Walka
Walka o wolność Polski była jego pasją, której oddawał się całkowicie. Nie można powiedzieć, że angażował się tak samo w związki z kobietami. Było ich w jego życiu całkiem dużo, a większość z dam, które porzucał – targnęła się na swoje życie. Przyjrzyjmy się temu szaleństwu po kolei:
Czułe listy i „żegnaj, luba”
W wieku 20 lat Józef został aresztowany pod zarzutem udziału w spisku na życie cara i został skazany na zesłanie w głąb Rosji. Do miejsca osiedlenia dotarł bez dwóch przednich zębów. Mimo to cieszył się powodzeniem wśród dam. Chwilę później poznał swoją pierwszą miłość – działaczkę niepodległościową, o sześć lat starszą – Leonardę Lewandowską.
Foto: Wikipedia
Pokochali się bardzo. Piłsudski pisał do Leosi, jak czule ją nazywał – słodkie listy, co nie przeszkodziło mu rzucić ją po niespełna roku. Kobieta nigdy nie przestała go kochać. W 1901 roku popełniła samobójstwo, podobno na wieść o ślubie marszałka.
Szalona Piękna Pani
Po zesłaniu z Syberii Piłsudski wrócił do Wilna, by wstąpić do Ruchu Socjalistycznego, gdzie poznał Marię z Koplewskich Juszkiewiczową, która znana była wszystkim pod pseudonimem „Piękna Pani”.
Foto: Maria z Koplewskich Juszkiewiczowa. Wikipedia
Uchodziła za wyjątkowo urodziwą damę, w której kochało się większość członków ruchu. Dla pięknej Marii zmienił wyznanie na ewangelicko-augsburskie. Szybko stali się nierozłączni i swój związek ukoronowali ślubem. Ponoć Maria też nie była łatwą osobą: lubiła romanse, czego nie mógł znieść despotyczny Piłsudski, dlatego wdał się w romans z młodszą od siebie o 15 lat Aleksandrą.
Foto: Aleksandra Piłsudska, blog: Polona
Żona czy kochanka?
Józef nie przejmował się specjalnie tym, że ma żonę i kochankę. Z jedną i drugą nie mógł się rozstać. Obie wiedziały o swoim istnieniu i tolerowały tę sytuację, która trwała przez lata. Marszałek regularnie odwiedzał kochankę, Aleksandrę, która urodziła mu dwie córki (Wandę i Jadwigę). Dopiero śmierć żony Piłsudskiego wpłynęła na wydarzenia. Przypomnijmy tylko, że Józef nie pojawił się nawet na jej pogrzebie, a dwa miesiące po jej śmierci ożenił się z Aleksandrą.
Kolejna miłość młodsza o 30 lat
Po ślubie rodzina przeniosła się do dworu w Sulejówku, gdzie 57 letni Józef oddawał się spacerom. W czasie jednej z przechadzek zasłabł, a na ratunek pośpieszyła mu młoda lekarka Eugenia Lewicka, w której się zakochał do szaleństwa. Często zabierał ją w podróże służbowe. Ze względu na dużą różnicę wieku, niektórzy myśleli, że Marszałek podróżuje z którąś z córek… Po powrocie na łono rodziny nie przestawał jej odwiedzać, co spowodowało, że żona Aleksandra miała go serdecznie dość…
Dzięki kochance mamy uczelnie sportowe
Józef był tak zakochany w młodej Eugenii, że specjalnie powołał dla niej Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego (zalążek przyszłej Akademii Wychowania Fizycznego).
Przez romans kompletnie zaniedbywał rodzinę i swoje zdrowie. W celu podreperowania go wybrał się z Eugenią na urlop na Maderę. Po powrocie z wyjazdu kochankę znaleziono nieprzytomną. Podobno zatruła się środkami chemicznymi… Miała 35 lat. Wszystko wskazuje na samobójstwo, choć pojawiły się i pogłoski o morderstwie. Podobno w czasie pogrzebu Piłsudski miał powiedzieć: nawet tego mi nie oszczędzono.
Słabość do poetki
Dzielny wódz flirtował też z poetką Kazimierą Iłłakowiczówną, która była jego osobistym sekretarzem. Czy była jego kochanką? Tego nie wiemy, możemy się jedynie domyślać, sądząc po tym, jak pisała o nim: Kochałam go. Platonicznie. I nie wstydzę się tego. Ludzie nie zawsze byli w stanie zrozumieć, że mój stosunek do Marszałka był pełen uwielbienia i szacunku. To było wielkie uczucie z mojej strony, ale pełne respektu. Nigdy nie byliśmy kochankami, choć łączyły nas bardzo silne więzi. Myślę, że byłam osobą, na której ramieniu mógł zawsze znaleźć wsparcie, kiedy tylko potrzebował. Nie oczekiwałam od niego niczego więcej. Wiedziałam, co znaczy dla niego rodzina. Do końca pozostałam cichą wielbicielką. Wystarczyło mi, że był. Przebywając w jego towarzystwie, czułam się spełniona.
Foto: Wikipedia
Józef Piłsudski sam mówił, że damy były „najgorliwszymi propagatorkami jego imienia”. Szalały za nim. Może pociągała je władza i siła Marszałka?
Txt.: Katarzyna Kamińska



