„Elisa i Marcela”- miłość po kobiecemu

„Elisa i Marcela”- miłość po kobiecemu

13 lutego 2019 r. świat mógł zobaczyć biograficzny melodramat w reżyserii Isabel Coixet pod tytułem „Elisa i Marcela”. Oparty na autentycznych wydarzeniach opowiada o fascynującej, historycznej parze queer. Dwie nauczycielki poznają się i zakochują w sobie. Ich miłość kończy się na ślubnym kobiercu.

W dzisiejszych czasach małżeństwo ludzi tej samej płci nie jest już niczym dziwnym, ale ponad wiek temu było precedensem. Sam film przedstawia poruszającą i piękną historię związku pomiędzy dwiema kochającymi się kobietami. Kto nie widział tego filmu warto nadrobić zaległości i zrozumieć sens tej miłości, ale przed seansem warto zagłębić się w lekturę i zapoznać z historią tych wyjątkowych pań.

Elisa Sànchez Loriga i Marcela Gracia Ibeas poznały się w szkole w A Coruňa, gdy obie zdobywały zawód nauczycielki. Marcela miała wtedy 18 lat, a Elisa 23. Ich przyjaźń przerodziła się w romans.

Rodzice Marceli dostrzegli ich bliski kontakt i wysłali ją do Madrytu, aby skończyła studia. W późniejszym czasie obie zajmowały stanowiska nauczycielskie w niewielkiej odległości od siebie i spędzały czas każdego dnia po zajęciach. Elisa co wieczór pokonywała 11 kilometrów piechotą, żeby spędzić noc z Marcelą. Później zamieszkały razem w Dumbrii. Nie wzbudzały podejrzeń. Miały społeczne przyzwolenie na zamieszkiwanie razem, gdyż niezamężne nauczycielki były często widywane razem na hiszpańskiej prowincji, by dotrzymywać sobie towarzystwa, więc nie były wyjątkiem.

Ich uczucie przerodziło się w miłość tak wielką, że w konsekwencji postanowiły wziąć ślub. Ceremonia odbyła się 121 lat temu, 8 czerwca o 7.30 rano z uwagi na to, żeby uniknąć niepowołanych gości. Elisa wystąpiła w kościele jako Mario Saňchez Loriga, Hiszpan wychowany w Londynie w protestanckiej rodzinie, który powrócił do Galicji. Na tę okoliczność obcięła włosy na krótko i założyła garnitur, aby przybrać męski wygląd. Ślubu udzielał im proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Jerzego, ksiądz Cortiella, który parę dni wcześniej ochrzcił Maria i nie poznał się na fortelu, który uknuła para. Po ślubie świeżo upieczone małżonki udały się do atelier fotograficznego przy ulicy San Andrés należącego do José Selliera, a później na obiad w towarzystwie świadków.

Popularne jest zdjęcie, które krąży po Internecie. Przedstawia urodziwą parę. Panna młoda w ciemnej sukni z mantylką wpiętą we włosy. W jednej dłoni trzyma bukiecik kwiatów pomarańczy, a drugą wspiera się na małżonce (małżonku). Elisa jako Mario z dumą patrzy w obiektyw. Oboje wyglądają młodo i pięknie, a wyraz ich twarzy wyraża szczęście. Co niewiarygodne, podczas ich ślubu Marcela była w ciąży z nieznanym mężczyzną. Niewiele wiadomo na temat ciąży, ale uważa się, że była to premedytacja , aby uwiarygodnić małżeństwo.

Sekret został odkryty przez sąsiadów nowożeńców, którzy sprzedali temat prasie. Redaktorzy pism rozpisywali się na pierwszych stronach swych gazet o niesamowitej historii kobiet. Marcela i Elisa stały się popularne jako celebrytki na opak nie tylko w Hiszpanii, ale także w Portugalii, Francji, Belgii i Argentynie. Tytuły brzmiały : „Małżeństwo bez mężczyzny”, „Hiszpania, kraj wariatów”, czy „Młoda para z przemytu”.

Niechciany rozgłos spowodował utratę pracy, a dodatkowo obie kobiety zostały ekskomunikowane z kościoła parafialnego. Ksiądz, który udzielał im ślubu poprosił lekarza, aby zbadał Mario i wg. swojej wiedzy medycznej ocenił czy jest mężczyzną , czy kobietą. Mario zgodził się na badanie i twierdził, że został zdiagnozowany jako interpłciowy. Para, aby uniknąć kary przed sądem hiszpańskim za nieprawne zawarcie małżeństwa uciekła do Portugalii, gdzie Marcela urodziła córkę. Dziewczynka przyszła na świat w dniu Trzech Króli 1902 roku w Oporto. Portugalska prasa pisała o niej, że jest śliczna i zdrowa.

