Retro
Skąd wziął się pomysł, by napisać książkę w klimacie retro o kinie?
Wybór był dla mnie stosunkowo prosty, bo łączył moje dwie wielkie pasje. Po pierwsze kinematografię po drugie historię. Kinem interesowałam się od zawsze, przy czym nie przesadzam, bo doskonale pamiętam jak jeszcze będąc dzieckiem podczytywałam czasopismo „Film” kupowane przez mojego ojca i starałam się zapamiętać jak najwięcej tytułów filmów do obejrzenia. Zainteresowanie historią wyniosłam z domu, ale też ze studiów. Kiedy przyszło do wybierania specjalizacji zdecydowałam się właśnie na zajmowanie się historią kina. Napisałam o tym pracę magisterską i zaczęłam pracę nad doktoratem. To właśnie w czasie zbierania materiałów przyszło mi do głowy, że to doskonały temat na powieść.
Bohaterowie
Jak książka powstawała, jak się ją czyta ma się wrażenie, że bohaterowie istnieli naprawdę.
Moją przewagą nad wieloma autorami był fakt, że zanim zaczęłam pisać powieść spędziłam dużo czasu jako naukowiec czytając artykuły z prasy, książki, wspomnienia i wszystko to, co jest potrzebne do dobrego poznania epoki, o której się pisze. Nie miałam więc problemu – na jaki napotykają twórcy, którzy piszą historię i muszą co chwilę sprawdzać, czy fakty się zgadzają. Jednocześnie postanowiłam, że moi bohaterowie – choć wymyśleni, będą spotykać prawdziwych twórców kina, brać udział w wydarzeniach, które naprawdę miały miejsce. Wydaje mi się, że właśnie to połączenie – rzetelnego przygotowania, swobody jaką daje odpowiednia wiedza historyczna, a jednocześnie obecność prawdziwych postaci sprawia, że można uwierzyć iż cała historia wydarzyła się naprawdę. Przy czym założyłam, że w książce mogą znaleźć się zdarzenia nieprawdopodobne, ale nie niemożliwe. W kilku wątkach sięgnęłam zresztą do rodzinnych historii, właśnie z tego okresu po to, by nadać bohaterom nieco żywszy charakter.
Kino bez popcornu
Jest w nas chyba tęsknota za kinem bez popcornu. Zawsze gdy jestem w Szczecinie, gdzie znajduje się najstarsze kino świata Pionier idę na seans bez względu na to co grają.
Co ciekawe, ta nasza tęsknota za kinem bez popcornu jest trochę na wyrost. Popcorn trafił do kin na przełomie lat 20 i 30, więc jeszcze przed wojną. Zresztą ja za przedwojenną salą kinową nie tęsknie – wąskie przejścia, ławki zamiast wygodnych krzeseł, ludzie którzy palą na sali kinowej, spluwanie (w niektórych kinach był nawet napis „proszę nie pluć”) ludzie chowający się w kątach, by przeczekać do następnego seansu. Oczywiście nie wszędzie tak było, ale nie każde kino było pięknym pałacem kinematografii. Tym, za czym naprawdę tęsknimy to kino późniejsze – kiedy rzeczywiście na salach kinowych zapanował nieco większy porządek. Nie zmienia to faktu, że cieszy mnie obecność na rynku zarówno spokojniejszych kin studyjnych, jak i multipleksów. Najważniejszy jest wybór. A do kina Pionier zawsze warto się wybrać chociażby, żeby zrozumieć jak kiedyś wyglądało kino.
Co lubi Pani najbardziej w dawnych czasach, które Pani opisuje. Za czym Pani np. tęskni?
Przyznam szczerze, im więcej wiem o tych czasach tym trudniej patrzeć mi na nie z sentymentem. Czy nam się to podoba, czy nie dwudziestolecie, o którym pisze było dla wielu grup bardzo opresyjne, stąd też wolę się przyglądać tej epoce z pewnego dystansu. Natomiast z punktu widzenia kinematografii to nieco tęsknię za entuzjazmem tego okresu – to czas kiedy wchodzi dźwięk, potem kolor, film zmienia się szybko i dynamicznie, przekraczane są nowe granice, pojawiają się teorie. To też czas, kiedy kino zaczyna ustalać swoją pozycję wśród sztuk. Tęsknię za tą atmosferą związaną z kinem. Dziś przyjmujemy je jako coś oczywistego, a to taka młoda sztuka. Jeszcze tyle przed nami.
Miłość do kina
Jak Pani myśli, dlaczego tak wiele osób kocha kino?
Myślę, że kino jest fascynujące z wielu powodów. Po pierwsze – pozwala nam spojrzeć na świat cudzymi oczyma. To spełnienie marzeń, że zobaczymy świat nieco inaczej niż widzimy go sami na co dzień. Osobiście kocham w kinie to, że wszystko co widzę na ekranie po coś tam jest. Życie jest chaotyczne – rzeczy się dzieją i nie mają puenty, drobne zdarzenia do niczego nie prowadzą, długie spojrzenie nie jest początkiem romansu. W kinie wszystko jest po coś. A jednocześnie kino to rozrywka zbiorowa. Pozwala nam razem płakać, śmiać się, bać. Chyba wszyscy tego potrzebujemy.
Nad czym teraz Pani pracuje?
Chwilowo odłożyłam na bok pracę nad kolejną powieścią i chcę przygotować zbiór esejów na temat kultury popularnej. Od kilku lat codziennie piszę o kulturze na moim blogu. Postanowiłam wybrać kilka zagadnień które mnie fascynują i podzielić się moimi refleksjami z ludźmi którzy niekoniecznie są bardzo zaangażowani w świat kultury popularnej. Znajdzie się tam np. rozdział o popcornie, który mam nadzieję pokaże tą przekąskę w nieco lepszym świetle.
Rozmawiała: Kasia KAMIŃSKA
Zdjęcia: materiały promocyjne, pixabay




