"Świdermajer" – romans szwajcarskiego schroniska i rosyjskiej daczy

"Świdermajer" – romans szwajcarskiego schroniska i rosyjskiej daczy

„Świdermajer” to – jak mawiają – romans szwajcarskiego schroniska i rosyjskiej daczy. Przed wojną było w Otwocku około 500 budynków zbudowanych w tym stylu, niewiele z nich wygrało walkę z czasem. Jedźmy koniecznie, by zobaczyć te, które jeszcze pozostały.

Polecam Państwu wycieczkę do Otwocka. Właśnie teraz, zimą, kiedy drzewa zgubiły liście, najłatwiej jest dostrzec pochowane w ich cieniu drewniane domy, perełki architektury świdermajerowskiej.

Faktycznie ten styl, który jest romansem szwajcarskiego schroniska i rosyjskiej daczy, nazywa się stylem nadświdrzańskim. Jednak po poecie Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim powtarzamy „świdermajer”, gdyż tak napisał w swoim wierszu „Wycieczka do Świdra”:

Jest wil­lo­wa miej­sco­wość,
na­zy­wa się groź­nie Świ­der,
rzecz­ka tej sa­mej na­zwy
lśni za wil­la­mi w tyle,

tu­taj nocą sierp­nio­wą,
gdy pod gwiaz­da­mi idę,
spa­da­ją nie­któ­re gwiaz­dy,
ale nie na te wil­le,

spa­da­ją bez eks­plo­zji
na bied­ną gło­wę moją,
a wil­le w sty­lu groź­nym
jak sta­ły, tak sto­ją –

dzień i noc; i znów nocą
ni­kły blask je oświe­tla;
cóż im “Con­cer­to gros­so”
Fry­de­ry­ka Je­rze­go Ha­en­dla!

Te wil­le, jak wójt po­da­je,
są w sty­lu “świ­der­ma­jer”

Twórcą stylu był Michał Elwiro Andriolli, wybitny rysownik i ilustrator, który w 1880 zakupił spory teren nad Świdrem i postanowił wybudować na nim dworek dla siebie oraz wille do wynajmu dla letników, których pobudował kilkanaście. Niestety nie ma po nich śladu. To Andriolli wymyślił drewniane ozdobne ażury, dobudowywał do willi werandy i balkony drewnianej konstrukcji, okiennice i zdobienia okien. Stworzył perełki, kolejni się na nim wzorowali.

Pod koniec XIX wieku wybudowano kolej Nadwiślańską, co pozwoliło na dogodny dojazd z Warszawy do Otwocka. Do tego klimatyczne walory pięknych lasów sosnowych i rzeka Świder, sprawiły, że Otwock stał się popularnym dla warszawiaków letniskiem. Miejscowość zaistniała jako sanatoryjno-uzdrowiskowa (w 1923 roku Otwock uzyskał status miasta-uzdrowiska), budowano kolejne pensjonaty i sanatoria, w których leczono choroby piersiowe, czyli gruźlicę. To właśnie na drewnianych werandach świdermajerowskich willi kuracjusze mogli leżeć całymi dniami i wdychać świeże powietrze.

Największy rozkwit tego budownictwa nastąpił pod koniec XIX wieku i trwał praktycznie do wybuchu II wojny światowej. Budowano w tym stylu już nie tylko prywatne wille czy domy letniskowe, ale pensjonaty, sanatoria, szkoły, szpitale. Prawdopodobnie przed 1939 rokiem w samym tylko Otwocku było ponad 500 takich budynków. W dużej mierze do rozwoju tego stylu przyczyniła się ludność żydowska, która stanowiła znaczną część mieszkańców miejscowości na początku XX wieku.

Niestety wybuch II wojny światowej przerwał rozwój uzdrowiska. Wiele domów uległo zniszczeniu podczas okupacji, a te, które przetrwały, zostały upaństwowione i przekazane pod działalność instytucji lub jako mieszkania komunalne. Te domy w większości nie były przystosowane do całorocznego mieszkania, brakowało ogrzewania, kanalizacji czy bieżącej wody. Ulegały dewastacji przez kolejne lata. Część się spaliła, często w efekcie celowego działania.

