Koty, róże i inne słabości Vivien Leigh

Vivien Leigh – filigranowa Angielka, zachwycająca brytyjskich krytyków teatralnych – zagrała w zaledwie dziewiętnastu filmach, ale to wystarczyło, by stać się legendą Hollywood, zdobyć dwa Oscary i pozostawić świat ze szczególnym poczuciem niedosytu. Leigh nie przestaje fascynować. Historia jej związku z Laurence’em Olivierem, zmagania z chorobą afektywną dwubiegunową, walka o rolę życia – to wątki znane i często opisywane. O pięknej Vivien można opowiedzieć znacznie więcej.

Vivling

Vivian Mary Hartley przyszła na świat 5 listopada 1913 roku w Darjeeling w Indiach. Jej ojciec, Ernest, był brytyjskim maklerem i oficerem kawalerii indyjskiej. Matka, Gertrude, miała korzenie ormiańskie oraz irlandzkie i, podobnie jak jej córka, urodziła się w Indiach.

Gertrude szybko zauważyła, że mała Vivian – zwana pieszczotliwie Vivling – była dzieckiem wyjątkowym. Nie tylko inteligentnym, ale też obdarzonym fenomenalną pamięcią. Takiego potencjału nie wolno było zmarnować. Mała, już w wieku trzech lat, zachwycała gości talentem recytatorskim, a wkrótce zaczęła występować z matką w amatorskim teatrze. Gertrude przybliżała córce kulturę Indii, mitologię, klasykę literatury. Zafascynowana książką Rudyarda Kiplinga „Kim”, ustawiała na tacy różne przedmioty, polecała Vivling zapamiętać układ, po czym zasłaniała ekspozycję i prosiła o odtworzenie zapamiętanego obrazu. W przyszłości panna Leigh miała zapamiętywać swoje kwestie po jednokrotnym przeczytaniu.

Mając sześć lat, Vivling opuściła Indie i zamieszkała w Anglii. Z surowej szkoły Sacred Heart ojciec zabrał ją stosunkowo szybko. Przez kolejne lata podróżowała z rodzicami po Europie, stając się otwartą na świat poliglotką. Matka chciała, by Vivling nie tylko poszerzała horyzonty, ale i żeby wyrosła na prawdziwą angielską lady. Dziewczynie zdarzały się jednak wybuchy gniewu i gwałtowne zmiany nastroju. To nie było dobrze widziane u młodych dam. Vivling nie tylko bywała impulsywna, ale też często dokonywała wyborów, które innym pannom z brytyjskich wyższych sfer nie przychodziły nawet do głowy.

Aspiracje

Vivian od wczesnego dzieciństwa wiedziała, że jej prawdziwą miłością był teatr. Chciała być aktorką i wierzyła, że może swój plan zrealizować. Rodzice zareagowali entuzjastycznie i wspierali jej teatralne aspiracje. Szczęśliwie dla Vivling, w latach 20. i 30. XX wieku słowo „aktorka” przestało wywoływać „nieprzyzwoite” skojarzenia, stając się raczej synonimem „artystki”. Instytucje takie jak Królewska Akademia Sztuki Dramatycznej (RADA) – która otrzymała Królewski Statut w 1920 roku – przekształciły aktorstwo z zawodu o nienajlepszej sławie w zajęcie dla wykształconych przedstawicieli klasy średniej i wyższej. W 1931 roku córka państwa Hartley rozpoczęła więc naukę w RADA.

Starszy o trzynaście lat prawnik, Leigh Holman, nie był tak otwarty jak Ernest i Gertrude. Jego zdaniem studia w szkole dramatycznej, nawet tak prestiżowej, należało traktować jedynie jako kaprys, a karierę sceniczną – jako żart. Vivian była jednak oczarowana starszym, poważnym mężczyzną, przypominającym jej aktora Lesleya Howarda (którego bardzo podziwiała i z którym spotkała się później na planie „Przeminęło z wiatrem”) i dającym poczucie bezpieczeństwa. Wyszła za niego w grudniu 1932 roku. Podobno powiedziała: „Jeśli nie wyjdę za niego, już nikt nie poprosi mnie o rękę”. Niektórzy biografowie przywołują inną motywację i wskazują, że Vivian przyjęła oświadczyny, by podreperować finanse rodziców. W każdym razie, na życzenie męża, przerwała naukę i próbowała być wzorową żoną. Już w październiku 1933 roku Holmanowie powitali na świecie córkę Suzanne. Młoda matka napisała w swoim dzienniku: „Urodziłam – dziewczynkę”. Żadnych emocji, żadnej radości. Ani bywanie na salonach w roli pięknej towarzyszki Leigh Holmana, ani macierzyństwo nie były jej żywiołami. Wciąż ciągnęło ją na scenę. Wróciła więc do RADA. O tym, co było jej priorytetem, najlepiej świadczy fakt, że w 1935 roku przerwała rodzinne wakacje, by zagrać nieistotną rólkę w filmie „Things are Looking Up”.

Liczyła, że agent, John Gliddon, pomoże jej zdobyć sławę. Oczywiście, mając przed sobą młodą kobietę o niezwykłej urodzie, wielkim talencie i niemniejszej determinacji, mógł sprostać oczekiwaniom. Nie zachwycało go jednak brzmienie „Vivian Holman”. Vivian było wówczas imieniem zarówno damskim, jak i męskim, więc wypadało je zmienić. Proponował Susan. Miał też odważniejszą koncepcję – „April Morn”. Vivian stanowczo zaprotestowała. Postanowiła zmienić pisownię imienia, nadając mu bardziej kobiece brzmienie. Imię męża przyjęła jako nazwisko. Narodziła się jako Vivien Leigh.

Vivien Leigh

„Ta dziewczyna nie ma potencjału” – miał powiedzieć reżyser Alexander Korda, gdy poznał Vivien Leigh. Zmienił zdanie, zobaczywszy młodą aktorkę na scenie w sztuce „Maska cnoty”. Zaproponował jej współpracę, która okazała się całkiem owocna – Vivien wystąpiła w sześciu jego filmach, między innymi „Wyspa w płomieniach”, „Lady Hamilton” i „Anna Karenina”.

Zachęcona sukcesami w Anglii, postanowiła spróbować swoich sił w Hollywood. Po występie u boku Roberta Taylora w komedii „Jankes w Oxfordzie” starała się o rolę Cathy w „Wichrowych wzgórzach”, ale reżyser William Wyler zaoferował jej drugoplanową rolę Isabelli. Vivien była wściekła. Odpowiedziała, że reżyser „gorzko tego pożałuje”. On na to, że „nie wyobraża sobie, by na początku kariery w Hollywood dostała lepszą propozycję”. Bardzo się pomylił.

Legenda głosi, że David O. Selznick – hollywoodzki wizjoner i producent „Przeminęło z wiatrem” – po raz pierwszy zobaczył angielską aktorkę na tle płonącej Atlanty. Zdjęcia do filmu ruszyły, a Selznick opętany własnym perfekcjonizmem, wciąż szukał idealnej odtwórczyni głównej roli. Prawdopodobnie podpisałby kontrakt z Paulette Goddard, gdyby jego brat Myron nie przyprowadził na plan Vivien Leigh. „Oto twoja Scarlett” – oznajmił. David był oczarowany.

Vivien pokonała setki gwiazd i gwiazdeczek marzących o zagraniu Scarlett O’Hary. Amerykanie byli oburzeni wyborem Selznicka. Angielka miała zagrać amerykański symbol niezłomności? To było nie do pomyślenia. A jednak. Leigh znała książkę Margaret Mitchell na pamięć. Czuła ze Scarlett niezwykłą więź. Wierzyła, że była stworzona, by zagrać tę bohaterkę. Pracowała szesnaście godzin na dobę, sześć dni w tygodniu, a zarobiła zaledwie ułamek tego, co zaoferowano partnerującemu ją Clarkowi Gable’owi. W przerwach między ujęciami grała z Gable’em w planszówki, zwykle wygrywając. Zdarzały się jednak chwile załamania. Ataki histerii tłumaczono presją i przemęczeniem. Praca na planie „Przeminęło z wiatrem” wiele Vivien kosztowała, ale w 1940 aktorka – jako pierwsza Brytyjka w historii – otrzymała Oscara za rolę pierwszoplanową.

W 1940 roku zagrała w melodramacie „Pożegnalny walc”. Zarówno ona, jak i grający z nią Robert Taylor, uznali ten film za swój ulubiony.

W 1952 Vivien wystąpiła w ekranizacji dramatu Tennessee Williamsa „Tramwaj zwany pożądaniem”. W Blanche wcielała się już od paru lat na londyńskiej scenie. Z jednej strony była tą rolą absolutnie zafascynowana i uważała ją za genialną, z drugiej zaś – po latach przyznała, że to właśnie ta rola „pchnęła ją w stronę szaleństwa”. Jak sama wspominała, aż zbyt dobrze rozumiała popadającą w obłęd bohaterkę. Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła jej kreację w „Tramwaju zwanym pożądaniem”. Aktorka nie odebrała Oscara osobiście – zrobiła to w jej imieniu Greer Garson.

