Twarz Syrenki
”Gdy przyjdzie dzień odlotu do krainy innej, chcę odlecieć w porywie szczęścia jak ptak, co uciekając z ziemi niegościnnej, ziemię na niebo zamienia” – pisała w swoim wierszu.
– I tak zginęła – mówiła Halina Krahelska, jej kuzynka, w wywiadzie kilka lat temu – W pierwszym dniu powstania, kiedy wydawało się nam, że jesteśmy wolni, że miasto jest w naszych rękach, że nareszcie my bijemy tego wroga. Oszczędzony jej został cały tragiczny ciąg dalszy.
Mówiła też, że było w Krysi coś takiego, jakby przeczuwała, że zginie. Nie tyle smutek, tylko taka zaduma. Ta melancholia zainspirowała pewnie prof. Ludwikę Nitschową, autorkę pomnika Syrenki, która kilka lat przed wybuchem Powstania poprosiła, by Krysia pozowała do rzeźby.
Twarz Krystyny
– Wyrzeźbiona przeze mnie twarz Syreny warszawskiej jest twarzą Krystyny zmonumentalizowaną, aby nie było tak łatwo rozpoznać Krysię, chodzącą ulicami, co by Ją może krępowało. Bo chodziła ulicami warszawskimi prosta, wysoka, jaśniejąca uśmiechem wewnętrznej młodzieńczej radości i siły, gotowa na wszystko, co uczciwe, sprawiedliwe i piękne – mówiła rzeźbiarka.
Dzięki temu Krysia stałą się na zawsze symbolem Warszawy, ale też jest autorką słów do jednej z najbardziej znanych piosenek pt. „Hej, chłopcy, bagnet na broń”. Napisała ją w styczniu 1943 r. dla żołnierzy „Baszty”. Stała się ona najpopularniejszą piosenką żołnierską Polski Walczącej i Powstania Warszawskiego. Sama uwielbiała śpiewać, miała fenomenalny słuch, jako studentka dała kilka koncertów w Polskim Radiu.
Nie rozwinęła swojej artystycznej kariery zginęła 1 dnia Powstania…



