Coraz więcej par decyduje się na życie bez ślubu
– Jestem zwolenniczką wolnych związków, bo… jestem wolna — mówi Kasia – Nie akceptuję nauczania Kościoła. Wierzę w Boga, ale nie pozwalam księżom wtrącać się w to, z kim i kiedy sypiam – mówi.
Edyta brała ślub już dwa razy i dwa razy się rozwiodła.
– Chyba już wystarczy… chociaż mówi się, że do trzech razy sztuka. Za każdym razem wychodziłam za mąż z wielkiej miłości i myślałam, że będzie to ten pierwszy i ostatni mężczyzna w moim życiu. Dzisiaj wybrałabym „opcję” bycia z kimś w „wolnym związku” a nie koniecznie małżeńskim.
Papierek nie jest już dla niej ważny tak jak kiedyś, nie ważna jest też biała suknia czy opinia innych: „a co ludzie powiedzą”.
– Lubię męskie towarzystwo, lubię dbać o ukochaną osobę, i chciałabym, żeby ona dbała o mnie, mam nadzieję się zestarzeć z przyjacielem u mego boku, ale nie koniecznie brać z nim ślub. Rozważałabym nawet opcję oddzielnego mieszkania i składania sobie wzajemnych wizyt krótszych lub dłuższych.
Nawyki
W pewnym wieku ciężko jest się przyzwyczajać do nawyków, czy po prostu trybu życia innej osoby, więc takie rozwiązanie wydaje się dość wygodne i praktyczne. Jak na przykład Kornel Filipowicz, który był partnerem Wisławy Szymborskiej przez 21 lat. Nigdy nie łączył ich związek małżeński ani wspólne mieszkanie, a byli parą, aż do jego śmierci.
– Niektórzy ludzie nie są po prostu stworzeni do małżeństwa – dodaje Edyta.
Innymi czynnikiem, dla którego wiele osób decyduje się na konkubinat jest brak stabilizacji finansowej, większość z nas nie ma stałej umowy o pracę. Dlatego często dużą przeszkodę stanowią względy ekonomiczne oraz to, że jesteśmy z rozbitych rodzin i wiemy, co to koszmar rozwodów i jak trudno jest się rozstać w zgodzie i pozostać ze sobą w dobrych relacjach. Decydujemy się na bezpieczniejsze życie, z którego łatwiej będzie się wyplątać bez stresu i całej biurokracji.
– Rozstałam się z facetem po 5 latach i udało nam się dogadać w sprawie wspólnego kredytu. Nie mamy dzieci, więc było nam łatwej, ale podejrzewam, że gdybyśmy mieli ślub, nie byłoby tak miło, bo znam pary, które zaczynają ze sobą walczyć w czasie rozwodu, wywlekają wszelkie brudy, raniąc się niesamowicie, byle tylko wygrać sprawę. Często prawnicy stron jeszcze podjudzają partnerów mając interes w tym, by sprawa toczyła się jak najdłużej – mówi Majka.
Dziecko
Zresztą narodziny dziecka w nieformalnych związkach nie zmieniają poglądów partnerów w ich stosunku do małżeństwa.
– Przyjście na świat dziecka dało nam nowe role – mówi Natalia, która od 4 lat z Robertem wychowują razem córeczkę – jesteśmy mamą i tatą dla małej, a to najważniejsze. Nie ma dla niej znaczenia, czy mamy ślub czy nie, może kiedyś zapyta, ale póki co najważniejsze dla małej i dla nas jest to, że się kochamy i spełniamy w swoich nowych rolach i chcemy być jak najlepszymi rodzicami.
Poza tym życie bez ślubu powoduje, że musimy się też bardziej starać o nasz związek. Ta niepewność i dreszczyk emocji powodują, że chcemy, aby każdy dzień był ciekawszy dla nas i naszego partnera.
– Dbamy o nasze relacje, bo po prostu tego chcemy – dodaje Natalia.
Mamy tylko jedno życie i warto je przeżyć po swojemu, czyli tak, jak nam najbardziej pasuje.
tekst: redakcja Damosfery