Po tym sukcesie Vivien pojawiła się jeszcze tylko w trzech filmach. Tennessee Williams nalegał, by zagrała tytułową bohaterkę w ekranizacji „Rzymskiej wiosny pani Stone”. Pisarz wręcz uwielbiał Leigh. Otwarcie pisał, że on i  Vivien żyli z tym samym „nerwowym udręczeniem” (oboje zmagali się z poważnymi kryzysami psychicznymi i stanami depresyjnymi). Uważał, że to właśnie z powodu tych wewnętrznych demonów aktorka potrafiła tak doskonale zrozumieć kruchość jego bohaterek. Ona, jako jedna z nielicznych osób „z branży”, wspierała Williamsa, gdy jego partner, Frank Merlo, zachorował na raka. Tennessee nigdy o tym nie zapomniał. Był jednym z najważniejszych mężczyzn w życiu Vivien Leigh. Ale nie on okazał się miłością jej życia.

Larry i inne ciągoty

Gdy zobaczył Vivien Leigh w „Masce cnoty”, był pod wielkim wrażeniem. Po spektaklu osobiście pogratulował wschodzącej gwieździe. Sam był już wówczas cenionym aktorem. Tamtego wieczoru Vivien obiecała sobie, że poślubi Laurence’a Oliviera. Słynęła z tego, że gdy czegoś zapragnęła, była nieustępliwa. Może nawet bezwględna.

Zakochała się w Larrym bez pamięci, wciąż będąc mężatką. Olivier też nosił obrączkę – jego żoną była Jill Esmond, z którą tworzył związek dość niekonwencjonalny. Mimo pojawienia się na świecie syna, Tarquina, Olivierowie szybko doszli do wniosku, że ślub był błędem.

Larry całkiem stracił dla Vivien głowę, gdy spotkali się na planie „Wyspy w płomieniach”. Później wspominał: „Nie potrafiłem oprzeć się Vivien. Nikt by nie potrafił”. Jako syn pastora, czuł wyrzuty sumienia. Pożądanie jednak zwyciężyło. Nawet w obecności Holmana i Esmond kochankowie nie potrafili trzymać rąk przy sobie. Na godzinę przed każdym spektaklem – a grywali razem sporo – zamykali się w garderobie „z wiadomych powodów”. Kiedy Vivien pracowała nad „Przeminęło z wiatrem”, Selznick i reżyser Victor Fleming organizowali jej schadzki z Larrym, starając się utrzymać to w tajemnicy – skandal nikomu nie był potrzebny. Po kilku latach namiętnego romansu, i Olivier i Leigh postarali się o rozwody. Leigh Holman zgodził się, pod warunkiem przekazania mu prawnej opieki nad Suzanne. Vivien nie walczyła. 31 sierpnia 1940 roku, w Kalifornii, wzięła cichy ślub z Olivierem. Katharine Hepburn była świadkiem i tuż po uroczystości musiała godzić kłócących się nowożeńców.

Nie żyli długo ani szczęśliwie. Vivien coraz częściej wybuchała gniewem, jej nastrój gwałtownie się zmieniał. Na domiar złego w pierwszej połowie lat 40. zdiagnozowano u niej gruźlicę. Mimo choroby palenia nie rzuciła – potrafiła palić nawet cztery paczki papierosów dziennie. Nie zamierzała też rezygnować z alkoholu – szczególnie z ginu z tonikiem i szampana, które lubiła tak bardzo, jak bardzo nie znosiła herbaty. Uwielbiała też słodycze,  przede wszystkim czekoladę, którą pochłaniała w niewyobrażalnych ilościach, oraz brandy snaps (deser podobny do włoskich cannoli). Największą jej słabością był chyba seks. Wydawała się niezaspokojona. Jej temperament doprowadzał Oliviera na skraj wyczerpania. Oddychał z ulgą, gdy choć przez chwilę interesowała się kimś innym. Sypiała z taksówkarzami, mężczyznami spotkanymi w barach czy na ulicy. Larry nie pozostawał jej dłużny.

Vivien przeszła kilka załamań nerwowych – pierwsze po poronieniu w 1945. Coraz rzadziej czuła się dobrze. Okresy pobudzenia mieszały się ze stanami depresyjnymi. Czuła się samotna i wiedziała, że z Larrym oddalali się od siebie. Odnosiła wrażenie, że jej koty syjamskie – Tissy, New Boy i Armando – rozumiały ją lepiej niż mąż, który kiedyś wydawał się bratnią duszą. Cierpiała na bezsenność, nie zawsze czuła się na siłach, by występować. Była jednak tak ambitna, że pokonywała słabość i stawała na scenie. Krytycy teatralni zauważyli jednak spadek formy, a niektórzy nawet pisali, że Vivien Leigh „stała się marną aktorką, która szkodzi występom Oliviera”. To bolało. Świat jednak nie wiedział, co działo się za zamkniętymi drzwiami sir Laurence’a Oliviera i lady Olivier. A im gorzej działo się w małżeństwie, tym bardziej skupiali się na pracy. Stworzyli i prowadzili teatr St. James. Byli pierwszą parą brytyjskiego teatru. Larry jednak nie wytrzymał. Dziś pewnie usłyszałby od lekarzy, że jego żona zmagała się z chorobą afektywną dwubiegunową. Wtedy mówiono o „obłędzie” i „histerii”, leczono Vivien elektrowstrząsami, a on nienawidził swojego poczucia bezradności i nie rozumiał, co niszczyło jego ukochaną kobietę. Rozstali się w 1958 roku. Do czasu sfinalizowania rozwodu w roku 1960, Vivien kilkakrotnie dzwoniła do Larry’ego, grożąc, że się zabije.

Jack, Poo Jones i ostatni papieros

Nie zabiła się. Larry znalazł spokój przy Joan Plowright, a Vivien związała się z Jackiem Merivale’em. Był od niej młodszy, ale zafascynowany jej inteligencją i seksualną energią. Zauroczyła go, gdy była gwiazdą w rozkwicie kariery i kobiecości, a on początkującym aktorem. Spotkali się ponownie w Nowym Jorku, kiedy jej małżeństwo istniało już tylko na papierze. Obiecał Larry’emu, że „zaopiekuje się biedną, małą Vivien”. Musiała to być rzeczywiście czuła opieka, bo Leigh naprawdę się przy nim wyciszyła.

W maju 1967 roku przygotowywała się do występu w sztuce Edwarda Albee’go „Chwiejna równowaga”. Gruźlica wróciła ze zdwojoną siłą, uniemożliwiając pracę. Nawet wtedy nie rzuciła palenia. Zmarła 8 lipca 1967 roku. Jej kot Poo Jones był z nią w ostatnich chwilach. Jack zawiadomił Suzanne i Larry’ego, który pomagał w organizacji pogrzebu.

Gdy odeszła, Vivien Leigh miała zaledwie pięćdziesiąt trzy lata. Jej kariera przypominała fajerwerki – świat widział spektakularne eksplozje talentu, a potem był świadkiem upadku wielkiej aktorki. Dla wielu Vivien pozostanie Scarlett O’Harą, która „pomyśli jutro”. Dla koneserów kina będzie też niezapomnianą Blanche Dubois. Jej życie fascynuje biografów i pisarzy. Już kilkakrotnie zapowiadano film przedstawiający niezwykłą historię Vivien Leigh. Czy nie udaje się znaleźć aktorki, która potrafiłaby wyrazić złożoność legendarnej gwiazdy i kobiety nękanej przez to, co wówczas nazywano „obłędem”? Możliwe.

Vivien Leigh to nie tylko pamiętne kreacje. To setki drobiazgów tworzących fascynujący portret. Kobieta przekonana, że może osiągnąć wszystko, a jednak niepewna swojego jutra. Zjawiskowa piękność, wstydząca się swoich dłoni i ukrywająca je w jednej ze stu pięćdziesięciu par rękawiczek. Umęczona zmiennością swoich nastrojów istota, szukająca ukojenia wśród kotów syjamskich i różanych krzewów. Zdeterminowana, by przetrwać, i trwająca w autodestrukcji. Sławna dzięki Hollywood, ale bezgranicznie oddana scenie. Powiedziała kiedyś: „Urodziłam się pod znakiem Skorpiona, a skorpiony same siebie niszczą i przedwcześnie wypalają. Miotam się między szczęściem a rozpaczą”. Rzeczywiście, miotała się przez całe życie.

Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

Vivien Leigh, „Przeminęło z wiatrem”
John Merivale i Vivien Leigh, 1961
Vivien Leigh, Laurence_Olivier, 1957
Vivien Leigh, Wright King, „Tramwaj zwany pożądaniem”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj


Inne w kategorii

PARTNERZY