Więcej...

    Feministka, która stawiała na miłość

    Uznawana za feministkę, ze względu na to, jak  wiele zrobiła  dla równouprawnienia kobiet, a którą się wcale nie czuła. W życiu stawiała zawsze na miłość. Po relacjach dziennikarskich z czasów, w których żyła można nawet zaryzykować i stwierdzić, że była kimś w rodzaju „celebrytki”,  o której życiu prywatnym ludzie chcą wiedzieć wszystko. Na początku przyszłego roku do kin wchodzi  film o Marii Skłodowskiej-Curie.

    Film

    Film, w którym tytułową rolę zagrała Karolina Gruszka to nie tylko wierna faktom opowieść o niesamowitym życiu naukowca, odkrywczyni dwóch pierwiastków – polonu i radu, ale przede wszystkim portret niezwykłej kobiety, która dzięki swojej inteligencji i wiedzy oraz nieprzeciętnym umiejętnościom zdołała przekonać do siebie świat nauki, od zawsze zdominowany przez mężczyzn.

    Uznawana za feministkę, ze wzglądu na to, jak  wiele zrobiła  dla równouprawnienia kobiet, a którą się wcale nie czuła. A przecież, jako pierwsza kobieta w Europie uzyskała tytuł doktora. W 1906 roku przyznano jej profesurę i równocześnie objęła własną katedrę na paryskiej Sorbonie, co we Francji było wydarzeniem bez precedensu. Była też pierwszą uczoną, która zdobyła Nobla. W dziejach tej nagrody nadal jest jedynym podwójnym laureatem, wyróżnionym w dwóch różnych dziedzinach naukowych.

    Media

    Od kiedy stała się sławna, media nie dawały jej spokoju. Po relacjach dziennikarskich z tamtych czasów można nawet zaryzykować i stwierdzić, że była nawet kimś w rodzaju „celebrytki”,  o której życiu prywatnym ludzie chcą wiedzieć wszystko. Świadczy o tym m.in. relacja w gazecie „Le Temps”, która mówi o tym, jak wyglądała wizyta reportera w domu noblistki. „W końcu drzwi otworzyła służąca, która poinformowała, że Piotr jest w laboratorium, a Maria na wykładach”. Reporter opisuje też wygląd salonu, w którym się znalazł „czymś w rodzaju salonu, którego główną ozdobą stanowiła lampa stołowa stojąca na kominku, a jedynymi meblami były dwie stare kanapy. Dodał też, że widział córkę Skłodowskiej, która „jadła kolację w całkowitej samotności, ale za to matka otrzymała Nagrodę Nobla – pisze dziennikarz, nawet nie wspominając o nauce lub sprawach, którymi Skłodowska zajmowała się zawodowo.

    Noblistka

    Dla Noblistki zainteresowanie mediów było koszmarem, ale w listach, które pisała do przyjaciół wyrażała się o dziennikarzach w sposób kulturalny. Porównując tę sytuację  do dzisiejszych czasów,  można przypuszczać, że po tak kulturalnych oświadczeniach, uniknęłaby lawiny hejtów w Internecie. „Ludzie, którzy biorą udział w wytwarzaniu tego rodzaju zamętu mają zazwyczaj najlepsze chęci, lecz niestety nie rozumieją, jak bardzo utrudniają nam życie” – pisała w nich.

    Były też dziennikarki, które Skłodowskiej wyjątkowo nie znosiły, a których  wsparcie powinno być oczywiste. Chodzi o wypowiedzi redaktorki „Le Figaro”, gdy Skłodowska kandydowała do Akademii Nauk. „Nie wolno zrównywać płci! – pisała – im bardziej się od nich różnimy, tym bardziej jesteśmy sobą” –  apelowała wrogo. Generalnie prasa nie kochała Noblistki. Kampania nienawiści wobec niej osiągnęła apogeum, gdy gazeta „L’Oeuvre” opublikowała jej korespondencję z kochankiem (przekazała ją prasie zazdrosna żona).  Siła mediów była potężna, bo po tej publikacji ludzie obrzucali dom Skłodowskiej kamieniami.

    Kobieta

    W filmie, który niebawem będzie miał polską premierę, zobaczymy  Skłodowską-Curie, czyli  kobietę z krwi i kości, dotychczas niewidoczną zza pomnikowej fasady.

    Polkę, która musiała opuścić ukochaną ojczyznę, żeby móc poświęcić się nauce; osobę targaną sprzecznościami i dylematami, ale nigdy nietracącą z oczu celu. Moim celem jest przybliżenie widzom nieznanej do tej pory, ludzkiej twarzy tej bohaterki. Chciałabym, żebyśmy po obejrzeniu tego filmu zapamiętali Marię Skłodowską-Curie nie tylko jako kobiecą ikonę nauki, czy Polkę znaną na całym świecie, lecz przede wszystkim, jako inspirującą, silną kobietą – jednostkę wybitną pod każdym względem, zasługującą na podziw i godną naśladowania – mówi Marie Noëlle, reżyserka.

    Einstein Albert mówił o Skłodowskiej, że była jedynym niezepsutym przez sławę człowiekiem. Nie przejmowała się wrogim nastawieniem otoczenia i w życiu stawiała zawsze na miłość. Patrząc na jej biografię można przypuszczać jak wielką rolę w jej życiu odegrały przede wszystkim relacje damsko-męskie. Gdyby nie miłość do Piotra Curie, nie zostałaby we Francji i nie odkryła sukcesów naukowych.

    Alby zrozumieć tę  charyzmatyczną, zdecydowaną,  choć pełną  dylematów i sprzeczności kobietę pomocne może będzie  jej życiowe motto: W życiu niczego nie należy się obawiać. Należy jedynie zrozumieć.

    Premiera: 3 marca 2017 roku.

    „Maria Skłodowska-Curie”: w roli tytułowej Karolina Gruszka. Partnerują jej m.in. Izabela Kuna w roli Bronisławy Skłodowskiej – siostry noblistki, Piotr Głowacki jako Albert Einstein i Daniel Olbrychski jako Emile Amagat – zagorzały przeciwnik.

    Tekst: redakcja

    Zdjęcie: Materiały promocyjne Kino świat/Grzegorz Hartfiel

    Pisząc tekst korzystałam z książki Iwony Kienzler „Maria Skłodowska-Curie, złodziejka mężów – życie i miłość”.







    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY