Straszył końcem świata, głodził i żądał całkowitego posłuszeństwa. Mesjasz Wissarion trafił do aresztu

Straszył końcem świata, głodził i żądał całkowitego posłuszeństwa. Mesjasz Wissarion trafił do aresztu

Straszył nadejściem końca świata, głodził i żądał całkowitego posłuszeństwa. Zabraniał korzystać z porad lekarza, twierdząc, że „wierzących już nie trzeba leczyć, a niewierzącym nic już nie pomoże”. Propagował komunistyczną ideę równości, a jednocześnie wyznawcom, którzy przynosili mu najwięcej pieniędzy, zapewniał nadzwyczajne przywileje. 30 lat temu były milicjant Siergiej Torop ogłosił się nowym wcieleniem Chrystusa, przyjął imię Wissarion i założył wspólnotę religijną o nazwie Kościół Ostatniego Testamentu, w której schronienia szukali ludzie zagubieni w chaosie lat 90. Teraz przebywa w areszcie, oskarżony o stworzenie sekty, przetrzymywanie i psychiczne znęcanie się nad jej członkami, a także nielegalną wycinkę drzew i przestępstwa podatkowe.

Zaczęło się od klubu ufologicznego, którego członkowie usiłowali nawiązać kontakt z cywilizacjami pozaziemskimi. Takie kluby powstawały w wielu radzieckich miastach i były odpowiedzią na rozdźwięk pomiędzy wpajanym przez partię komunistyczną ateizmem a religią, która dawała poczucie bezpieczeństwa coraz większej liczbie obywateli chwiejącego się Związku Radzieckiego. Ufolodzy-amatorzy z miasta Minusińsk, położonego w azjatyckiej części Rosji nad Jenisejem, budowali coraz bardziej wymyślne urządzenia nasłuchowe. Sprawę ułatwiał fakt, że wielu spośród nich było inżynierami dawnych olbrzymich radzieckich fabryk.

- Jeden z członków klubu opowiadał, że udało mu się skontaktować z kosmitami. Przekazali mu wiadomość, że w Minusińsku znajduje się reinkarnacja Jezusa Chrystusa, nosi imię Wissarion, choć na razie o tym nie wie, a „w cywilu” nazywa się Siergiej Torop – opowiadała była członkini wspólnoty, Jelena Mielnikowa. – Tak się szczęśliwie złożyło, że panowie akurat byli przyjaciółmi.

Siergiej był wtedy milicjantem, służył w drogówce. Szybko „wszedł w rolę” – zapuścił włosy, zaczął nosić długie, zwiewne szaty i głosić zasady, które później spisał pod nazwą Ostatni Testament. Pierwsze kazanie wygłosił 18 sierpnia 1991 r., akurat w dniu, gdy w Moskwie doszło do nieudanego zamachu stanu przeciwko rządom Michaiła Gorbaczowa, pierwszego i ostatniego prezydenta Związku Radzieckiego. Pucz stał się impulsem, by zebrać wokół siebie ludzi zaniepokojonych sytuacją w kraju i przekonać ich, że przetrwają, jeśli będą przestrzegać surowych zasad nowego Kościoła. Jednym z najczęściej powtarzanych przez Toropa argumentem było rychłe nadejście końca świata: zmianę biegunów magnetycznych, promieniowanie słoneczne nasilone do takiego stopnia, że topi się metal, a także liczne katastrofy naturalne. Mieli je przeżyć tylko ci, którzy przeszli na ścisłą dietę wegańską, ułożoną przez Wissariona. Warunkiem przetrwania było też dokładne i dosłowne wykonywanie poleceń nowego Chrystusa.

Wissarion miał zresztą wielu konkurentów. W owym czasie wspólnoty religijne i sekty powstawały jak grzyby po deszczu. Jedną z najbardziej znanych było tzw. Białe Bractwo, utworzone przez małżeństwo Marinę Cwigun i Jurija Kriwonogowa w Kijowie. Cwigun była w czasach ZSRR znaną działaczką Komsomołu, a jej mąż pracował w instytucie cybernetyki, współpracował też ze służbami specjalnymi, dzięki czemu poznał techniki hipnozy i tzw. korekty psychologicznej. To pozwoliło im stworzyć najpierw Instytut Duszy, a później niebezpieczną sektę, w której stosowano masowe pranie mózgu, a członkowie Białego Bractwa pozbywali się wszystkich rzeczy materialnych, by dostąpić zbawienia podczas końca świata, który miał nadejść już w 1993 r. Pieniądze, uzyskane ze sprzedaży mieszkań, samochodów, biżuterii itd. trafiały „na unicestwienie” do Mariny Cwigun. Kobieta nadała sobie imię Maria Devi Christos, a dzięki pieniądzom od wiernych do dziś opływa w dostatki.

