Dwa mosty
100 lat temu w Warszawie były tylko dwa mosty. Brakowało połączenia przez Wisłę od strony Pragi do centrum miasta. Na żądanie rosyjskich władz wojskowych postanowiono zbudować trzeci – od Alej Jerozolimskich, które były wówczas najszerszą ulicą stolicy. Dzięki temu z łatwością można było przedostać się na drugą stronę miasta.
– Autorem oprawy architektonicznej mostu i wiaduktu był Stefan Szyller, bardzo znana postać. Zaprojektował m.in. Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego, jego Bramę Główną , budynki Politechniki Warszawskiej czy gmach Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Był zwolennikiem form historycznych. W swej twórczości nawiązywał do renesansu i baroku. Dzięki temu mieliśmy w architekturze elementy polskości – mówi Michał Rapacki, varsavianista.
Budowa wiaduktu, 1911
Szyller poszukiwał w architekturze polskiego wyrazu, dlatego sięgał do polskiego renesansu, czyli kształtów klasycznych, które nawiązywały do budowli powstałych w złotym wieku Rzeczpospolitej (XVI-XVII wiek). Nie chciał budować w stylu rosyjskim, tylko zależało mu, by pokazywać polskość w architekturze. Jego projekty były elementem utrzymania tożsamości narodowej w czasach, gdy Polska była pod zaborami.
Most zniszczony przez wycofujące się wojska rosyjskie, sierpień 1915
Dlaczego Most Józefa Poniatowskiego?
Oficjalnie był to most Mikołaja II – aktualnie panującego, ale ulica warszawska nie przyjęła tej nazwy i mówiono na niego Most Trzeci.
– W momencie jego ponownego otwarcia w 1913 roku była akurat 100 rocznica śmierci Józefa Poniatowskiego i pewnie dlatego tak został nazwany – tłumaczy Rapacki.
Most był też świadkiem wielu historycznych wydarzeń. Podczas przewrotu majowego, 12 maja 1926 ok. godz. 17.00, na moście doszło do spotkania prezydenta Stanisława Wojciechowskiego z marszałkiem Józefem Piłsudskim.
Józef Piłsudski przed spotkaniem z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim na moście Poniatowskiego, 12 maja 1926
– Było to spotkanie symboliczne. Piłsudski wyruszył z Sulejówka, a posłuszne mu oddziały gromadziły się w Rembertowie – na prawym brzegu Wisły. Rząd natomiast obradował w Pałacu Namiestnikowskim, a prezydent miał siedzibę w Belwederze – na lewym brzegu Wisły. Prezydent i Marszałek spotkali się po środku – mówi Rapacki.
Miasto pod mostem
Idąc po poniatoszczaku można zobaczyć, że pod nim jest małe miasteczko i wygląda trochę jak pałac. Łuki, bramy, a od 2002 roku pod jego konstrukcją mieści się ponad 100 sklepów, kawiarnie, puby, parking, skate park.
– Kiedy na nim jestem, zawsze patrzę na wieżyce. Takich nie ma na żadnym innym warszawskim moście. Jest ogromny problem z utrzymaniem ich. Pamiętam, jak kilka lat temu wieżyce były oczyszczone, odmalowane, w oknach pojawiły się kolorowe szkiełka. Ze względu na ruch samochodowy ciągle się niszczą – dodaje varsavianista.
Centrum Handlowe powstałe pod wiaduktem robi wrażenie, choć obecnie przestrzeń nie jest do końca wykorzystana.
– Chodziło o ucywilizowanie dzikiego handlu lat 90. i przeniesienie tam cześci handlujących. Pomysł nie do końca wypalił – ocenia Rapacki.
Trudna historia niezwykłego mostu
W swojej niezwykłości jest to dość pechowy most, bo co był zbudowany, to zaraz został zburzony.
– Po oddaniu do użytku w 1913 roku już po dwóch latach został wysadzony przez wycofujących się z Warszawy Rosjan. Niemcy odbudowali go prowizorycznie w konstrukcji drewnianej. Zniszczone przęsła po roku się spaliły. Po odzyskaniu niepodległości przystąpiono do odbudowy, która trwała 6 lat. I w całości został oddany do użytku w 1927 roku. Kiedy szedł po nim Piłsudski to była tylko połowa tego mostu, bo całość oddano rok później. Postał sobie tak do 1944 roku, by w czasie powstania zostać całkowicie zniszczonym. Odbudowali go dość szybko, bo już w 1946 rok, ponieważ chodziło o możliwość przeprawy przez Wisłę. Ozdoby, które zostały zniszczone w czasie wojny zostały przywrócone dużo później (wieżyce od strony Pragi odbudowano dopiero w latach 80.) – opowiada varsavianista.
Obecnie most wciąż wiele tajemnic i niespodzianek odkrywa przed archeologami. Na przykład, nigdy nie odbudowano kamiennych ławek, które stały na filarach mostu. Ich szczątki do dzisiaj leżą w wiślanym nurcie i można je zobaczyć przy niskim stanie wody.
Foto: Wikipedia CC, pixabay



