Notatka
Trafiła na moją skrzynkę mailową notatka prasowa premierująca urządzenie monitorujące funkcje dziecka. We wstępie czytamy: „Z kamerą, kołysankami, lampką nocną i czujnikami powietrza urządzenie stanowi idealną elektroniczną nianię dla nowoczesnych rodziców”. Ok, zaczyna się ciekawie. O ile króliczki wydające z siebie biały szum są ok, elektroniczna niania jakoś jeszcze ujdzie to kamery i czujniki powietrza dobrze sprawdzają się w high security CIA bądź Muzeum Narodowym. No może dziecko Trumpa czy Obamy może mieć takiego króliczka z kamerką, choć o ile wierzyć mediom, nastoletnie już dzieci przeszłego i obecnego prezydenta dawno mają już za sobą kołyskę ze szczebelkami, a przed sobą sercowe rozterki, próby marihuanowe czy szkolne wagary.
Alerty
Czytamy dalej: „Dzięki inteligentnym alertom nie trzeba już wstawać z kanapy czy łóżka za każdym razem, gdy usłyszy się najmniejszy szelest dobiegający z dziecięcego pokoju”. Huraaaaa! Jesteśmy uratowani. Za każdym razem, gdy naszemu dziecku przez sen wypadnie na podłogę przez szczebelki smoczek my zostaniemy o tym poinformowani. Nareszcie świat jest w dobrych rękach, a inwazja smoczków zostanie opanowana zanim król NUK unicestwi planetę!
Żeby tego było mało, urządzenie gwarantuje następujące atrakcje: „Bez względu na to, czy korzystamy ze smartfona, tableta czy komputera – wystarczy kliknięcie lub dwa i już mamy podgląd na pokój naszej pociechy. Dodatkowo, Arlo Baby nie tylko rejestruje zdarzenia zainicjowane ruchem lub dźwiękiem, lecz także zapisuje je w chmurze. Urządzenie oferuje także możliwość nadawania pełnych lub częściowych uprawnień pozostałym bliskim osobom, aby również i oni mogli sprawdzić, co słychać u naszego malucha”. Jak cudownie jest wiedzieć, że rzeczywistość Truman Show zapukała do naszych drzwi. Koniec z uciążliwą intymnością! Do kosza z przytulnym kątem mego dziecka. Go online! Go Viral!!
Diody
„Warto w tym miejscu dodać, że podczerwone diody są praktycznie niewidoczne, dzięki czemu nie zakłócą one snu dziecka” – acha aa! Mam Was! Wzorowaliście się na filmie „Osaczeni”. Przyznajcie się, łobuziaki, konstruktorzy tej arcysprytnej maszyny – macie wśród swoich techników fana niezaprzeczalnej urody Catheriny, co?
I to wchodzi absolutny deserek, wisienka, karmelik na ptysiu i rurka z kremem, nawet Modest Amaro nie wymyśliłby czegoś tak apetycznego: „Co więcej, dzięki wbudowanemu głośnikowi i mikrofonowi możemy odpowiadać bajki lub śpiewać kołysanki”. Bingo! I oto rozwiązanie, na które czekali wszyscy rodzice. Nie musimy już usypiać dzieciaka bezpośrednio. Na co nam dotyk i tembr głosu oraz oddech rodzica na policzku dziecka? A fuj, jakie to niehigieniczne. W końcu możemy wychowywać dzieciaka zdalnie. Huraaa! Niech bachora wychowa elektroniczna niania.
Głupoty
Nie ciężko trzymać język za zębami, gdy czyta się takie głupoty. Dziecko to nie eksponat muzealny. I mimo, że to obiekt najwyższej troski to osobiście stawiam na zaufanie swoim wszystkim zmysłom. Ja za powyższe urządzenia serdecznie podziękuję.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Piszcie proszę w komentarzach.
„Double 0 Seven 007 reports for duty” 🙂
Joanna Plesnar