Pobyt w Porto był w miarę spokojny, ale do czasu. Elisa, tym razem występująca jako Pepe, dzięki nowym znajomościom znalazła żonie pracę w kawiarni. Jednak sielanka nie trwała długo, gdyż hiszpańska policja wysłała za nimi list gończy. Po niecnych dwóch miesiącach zostały zdemaskowane i trafiły do aresztu.

Portugalczycy wykazali się jednak dobrodusznością. Powstał ruch solidarnościowy, a portugalska prasa zaczęła zbiórkę datków na ich rzecz. Ludzie przynosili im do więzienia ubrania i jedzenie, pisali krzepiące listy.

Pod wpływem opinii publicznej Portugalia ostatecznie odmówiła ekstradycji do Hiszpanii, a tamtejszy sąd oczyścił Elisę z zarzutu sfałszowania dokumentów. Marcela i Elisa wyszły na wolność, ale zdając sobie sprawę, że wcześniej czy później hiszpańska policja się o nie upomni, postanowiły wyjechać dalej. Ich droga prowadziła do Argentyny. Najpierw do portu w Buenos Aires jako pierwsza zawinęła Elisa, później do niej dołączyła Marcela z córką. Znalazły pracę w branży usług domowych. Tam też zmieniły imiona Marcela na Carmen, a Elisa na Maria. Życie pewnie ich nie rozpieszczało i trudno było im się utrzymać, dlatego w 1903 roku Elisa wyszła za mąż za starszego o 25 lat Duńczyka – Christiana Jensena. Przeprowadzili się na wieś, gdzie mężczyzna miał swoje gospodarstwo. Zaprosiła Marcelę i jej córkę do zamieszkania z nią i Jensenem pod pozorem, że Carmen czyli Marcela jest jej siostrą. Zaniepokojony brakiem współżycia Duńczyk zaczął rozpytywać wśród hiszpańskich znajomych o Elisę i odkrył prawdę, że jego małżonka jest autorką skandalu, a rzekoma Carmen jej małżonką. Jensen wystąpił o unieważnienie małżeństwa, ale sąd uznał to małżeństwo za ważne, gdyż zostało zawarte między mężczyzną i kobietą.

Dalszy ciąg losów naszych bohaterek nie jest znany. Domniemywa się, bo tak mówią plotki, że Elisa popełniła samobójstwo, a Marcela poślubiła mężczyznę.

Pewna Argentynka Norma Graciela Moure odkryła, że jest prawnuczką Marceli. Przypadkowo dowiedziała się filmie, który był kręcony o Marceli, którą znała pod argentyńskim pseudonimem Marcela Carmen Gracias. Oznaczało to, że jest wnuczką córki Marceli, którą urodziła w Portugalii. Swojego odkrycia dokonała przeglądając książkę historyka Narciso de Gabriel, zatytułowaną „Elisa y Marcela: Amigos y Amantes”. Na okładce tej książki, zawierającej fotografię, zobaczyła podobieństwo Marceli do jej babci. Gabriel przesłał metryki urodzenia jej babci i prababki. Okazało się, że słynna celebrytka była jej prababką.

Marcela i Elisa pobrały się ponad sto lat przed zalegalizowaniem małżeństw osób tej samej płci. W Hiszpanii w 2005 roku ich imieniem nazwano ulicę w A Coruňa.

Po raz pierwszy po ich historię sięgnął Felipe Trigo w swojej powieści „La sed de Amor”, która dotyczyła roli płciowej w Hiszpanii. A obecnie wróciła do niej Isabel Coixet w swym biograficznym filmie .

Ta intrygująca historia, która działa się wiele temu, nadal wzbudza kontrowersje w dzisiejszych czasach. Akt małżeństwa tych dwóch kobiet nigdy nie został unieważniony. Zatem ich małżeństwo zostało uznane jak pierwsze zarejestrowane małżeństwo tej samej płci w Hiszpanii. Dzisiejsze media podkreślają odwagę tych dwóch kobiet do prawa bycia sobą i wolności.

Jak to się dzieje w historii naszej ludzkości, brak jest zrozumienia dla „innej miłości”.

Jednak miłość jest miłością i przetrwa nawet największe zawieruchy.