Dziś wiele z nich, o ile pozostały, jest w ruinie, dlatego polecam jechać jeszcze teraz, póki możemy obejrzeć te pojedyncze, które wygrywają tę walkę z czasem. Znajdziemy też kilka budynków, które zostały wykupione przez nowych właścicieli, którym bardzo zależało by wskrzesić ich pierwotny sznyt i charakter, ale to naprawdę wyjątki. Takim przykładem jest Pensjonat Gurewicza, w którym obecnie mieści się prywatna klinika, hotel, ale także restauracja, do której można wejść, nie będąc gościem hotelowym. Znajdziemy ten pięknie odrestaurowany budynek przy ul. Armii Krajowej 6.

Drewniane domy są porozrzucane po mieście, dlatego warto „poszwendać” się jego uliczkami, tym bardziej, że nie jest to duża miejscowość. Warto na pewno pójść ulicą Kościelną prowadzącą od stacji kolejowej do kościoła, mijając po prawej stronie kilka budynków (12, 14, 16, 18). Warto skręcić w ul. Kościuszki zwracając uwagę na domy o numerach 5, 7, 15, 19, 21, a także w Warszawską (5, 34), Wierzbową, Zaciszną, Żeromskiego, Reymonta, Konopnickiej (7 i 7a).

Przy ul. Warszawskiej 5 znajdziemy Sanatorium Dr Przygody, który założył tu w 1895 roku pierwszy Zakład Dietetyczno-Higieniczny dla Żydów, jego syn później przekształcił go w przeciwgruźlicze sanatorium, a w czasie wojny miał tu siedzibę Judenrat.

Przy Kościelnej 12,14, 16 i 18 znajdują się domy należących przed wojną do Oszera Perechodnika, żydowskiego kupca i kamienicznika. Pod numerem 18 na dole znajdowały się sklepy galanteryjne, a na piętrze m.in. Towarzystwo Śpiewacze „Lutnia” a nawet magistrat, zanim nie wybudowano siedziby urzędu. Pozostałe budynki pełniły funkcje pensjonatów.

Na tyłach kościoła, przy ul. Reymonta 23 znajdziecie Państwo dom, w którym zatrzymywał się Władysław Reymont. Na budynku jest zamontowana tablica pamiątkowa.

Wille Kahana (należące przed wojną do Marii i Mieczysława Kahanów) znajdują się przy ul. Konopnickiej 7 i 7 a. W jednej z nich, na werandzie, nagrywane były sceny do filmu „Pora umierać” z Danutą Szaflarską w roli głównej.

Przy ul. Kościuszki 19 znajduje się willa Generała Michała Jacymirskiego, na szczytach willi możemy zauważyć wyciętą datę: 1890 i monogram właściciela pisany cyrylicą. Natomiast pod numerami 5,7 jest Willa Nowość z 1925 roku. Budynek pod numerem 11 przy tej samej ulicy to Willa Podole wybudowana w 1895 roku przez Franciszka Podolskiego, w tym budynku do końca lat 90-tych XX wieku działała apteka.

Przy Willowej 6 stoi piękny budynek, jeden z pięciu, dawniej należący do rodziny Badiorów. Prawdopodobnie tutaj w czasie wojny była siedziba Niemieckiej Komendantury Wojskowej.

Jak wspomniałam, ponad połowa mieszkańców Otwocka to była ludność żydowska. Jeżeli macie Państwo ochotę na dodatkowe 3 km spaceru, polecam od Pensjonatu Gurewicza przejść przez Park Miejski, idąc wzdłuż ul. Andriollego wchodzimy do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Tu znajduje się Cmentarz Żydowski w Anielinie. Ten kirkut powstał około 1900 roku, chowano tu głównie żydowskich kuracjuszy, ale też członków otwockiej gminy żydowskiej.

Zapraszam na spacer po otwockich pamiątkach stylu świdermajer.

Aleksandra Karkowska

Aleksandra Karkowska– autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY". Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.