Wissarion zdołał przekonać coraz liczniejszych wyznawców, że aby przetrwać, muszą zamieszkać w komunie. Wskazał im miejsce w tajdze, w Kotlinie Minusińskiej pod górą Suchaja na południu Kraju Krasnojarskiego. W 1994 r. członkowie sekty zamieszkali w kilkunastu wsiach, położonych u podnóża góry. Centralnym miejscem kultu jest siedziba guru sekty, zwana Ołtarzem Ziemi. Wierni, wśród których było wiele osób z wyższym wykształceniem, m.in. fizycy i chemicy zwolnieni z instytutów badawczych w Irkucku i Nowosybirsku, sprzedawali swoje majątki i przenosili się do wiejskich chat. Podczas werbowania nowych członków stosowano klasyczną technikę manipulacji, zwaną „bombardowaniem miłością”. Gdy ktoś dawał się przekonać do zamieszkania w komunie, musiał zmierzyć się z trudną codziennością.

Początkowo zasady obowiązujące w Kościele Ostatniego Testamentu były iście drakońskie. Zakazane było spożywanie mięsa, jajek i innych produktów odzwierzęcych. Dowodem głębokiej wiary był post i głodówka, przy czym Wissarion nie pozwalał też karmić ani poić dzieci, które z powodu niedożywienia cierpiały na liczne choroby, a większość nie rozwijała się prawidłowo. Matki z braku pożywienia nie miały pokarmu, więc głodowały nawet niemowlęta. Tymczasem lekarze mieli zakaz wstępu na teren komuny, a jej członkowie nie mogli korzystać z pomocy lekarskiej. „Wierzących nie trzeba leczyć, a niewierzącym nic już nie pomoże” – mawiał Wissarion i zalecał modlitwę.

Każdy opór, krzywe spojrzenie, nieposłuszeństwo karane były ignorowaniem delikwenta, ostracyzmem i niemal niewolniczą pracą ponad siły. Wissarion żądał też całkowitej wiary w siebie – twierdził bowiem, że to on jest uosobieniem Prawdy, a Prawda jest nieomylna. Miał zwyczaj przemawiać do wiernych po kilka godzin, mgliście i niejasno opowiadając o swojej boskości.

Momentem przełomowym był rok 1996, gdy nie nastąpił zapowiadany od lat koniec świata. Wissarion lekką ręką przesunął jego datę na 2003 r. Wtedy też niektórzy z jego wyznawców zaczęli odchodzić z sekty, co sprawiło, że błyskawicznie zmalały dochody. O głodzie, panującym w komunie, dowiedziały się też media, wywołując oburzenie społeczne. W 2000 r., gdy Kościół został zarejestrowany jako związek wyznaniowy w rosyjskim ministerstwie prawa, pracownicy służby zdrowia i oświaty z pobliskich wiosek zagrozili Wissarionowi wytoczeniem procesu, jeśli nie umożliwi członkom komuny korzystania z ich usług. Dopiero wtedy Wissarion poluzował surowe nakazy dotyczące diety, pozwalając m.in. na picie kawy i herbaty, używanie olejów i sporadyczne jedzenie mięsa. Jednocześnie wprowadził wielożeństwo – jeden mężczyzna może mieć dwie żony (choć nigdy odwrotnie, kobieta nie może mieć dwóch mężów). Po przegraniu jednej ze spraw w sądzie najmłodsze dzieci zaczęły chodzić do szkół państwowych, starsze mogą wyjechać i zdobyć wykształcenie wyższe – wcześniej zakazane.

Szacuje się, że w ciągu 30 lat istnienia sekty należało do niej ok. miliona osób, choć są to dane nieoficjalne – nigdy dokładnie nie policzono, ilu wyznawców ma Wissarion. Obecnie w osadach Kościoła Ostatniego Testamentu mieszka ok. pięciu tysięcy osób.

Dlatego tak duże zdziwienie wywołało zatrzymanie Wissariona i dwóch jego najbliższych współpracowników we wrześniu 2020 r. Postawiono im zarzut utworzenia organizacji o charakterze ekstremistycznym i psychiczne znęcanie się nad ludźmi, a także nielegalnej wycinki lasów syberyjskich i użytkowania gruntów niezgodnie z przeznaczeniem. Władze regionu rozważają odebranie połowy terytorium, które kiedyś oddały Wissarionowi w bezpłatne użytkowanie.

- Skargi i zgłoszenia nadużyć, poparte wiarygodnymi dowodami pojawiały się znacznie wcześniej i przychodziły regularnie, dlatego dziwię się, dlaczego do aresztowania Wissariona doszło dopiero teraz – powiedział agencji RIA Aleksandr Dworkin, przez Rosyjskiego Stowarzyszenia Centrów Badania Religii i Sekt. – Na terytorium Kraju Krasnojarskiego istniało niezależne państwo w państwie […], porównywalne obszarem z 2/3 Belgii. Na granicach ustawione były punkty kontrolne, wjechać mógł tylko ktoś uprawniony – dodaje ekspert.

60-letni dziś Siergiej Torop wciąż przebywa w areszcie i nie daje prasie o sobie zapomnieć. Zimą kilka miesięcy spędził na badaniach psychiatrycznych w najlepszej klinice w Rosji. Kilka tygodni temu został przeniesiony do aresztu i tam trafił na 14 dni do karceru za posiadanie nielegalnych przedmiotów (rzekomo znaleziono przy nim brzytwy, choć mężczyzna od lat się nie goli). Część jego wyznawców postanowiła opuścić wspólnotę. Pozostali czekają na szybki powrót swojego guru. I na kolejny koniec świata.