Nowszy samochód
Panie o wiele częściej (45 proc.) niż mężczyźni (28 proc.) deklarują chęć zmiany samochodu na nowszy.
Tyle danych. Postanowiłyśmy przyjrzeć się jak wygląda sytuacja wśród naszych znajomych dam i na co stawiają, kiedy myślą o nowym samochodzie.
Dla większości z nas najważniejsza jest niezawodność pojazdu, a na drugim miejscu jego wielkość, czyli funkcjonalność oraz związane z tym dodatkowe opłaty takie jak ubezpieczenie i zużycie paliwa. Dopiero potem zwracamy uwagę też na wyposażenie, wygląd czy markę. Faktycznie częściej też myślimy o nowym samochodzie, ale… przeważnie mniejszym, traktując go jako drugie auto, które pozwala nam na samodzielne poruszanie się po mieście i odwożenie dzieci do szkoły, bo wspólne wyjazdy rodzinne odbywamy samochodem mężczyzny.
Drugie auto
– Zawsze mnie to irytuje, że to kobieta powinna mieć tzw. „drugie auto”, ale na szczęście to już się zmienia. O wyborze naszych aut przestają też decydować (nasi) mężczyźni. Same wiemy czego chcemy i co nam się podoba, a resztę dopowiedzą nam specjaliści. Nie zależy mi na „wypasionej bryce”, ale jednak na wyglądzie i marce auta tak. Lubię samochody duże typu SUV czy terenowe i choć są mniej ekonomiczne od tych małych aut, to czuję się w nich komfortowo i bezpiecznie.
Cenię sobie pojemny bagażnik i ogólnie wewnętrzną przestrzeń. Oczywiście, jak zapewne większość kobiet, ale też i mężczyzn, zwracam uwagę na kolor lakieru i wygląd tapicerki. Cenię sobie opływową i wyglądającą dynamicznie sylwetkę nadwozia, reflektory LED i ładne, aluminiowe felgi. Nie zakochuję się w samochodach, ale uwielbiam jazdę nimi. Frajdę sprawia mi wsłuchiwanie się w dźwięk silnika. Marzę o kabriolecie i kiedyś to marzenie spełnię – mówi Edyta Gawarska.
Praktyczne podejście
Można pokusić się o stwierdzenie, że panie mają praktyczne, a nie emocjonalne podejście do samochodów. Panowie zaś chętniej kupują samochody pod wpływem emocji, chęci pokazania się i są skłonni wydać na „wypasiona brykę” większe fundusze niż panie.
– Muszę się szczerze przyznać, że nie zachowuję się jak statystyczna kobieta. Ja w samochodzie muszę się zakochać. Miałam w swoim posiadaniu już kilka samochodów różnych marek i wśród nich miałam takie, które kupiłam z rozsądku i takie, które „kupiło moje serce” . W tej chwili jeżdżę autem kupionym z rozsądku. Jest ekonomiczne, niezawodne, uznane za jedno z mniej awaryjnych aut i nie mogę mu nic zarzucić poza tym, że nie czuję ekscytacji i radości gdy go prowadzę. Jednak mam już na oku „nową miłość” i wiem, że niedługo będzie mój – mówi Renata Wrona.



