Gucci
– Obecnie Gucci to firma międzynarodowa, ale z nami Gucci nie ma już nic wspólnego. Ostatni raz, gdy incognito weszłam do sklepu, nikt mnie nie rozpoznał i rana w moim sercu ponownie się otworzyła. Z tego powodu chcę opowiedzieć i jeszcze raz przeżyć, jako świadek historię mojej rodziny – pisze w książce Patrizia. Jest dumna z bycia jedną z Guccich, że odziedziczyła schedę, jakakolwiek jest ona, ludzką, charakteru, stylu oraz kreatywności. – Pragnę, żeby pamięć o tej wielkiej historii pozostała utrwalona na zawsze – deklaruje.
W swojej książce łączy wspomnienia osobiste i refleksje z opowieścią o narodzinach firmy i tworzenia wzorów, z których powstały kultowe przedmioty znane na całym świecie. Nie brakuje bolesnych chwil, takich jak trudne relacje z ojcem Paolo lub tragiczna śmierć kuzyna Maurizia, czy wreszcie nieporozumienia między braćmi oraz między ojcami a synami, które doprowadziły do sprzedaży firmy. Przypomina też, że ich torebki z bambusowymi uchwytami nosiły królowa brytyjska Elżbieta II, Eleonora Roosevelt czy Katherine Hepburn, a prezydent USA John F. Kennedy nazwał Guccich „pierwszymi ambasadorami Włoch w Ameryce”.
Autorka
Książkę czyta się świetnie, bo autorka, która na co dzień zajmuje się projektowaniem akcesoriów na japoński rynek, malowaniem obrazów, dekorowaniem wnętrz jest felietonistyką i napisała już kilka znakomitych książek m.in. „Singielka sama, ale nie samotna”, w której opowiada o byciu singlem. A jest o czym, bo singielstwo uważa za największe błogosławieństwo, jakie może spotkać człowieka. Pisze w niej, że jako osoba samotna może w pełni skoncentrować się na samorozwoju. Krótko mówiąc, ludzie samotni jej zdaniem, mają większe szanse stać się zwycięzcami w dzisiejszym świecie.



