytania „Key Person of Influence” Daniela Priestleya. Na półce czekaja jeszcze „Making Globalization Work” Josepha Stiglitza i „Fałszerze pieprzu” Moniki Sznajderman.
Czytam
Reguralnie czytam magazyn Forbes i magazyn La Vie, w którego ostatnim wydaniu polecam wywiad z Panią Grażyną Torbicką. Słucham też także muzyki klasycznej. Często nagrywam sobie programy muzyczne, które prezentuje kanał Mezzo. Kiedy nie pracuję potrzebuję kontaktu z przyrodą, stąd moje wizyty w Łazienkach. Taki spacer koi nerwy i bardzo relaksuje.Dominika Szczechowicz:Znalezienie wolnego czasu faktycznie nie jest łatwe, zwłaszcza, że teraz, kiedy moją pracą jest to, co kiedyś robiłam w czasie wolnym i czekałam na to z utęsknieniem.
Łatwo się więc pogubić i zatracić w pracy, która jest jednocześnie pasją. Myślę, że trzeba po prostu nauczyć się dobrze gospodarować czasem i bardziej rygorystycznie podchodzić do swojego planu dnia, w którym czas na odpoczynek, spacer, ćwiczenia czy spotkania z przyjaciółmi muszą być też uzględnione. Nauczyłam się tego na kapitalnym warsztacie Magdy Kobosko z FCedu opartym na „7 nawykach skutecznego działania”. Polecam!
Justyna Ołtarzewska:
Bywają szalone dni, gdy mój czas wolny to 10 minut z kawą w pracowni, kiedy nie odbieram telefonu i staram się myśleć tylko o smaku małej czarnej. Są dni w podróży, gdy zamykam laptopa i zachłannie nadrabiam lektury książek na lotnisku lub w samolocie.
W czasie wolnym od pracy staram się jak najwięcej czasu spędzić głównie z synkiem i to jemu poświęcić, jak najwięcej czasu. Wtedy razem dużo malujemy i rysujemy, chodzimy do parku, gotujemy lub turlamy się po kanapie. W każdym miesiącu znajdę też czas wolny dla przyjaciółek, wtedy wieczór to zazwyczaj wspólne gotowanie z winem i rozmowami do późna. W sezonie obowiązkowo organizujemy też babskie żagle.
Gdy jestem sama bez rodziny i przyjaciół, podarowuję sobie moment na głośne słuchanie opery, czytanie książki na balkonie lub w wannie, chodzenie po plaży bez celu czy wyobrażanie sobie kreacji, które kiedyś zrealizuję… bo czas wolny i czas kreatywny przeplatają się u mnie płynnie i trudno oddzielić go definitywnie. Tak naprawdę głowę i telefon wyłączam zupełnie tylko pływając w morzu lub grając w tenisa.
Lunia Bonder:
Mój wolny czas jest dla mnie ogromnym luksusem z tego względu, że nie mam go teraz za wiele. W tygodniu wstaję o świcie, żeby mieć czas dla siebie – zanim podniosę się z łóżka, staram się zapamiętać, co mi się śniło. Potem, nadal leżąc witam w duchu nowy dzień. Pozytywne myślenie od rana to podstawa. Z wdzięcznością rozmyślam przez chwilę o dobrych rzeczach, które dotyczą mnie i moich bliskich.
Przeciągam się, robię kilka ćwiczeń, aby się rozruszać i wyskakuję z łóżka. Dalszy etap poranka to chłodny prysznic, szklanka wody z cytryną i trening w lesie. Kontakt z zielenią, powietrzem, przyrodą od samego rana odczuwam jak coś nadzwyczajnego. Jeśli nie biegam w lesie, poranek spędzam w ciszy z kawą i gazetą, latem zawsze w ogródku – patrzę, jak rosną moje rośliny, relaksuję się. Mój czas kończy się, gdy wstają dzieci i trzeba ruszać do codziennych, porannych obowiązków.
Czas wolny
Trudno powiedzieć – „czas wolny” w moim przypadku – nawet, gdy go mam staram się czymś zająć – najczęściej krzątam się w kuchni i gotuję. Mam wrażenie, że domowe ognisko bez dobrych zapachów z kuchni i ulubionego posiłku jest niepełne. Tak było w moim rodzinnym domu, więc pewnie i ja to kontynuuję. Uwielbiam gotować, wymyślać nowe potrawy, eksperymentować z przyprawami i składnikami, szukać niebanalnych połączeń i gotować zdrowo. Często gotuję dla przyjaciół, lubię wspólne kolacje, które często przygotowujemy wspólnie.
Z uwagi na to, że mam ogród – wolny czas poświęcam też na pielęgnację roślin. Wyjątkowym relaksem są dla mnie weekendowe słoneczne, letnie przedpołudnia – kiedy rozkładam matę na trawniku i z książką wyleguję się do południa. Nikt mi wtedy nie przeszkadza, czytam, rozmyślam, patrzę w niebo, obserwuję ptaki, słucham jak trawa rośnie i naprawdę nic wtedy nie robię. Kompletny chillout! Wieczorami spaceruję z przyjaciółką po okolicy (to już rytuał), czytam zaległą prasę, oglądam filmy, rysuję, spotykam się z przyjaciółkami.
Robótki ręczne
Ostatnio zapisałam się na zajęcia z robótek ręcznych i na próby sadybiańskiego chóru amatorskiego. Mieszkam na Sadybie i sporo czasu poświęcam na organizowanie róznych społecznych akcji – jak Otwarte Ogrody Sadyby, Pchli Targ, Loteria Fantowa. Zawsze jest tu dużo do zrobienia. Wolny czas to też wakacje, urlopy i przerwy świąteczne. Stałą pozycją jest letni wyjazd na Suwalszczyznę, gdzie oddajemy się totalnemu odpoczynkowi – pływaniu, wycieczkom rowerowym i jedzeniu tamtejszych pyszności.
Jeśli mam chwile czasu wyjeżdzam najczęściej na południe Europy, do Włoch, czy Hiszpanii odwiedzić znajomych, którzy tam rezydują. Za każdym razem doceniam piękno tamtejszych miejsc i ich specyfikę. Podróżuję coraz częściej – mam coraz więcej czasu dla siebie, moje dzieci studiują, są coraz bardziej samodzielne. Mam nadzieję zrealizować swoje plany wyjazdowe do Azji, Afryki i Ameryki, tylko skąd wziąć tyle wolnego czasu…
A Ty jak spędzasz swój wolny czas?



