Więcej...

    Opowieści z życia (poza) telewizyjnego

    Książka Beaty Tadli „Czego oczy nie widzą”  jest przewodnikiem po wydarzeniach z ostatnich lat,  w których dziennikarka uczestniczyła.

    Dobra pamięć

    Mam mnóstwo wad i słabości, ale dobrą pamięć. Wydarzenia opisane w książce były jakoś przeze mnie pielęgnowane. Lubię też opowiadać. Chciałam opowiedzieć o swojej drodze w mediach – mówiła podczas spotkania promocyjnego.

    Pisze w niej o ciężkiej pracy, jaką wykonała, by znaleźć się tam, gdzie jest. Ludzie myślą, że większość prezenterów telewizyjnych to beztalencia, którzy na dodatek zdobyli tę pracę dzięki układom, łóżku, czy znajomościom. Tadla obala te mity i pokazuje, z czym naprawdę wiąże się praca w informacjach: stresem, presją czasu i ciężarem odpowiedzialności za każde słowo.

    Najtrudniejsze wydarzenia, w jakich uczestniczyła to Majdan i katastrofa smoleńska. Nie pasowała do tych wydarzeń, ale przez przypadek znalazła się w czasie tych zdarzeń na dyżurze w studio. Najtrudniejsze było wtedy zmierzenie się z własnymi emocjami. W książce pisze też o tym, jak trudno jest prowadzić program na żywo i panować nad emocjami.

    Jedni są twardzi, a inni jak ja wrażliwi, co nie ułatwia zadania, ale pokazuje, że i dziennikarze są różnorodni.

    Wątpliwości

    W ostatnim czasie miała też wątpliwości, czy nadal chce być dziennikarką i dlatego napisała tę książkę.

    Czułam się zniechęcona tym, że świat polityki tak bardzo wkroczył do dziennikarstwa. Takich podziałów, jak mamy obecnie, nigdy wcześniej nie było. Nie było czegoś takiego, że trzeba się deklarować, gdy chce się gdzieś pracować.  A w naszym zawodzie jest to niedopuszczalne, my tego nie chcemy. Teraz nie zajmuję się polityką, ale sprawami społecznymi w telewizji Nowa. Przecież telewizja jest dla ludzi i o ludziach.

    Beata nie robi żadnych życiowych planów. Ma tyle zajęć, że czeka, co jej dzień przyniesie. Współpracuje z różnymi uczelniami, gdzie uczy dziennikarstwa. Nie jest też zachwycona poziomem dziennikarstwa w Polsce.

    Przez Internet odbiorcy są nastawieni na szybkość. Chcą jak najszybciej dostać informację. Rozmawiałam ostatnio z kolegą z Rzeczpospolitej, który mówił, że jeszcze niedawno do napisania tekstu miał trzy dni. Teraz musi przygotować sześć artykułów dziennie. Przez to wszystko się spłyca. Przekaz jest niepogłębiony. Coraz częściej mamy doczynienia z pracownikami mediów, a nie dziennikarzami. Jest to smutne. Gdy pytam swoich studentów, czy widzą swoją przyszłość z dziennikarstwem odpowiadają, że jeszcze nie wiedzą. Niewielu z nich mówi, że będzie pokazywać świat bez kreowania, taki jaki jest, by wróciła normalność.

    Książka dla dzieci

    Dziennikarka jedynie, co planuje, to napisać  książką dla dzieci. Jej bohaterką ma być dziewczynka, która ciągle oszukuje…

    Beata Tadla, od ponad 20 lat związana z mediami. Gospodyni głównego wydania Faktów w TVN i Wiadomości TVP. Autorka książek m.in. Niedziele bez Teleranka. Zdobyczni tytułu Mistrza Mowy Polskiej.

    Red.

    Zdjęcia: materiały promocyjne wydawnictwa REBIS







    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY